Choć zakaz handlu w niedziele wszedł już w życie, ta galeria była pełna ludzi. Jak to możliwe?

Za nami pierwsza niedziela, w której obowiązywał zakaz handlu. Tego dnia zamknięte były dosłownie wszystkie duże sklepy, a zakupów można było dokonać jedynie na stacjach benzynowych. Oczywiście nie wszystkim się to spodobało, dlatego wiele osób postanowiło zakpić sobie z nowego przepisu i pomyślnie obejść panujący zakaz. Na szczególną uwagę w tym przypadku zasługuje galeria w Gdańsku.

Podczas gdy większość galerii handlowych świeciła pustkami, zupełnie co innego można było zaobserwować w galerii Metropolia w gdańskiej mieszczącej się w dzielnicy Wrzeszcz

Tam zakaz handlu naprawdę trudno było zauważyć, ponieważ… tętniła ona życiem!

Jak to możliwe?

Okazuje się, że mieszkańcy Gdańska wcale nie odwiedzali galerii po to, aby pooglądać pozamykane sklepy, a wręcz przeciwnie. Spora ich część była bowiem otwarta, a zakupy można było w nich zrobić jak w każdy inny dzień. Jak to wytłumaczyć? Wszystko za sprawą „peronowego położenia” galerii. To dzięki lokalizacji, można było jej nadać status „dworca kolejowego”, a nawet „dworca handlowego”

Prawna furtka

To, że tuż obok galerii znajdował się peron, nie wystarczyło, by galeria stała się dworcem. Szefostwo jednak nie próżnowało i znalazło rozwiązanie, które umożliwiło im niedzielny handel. W tym celu wystarczyło otworzyć między sklepami miejsca na kasy biletowe i okienka z informacjami dla podróżnych. Dodatkowo wszystkie sofy i ławeczki przemianowano na poczekalnie, a na ścianach zamieszczono rozkłady jazdy.

Zaznaczamy, że nie wszystkie w sklepy w galerii były otwarte – mowa tutaj głównie o salonach dużych sieci meblarskich, które mimo luki prawnej były zamknięte. Bez problemu można było kupić jednak jedzenie, książki, czy chociażby ubrania.

A Wy, jak spędziliście niedzielę?

Źródło i fotografie: natemat.pl