Kasia była pewna, że przyłapała męża na zdradzie. Gdy poznała prawdę, zaczęła go przepraszać

Jeśli myślisz, że jesteś królową krępujących sytuacji, spokojnie możesz odetchnąć z ulgą. Kasia, która więcej nie chce o sobie mówić, podzieliła się w sieci ostatnio wpisem, który rozbawił internautów. Jej nie było aż tak do śmiechu…

Zaufanie to podstawa w związku

Kasia teoretycznie o tym wie, ale gdy mąż ostatnimi czasy zaczął pisać dużo pisać SMS-ów i częściej wychodzić wieczorami z domu, mocno ją to zaniepokoiło. Są wprawdzie 10 lat po ślubie, ale nie odczuła, aby w ich życie wdarła się rutyna. W sypialni było gorąco i namiętnie, dlatego gdy przeczytała te wiadomości, serce jej stanęło.

Okej, wiem, że nie powinnam była tego robić. Ale gdy widziałam, że ewidentnie z kimś pisał i wychodził wieczorami w koszuli, coś we mnie pękło. Wrócił akurat z warsztatu, nieco się ubrudził i szybko pobiegł do łazienki, zostawiając rzeczy w sypialni. No chyba nie muszę dodawać, że zakradłam się tam i miałam nadzieję, że zostawił telefon w kieszeni. BINGO! Przez chwilę biłam się z myślami, ale po sekundzie sięgnęłam po smartfona. Od razu rzuciły mi się w oczy SMS-y do niejakiej PANI X… Zawartość była jeszcze gorsza od nazwy tej ‚damy’.

Kasia była pewna, że przyłapała męża na zdradzie. Gdy poznała prawdę, zaczęła go przepraszaćUdostępnij

Wpadłam w szał. Po tylu latach małżeństwa zrobił mi coś takiego?! Za dwa tygodnie mieliśmy mieć dziesiątą rocznicę, a on mnie zdradza z jakąś panią X? Wiecie co zrobiłam? Wzięłam ten telefon, wparowałam do łazienki i wykrzyczałam mężowi, że to koniec i że jest skończonym dupkiem, który nic nie jest wart. Jestem przekonana, że słyszeli mnie wszyscy sąsiedzi. A co robił Wojtek? Patrzył się na mnie w ciszy. KOMPLETNEJ CISZY. Gdy skończyłam, usiadłam na toalecie i z bezradności zaczęłam płakać. On wyszedł z wanny, zabrał z mojej ręki telefon, zadzwonił pod numer PANI X, włączył głośnik i kazał mi słuchać…

PANI X: No hej Wojtas, o której będziesz? Żony nie ma, że dzwonisz?

WOJTEK: Gosia, dziś będę po 21, bo mi coś wypadło.

PANI X: Świetnie, akurat położę dzieci spać, zjem kolację z mężem i możemy ćwiczyć. Dalej chcesz zagrać Kasi piosenkę Whitney Houston? Dobrze Ci szło, ale to nie jest takie proste.

WOJTEK: Wiesz co? Pogadamy o tym, jak przyjdę, ok?

PANI X: Nie ma problemu. Jesteś naprawdę super mężem. Taki prezent na rocznicę. Ciekawe, co mój Adam wymyśli.

WOJTEK: Na pewno się postara. Do później.

Zdębiałam. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię i nigdy z niej nie wyjść. Potraktowałam człowieka, którego kocham, jak oszusta i kłamcę, który zdradza mnie na boku. Jak mogłam?! Wojtek wyszedł z domu. Nie odbierał telefonów. Wrócił po tygodniu. Wiem, że spał u brata. Przyjechał porozmawiać. Było mu cholernie przykro, co zresztą jest zrozumiałe… Przepraszałam go i naprawdę wstydziłam się tgo, że go oskarżyłam. Dał mi szansę, bo jak to ujął, dzień bez takiej wariatki, jest dniem straconym.

P.S

Gosia myliła się co do zdolności mojego męża. Wykonanie ‚Run to you’ Whitney Houston niestety nie było tak dobre, ale to i tak był najpiękniejszy prezent, jaki dostałam.

Fotografie: pxhere.com