O odszkodowaniu dla Komendy ma zadecydować sędzia, który go skazał. „To paradoks!”

Tomasza Komendę zna dzisiaj cała Polska, a wszystko ze względu na niesłuszne osadzenie go w więzieniu na 18 lat. Teraz mężczyzna będzie walczył w sądzie o zadośćuczynienie i odszkodowanie za utratę niemal 20 lat swojego życia. Lat, których nigdy już mu nikt nie zwróci. Wiadomo już, do kogo będzie należało ostatnie słowo odnośnie odszkodowania dla Komendy. Wszystko wskazuje na to, że może to być ten sam człowiek, który ostatecznie skazał go na odsiadkę.

Sprawą zajmie się Sąd Okręgowy we Wrocławiu

Przewodniczącym Sądu Okręgowego we Wrocławiu, a dokładniej Wydziału III Karnego jest 54-letni sędzia Mariusz Wiązek – ten sam człowiek, który w 2003 roku niesłusznie skazał Tomasza Komendę na 15 lat więzienia. Ta wiadomość z pewnością nie spodobała się niewinnie oskarżonemu mężczyźnie.

Czy to już pewne?

Tak i nie. Wszystko zależy od tego, czy sędzia Wiązek wyłączy się z postępowania w sprawie Komendy. Jeśli nie, to prawdopodobnie do niego będzie należało ostatnie słowo w sprawie odszkodowania, jakie zostanie zasądzone niewinnie oskarżonemu.

Adwokat Komendy, Zbigniew Ćwiąkalski, ocenił tę sytuację jako paradoksalną.

To paradoks, bo przecież ten sędzia był w składzie, który zmienił kwalifikację prawną czynu i skazał Tomasza Komendę na karę wyższą o 3 lata niż wnioskował prokurator! Teraz jego wydział zajmie się zadośćuczynieniem i odszkodowaniem. Musimy jednak tu złożyć wniosek. Taka jest procedura. Mógłbym się odwoływać do Sądu Najwyższego o zmianę miejsca, ale to wydłużyłoby postępowanie o pół roku, a ono i tak długo trwa – mówi w wywiadzie dla fakt.pl Zbigniew Ćwiąkalski

Warto również dodać, że bez względu na to, jaką decyzję podejmie sędzia Wiązek, sprawa i tak trafi do wydziału, gdzie pracują jego podwładni, którzy w jakiś sposób także przyczynili się do osadzenia Komendy w więzieniu. Nie ma się więc co dziwić, że taka kolej rzeczy budzi duży niepokój przede wszystkim u Tomka, który doznał z rąk wspomnianych osób ogromnej krzywdy.

Sędzia Wiązek, jeśli zostanie w losowaniu przydzielony do sprawy, będzie mógł złożyć wniosek o wyłączenie z postępowania. Tak zrobił ostatnio w sprawie Norberta B. i Ireneusza M. oskarżonych o zbrodnie w Miłoszycach, czyli w sprawie, za którą odpowiadał… Tomasz Komenda. Los przewrotnie mu ją przydzielił – uważa sędzia Marek Poteralski, rzecznik Sądu Okręgowego

Prawo do odwołania. Tutaj również nie ma dobrej informacji dla pokrzywdzonego

Jeśli sąd przyzna zbyt niskie zadośćuczynienie Tomaszowi Komendzie, mężczyzna będzie mógł odwołać się od decyzji wymiaru sprawiedliwości, a jego sprawie przyjrzy się wtedy Sąd Apelacyjny we Wrocławiu – ten sam sąd, który podniósł mu wyrok skazujący z 15 na 25 lat pozbawienia wolności.

Kwota, o jaką będzie ubiegał się Komenda

Mowa tutaj o ogromnych pieniądzach. Mecenas Tomasza Komendy będzie bowiem domagał się od państwa zadośćuczynienia w wysokości 18 milionów złotych.

Po milionie zadośćuczynienia za każdy rok pobytu w więzieniu i kilkaset tysięcy złotych odszkodowania, które wylicza się na podstawie wynagrodzenia, jakie mógł utracić podczas niesłusznego osadzenia w zakładzie karnym – mówi Faktowi Zbigniew Ćwiąkalski

Za co żyje dziś Komenda?

Tomasz Komenda tuż po wyjściu z więzienia otrzymał świadczenie w wysokości 3276 złotych netto na rękę, które miało wygasnąć w marcu tego roku. Premier Mateusz Morawiecki przyznał jednak niewinnie skazanemu mężczyźnie specjalną rentę na następne trzy lata – teraz wynosi ona 4 tys. złotych brutto. Więcej na ten temat tutaj.

Myślicie, że sędzia Wiązek wyłączy się z postępowania i nie będzie orzekał w sprawie wysokości zadośćuczynienia dla Tomasza Komendy? A może zechce dokończyć to, co już zaczął i zadecyduje o kwocie odszkodowania?

Źródło: fakt.pl, tvn24.pl | Fotografie: instagram.com