×

Krzysztof Leski został brutalnie zamordowany we własnym mieszkaniu przy ulicy Chłodnej na warszawskiej Woli. Coraz makabryczniejsze szczegóły tej zbrodni wychodzą na światło dzienne, a internauci snują domysły – pojawiła się nawet plotka, że morderca był… partnerem dziennikarza. Jego przyjaciel rozprawia się ostro ze spekulacjami na Twitterze.

„W podzięce dostał śmierć”

Zabójstwo Krzysztofa Leskiego miało miejsce w sylwestra. O makabrycznej zbrodni policjantów na patrolu poinformował sam morderca. Zaczepił funkcjonariuszy na rynku w Krakowie i poinformował o tym, co zrobił w sylwestrową noc w Warszawie. Stołeczni funkcjonariusze weszli do mieszkania Krzysztofa Leskiego i znaleźli ciało 60-letniego dziennikarza z obrażeniami wskazującymi na zbrodnię. Według informacji podanych przez policję Leski miał poderżnięte gardło, a sprawcą był mieszkający z nim mężczyzna – 34-letni Łukasz B. Nieznane są natomiast motywy tej zbrodni, co niestety dało pole do plotek i teorii spiskowych. Część internautów zaczęła sugerować, że mężczyźni mogli być w związku i taka wersja zaczęła krążyć w sieci. Głos zabrał przyjaciel zmarłego dziennikarza, który ostro rozprawia się ze spekulacjami.

Kim był sprawca?

Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna, który w mieszkaniu na warszawskiej Woli zamordował Krzysztofa Leskiego, był jego współlokatorem. Dziennikarz miał go poznać w szpitalu i zaproponować pomoc oraz nocleg u siebie. Według relacji przyjaciół Leski miał dobre serce i bardzo chętnie pomagał ludziom, często proponując potrzebującym ciepły kąt w swoim domu. Policja wydała następujące oświadczenie w sprawie:

Podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu i skorzystał z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień. Prokurator skierował do Sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie. Posiedzenie Sądu odbędzie się jutro. Z poczynionych na tym etapie ustaleń wynika, iż zatrzymany i pokrzywdzony znali się od jesieni ubiegłego roku. Poznali się na terenie jednej z placówek medycznych w Warszawie. W ostatnim czasie zatrzymany zamieszkiwał w mieszkaniu należącym do pokrzywdzonego. Na obecnym etapie śledztwa nie przekazujemy szerszych informacji o przebiegu zdarzenia. Wobec stanowiska procesowego podejrzanego – przyznał do zarzucanego mu czynu, ale jednocześnie odmówił złożenia wyjaśnień, ustalenie przebiegu zdarzenia będzie wymagało przeprowadzenia szeregu ekspertyz i opinii w oparciu o ślady i dowody zabezpieczone na miejscu zabójstwa.

Niestety – wygląda na to, że w tym przypadku za dobre serce odpłacono mu brutalnym atakiem. Wciąż jednak nie ma pewności co do powodów, dla których 34-letni lokator zamordował dziennikarza, a następnie sam przyznał się policji do tego co zrobił. Jedna z wersji mówi, że mężczyzna cierpiał na chorobę psychiczną i to było przyczynkiem do tragedii. Obecnie mężczyzna jest w rękach prokuratury, które wszczęła przeciwko niemu postępowanie.

Polecane

Może Cię zainteresować