×

Turystka pokazała paragon z restauracji w polskich górach. Keczup na wagę złota!

Turystka pokazała paragon z restauracji w polskich górach. Kobieta często odwiedza te rejony w okresie świąteczno-noworocznym i sama twierdzi, że „widziała już wiele”, a praktyki restauratorów nie są w stanie jej zaskoczyć. Jednak tym razem, gdy zobaczyła cenę keczupu, nie mogła uwierzyć własnym oczom.

Turystka pokazała paragon

Turyści kochają polskie góry i — niezależnie od pory roku — tłumnie zjeżdżają do Zakopanego i okolic. Chociaż miejscowi restauratorzy tak naprawdę mogą zarabiać przez cały rok, nie martwiąc się zakończeniem sezonu, w wielu przypadkach i tak nie mają litości dla portfeli turystów. Ci latem i zimą skarżą się na zakopiańskie „paragony grozy”. Ale to właśnie teraz, gdy stolica polskich gór przeżywa prawdziwe oblężenie związane z sylwestrem, skokami narciarskimi i feriami zimowymi, robi się naprawdę drogo. Zresztą lepiej nie będzie, bo galopująca inflacja i horrendalne podwyżki opłat za prąd czy gaz, dały się restauratorom we znaki.

Do redakcji serwisu eDziecko.pl odezwała się Czytelniczka, która niedawno wybrała się w polskie góry wraz z rodziną. Kobieta od wielu lat jeździ w Tatry i i jak zaznacza, „widziała już wiele sposobów na zarobek na turystach”. Jednakże, mimo doświadczenia, niedawno znów przeżyła szok, gdy spojrzała na rachunek za obiad w jednym z górskich kurortów.

Drogocenny keczup

Kobieta zamówiła dla córki frytki-ziemniaczki. Poprosiła również o keczup, ale okazało się, że spełnienie tej nieskomplikowanej prośby jest sporym wyzwaniem.

Zamówiłam z córką frytki-ziemniaczki. Gdy je dostałyśmy, poprosiłyśmy jeszcze o keczup. To okazało się największym wyzwaniem w przypadku naszego zamówienia. Musiałyśmy się przypominać kelnerowi jeszcze dwa razy. W końcu keczup dotarł, ale gdy frytki już zjadłyśmy.

— opowiada kobieta.

Ze względu na duże opóźnienie, keczup niestety się nie przydał, ale i tak trzeba było za niego słono zapłacić. Cóż… to może tłumaczyć zachowanie kelnera — okazuje się, że keczup w polskich górach jest towarem niemal luksusowym. Kosztuje tyle, co połowa porcji frytek!

Gdy spojrzałam na rachunek, okazało się, że za spóźniony keczup policzono nam aż 4,50 zł. To dość wysoka cena jak za dodatek, który w większości knajp jest za darmo lub za np. 50 groszy. Tutaj cena keczupu stanowiła prawie 50 proc. ceny frytek.

— relacjonuje turystka.

Kobieta postanowiła zrobić „pamiątkowe” zdjęcie paragonu, choć o cenie keczupu z pewnością wolałaby jak najszybciej zapomnieć.

Archiwum prywatne/edziecko.pl

Archiwum prywatne/edziecko.pl

Fotografie: Archiwum prywatne/edziecko.pl, Flickr (miniatura wpisu), Archiwum prywatne/edziecko.pl, www.flickr.com

Może Cię zainteresować