×

Tylko niektórzy rodzice muszą zapłacić za darmowe podręczniki szkolne dzieci. Są oburzeni

Ministerstwo Edukacji wprowadziło system, dzięki któremu podręczniki dla dzieci miały być bezpłatne, ale miały służyć na trzy lata. Niestety dzieci, jak to dzieci, nie do końca szanują książki i zdarzało się, że rodzice z powrotem oddawali je nieco zniszczone. W takich przypadkach naliczana była opłata przez szkoły za te niezbyt reprezentatywne książki.

Według tego, co podaje serwis money.pl aż 25 uczniów na 28 w jednej z mrągowskich podstawówek, zapłaciło za zniszczone książki. Nie do końca to się podoba dorosłym. Uważają, że podręczniki miały być darmowe w całości, a w ten sposób mają wrażenie, że szuka się sposobu, aby zedrzeć z nich pieniądze. Jedna z mam z Bemowa mówi:

Mój syn w tym roku zapłacił za zniszczony podręcznik do języka angielskiego 25 zł. Tylko dlatego, że książka się rozkleiła. Jak twierdzi syn, większość jego kolegów z klasy musiała zapłacić za przynajmniej jeden uszkodzony podręcznik, najwięcej właśnie za ten do angielskiego. Podobno za więcej niż jedną książkę płaciła ponad połowa uczniów z jego szkoły

Wielu rodziców skarży się na to, że musi płacić od kilku do kilkudziesięciu złotych za zniszczone książki. Pan Adam z Łodzi mówi:

Za dwie książki mojej córki musiałem zapłacić 23 złote. Z jej klasy każdy miał dopłatę. Przecież to wychodzi kilkaset złotych od klasy. Nie wiem, czy to jest w porządku… Jakie to są niby darmowe podręczniki?

Jak to w takim razie ma wyglądać?

Rodzice nie rozumieją ustawy, w której coś ma być za darmo, ale po chwili wychodzą ukryte koszty. Ci z kolei, którzy pamiętają czasy, gdy ich dzieci płaciły za wszystkie książki, są oburzeni, że ktoś marudzi, że musi zapłacić 25 zł:

Ojoj, syn zapłacił za podręcznik do angielskiego 25 zł a drugoklasistka 6 zł. Mama zapomniała, że jak się kupowało podręczniki samodzielnie, to podręcznik do angielskiego kosztował minimum 35 – 40 zł? A podręczniki do drugiej klasy kupowało się w pakietach, które kosztowały po 250 – 300 zł? Rozklejony podręcznik można skleić a książki wypożyczone należy obłożyć, wystarczy przeczytana gazeta lub szary papier, jeśli się nie chce wykładac pieniędzy na okładki. Proponuję zrobić kalkulację – ile kosztował komplet podręczników do gimnazjum, starszej podstawówki i młodszej podstawówki, a ile zapłacili rodzice za zniszczone pojedyncze podręczniki

A co z książkami do gimnazjum?

Rodzice głośno myślą także o tym, co stanie się z książkami do gimnazjum. Przecież nie ma ich gdzie przekazać, to nie powinno się ich zdaniem płacić za zniszczenie. Do tego rodzice zauważyli, że darmowe książki nie uczą dzieci szacunku do nich:

Odkąd dzieciaki otrzymują ze szkoły bezpłatne podręczniki, trudno przymusić je do szczególnej uwagi w obchodzeniu się z nimi. Kiedyś, kiedy rodzić musiał zapłacić kilka stów za zestaw książek do szkoły i istniała szansa, że niezniszczone egzemplarze da się odsprzedać na szkolnych kiermaszach, na książki się dmuchało i chuchało. Wszystkie obłożone, czyściutkie

A Wy co sądzicie o tej ustawie?

Polecane

Może Cię zainteresować