Kategorie NewsyPolskaŚwiat

Zabójstwo Polaka w Meksyku: nowe fakty! Znaleziona głowa należała do byłego księdza

W niedzielę 9 lutego na schodach przed sklepem w w dzielnicy Lomas del Valle w Guadalajarze w Meksyku dokonano makabrycznego odkrycia. Personel sklepu znalazł na odciętą ludzką głowę. Śledztwo ustaliło, że należała ona do Polaka, Mariusza Ledochowicza. Kim był bestialsko zamordowany mężczyzna?

Wstępne ustalenia

Policja, prowadząca śledztwo, zidentyfikowała szczątki jako należące do Mariusza Ledochowicza, którego zaginięcie zgłoszono kilka dni wcześniej. List z pogróżkami znaleziony przy odciętej głowie, sugeruje, że mogło chodzić o gangsterskie porachunki. Podejrzenia te potwierdza znaleziony w głowie ślad po kuli. Jednak dlaczego został w nie zamieszany były misjonarz, który, jak zapewniają jego bliscy, był uczciwym człowiekiem?

Obecnie śledczy przeglądają nagrania z kamer monitoringu, znajdujących się w pobliżu miejsca, gdzie znaleziono szczątki. Jak informuje meksykański dziennik „Tribuna”, Polak jest trzecim cudzoziemcem, którego zamordowano ze szczególnym okrucieństwem. Tym, co łączy wszystkie ofiary, jest fakt, że we wszystkich przypadkach znajdowano odcięte szczątki.

Misjonarz

Jak się okazuje, pochodzący z Bartoszyc w województwie warmińsko-mazurskim mężczyzna, przyjechał do Meksyku jako misjonarz Zgromadzenia Księży Werbistów. Święcenia kapłańskie przyjął w 2009 roku. Jak wspomina w rozmowie z „Faktem” o. Andrzej Danilewicz rzecznik prasowy Polskiej Prowincji SVD (Societas Verbi Divini; Werbiści), można było na nim polegać:

Był solidny i spokojny. Nie sprawiał żadnych problemów. Był porządnym człowiekiem. Z tego, co wiem, łatwo sobie przyswoił lokalny język.

W Meksyku dostał przydział do Gwadelupy, a następnie do Guadalajary. Tam poznał kobietę, dla której w 2013 roku zdecydował się porzucić stan kapłański. Z pozostawionych przez byłego księdza zapisków wyłania się obraz człowieka, który zachował głęboką wiarę, mimo rezygnacji z posługi:

Kiedy patrzę na historię swojego życia przez pryzmat wiary, mam wystarczająco dużo argumentów, aby powiedzieć, że scenariusz mojego życia pisze wyraźnie ręka Pana Boga. A ja chciałbym zagrać jak najlepiej rolę, jaką dał mi Bóg, czyli być dobrym człowiekiem.

„Wszyscy go kochali”

Pracownicy sklepu „Almacén de Noe”, gdzie pracował przez miniony rok, zachowali o nim jak najlepsze wspomnienia:

Mariusz był bardzo kochany przez wszystkich w firmie. Był troskliwym i odpowiedzialnym kolegą, za którym będziemy tęsknić. Jako firma współpracujemy z władzami, aby wyjaśnić to smutne wydarzenie, a jednocześnie przesyłamy bliskim nasze szczere kondolencje. Był kochającym ojcem.

Mariusz Ledochowicz osierocił dwoje małych dzieci.