×

Święcenie pokarmów jednak się odbyło. Niektórzy księża nie odpuścili

W związku z pandemią koronawirusa parafie prześcigają się w pomysłach na zachowanie choćby odrobiny tradycji wielkanocnej. Z myślą o tych, którzy nie mają przekonania do domowych błogosławieństw, odbyło się święcenie pokarmów na odległość. Z samochodu, bryczki, wozu strażackiego…

Wielkanoc w czasie pandemii

Watykan i polski Episkopat od tygodni przestrzegają, że tegoroczna Wielkanoc będzie zupełnie inna niż pozostałe. Część tradycyjnych obrzędów przełożono na jesień, a inne odwołano. Polscy biskupi zarekomendowali wiernym poświęcenie pokarmów z domu i opublikowali specjalną instrukcję, jak to zrobić samemu.

Nie wszyscy katolicy są jednak przekonani do tego pomysłu. Chociaż duchowni podkreślają, że wielkanocne święcenie potraw nie ma statusu sakramentu tylko tradycyjnego obrzędu, wielu wiernych deklaruje do niego silne przywiązanie.  Wychodząc naprzeciw ich oczekiwaniom, parafie prześcigają się w pomysłach. O tym, że niektórzy księża mają naprawdę dużą wyobraźnie, można było przekonać się już w Niedzielę Palmową. Skoro święcenie z samochodu już raz zakończyło się sukcesem, to czemu by go nie powtórzyć…

Święcenie pokarmów na odległość

Probosz parafii w Odrzykoniu, ks. Krzysztof Pietrasz, na Wielką Sobotę wystarał się u miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej o zabytkowy wóz strażacki marki Dodge. Nim właśnie przejechał ulicami, święcąc koszyczki, wystawione przez mieszkańców przed domy.

Na okoliczność święcenia księża najchętniej wybierają pojazdy odkryte. Być może dlatego, że umożliwiają wzięcie większego zamachu kropidłem. W Zakopanem księża misjonarze wyruszyli w miasto bryczką, a ksiądz Dariusz Kilian z Załomie święcił pokarmy z terenówki.

Źródła: wiadomosci.onet.pl, www.facebook.com
Fotografie: pl.wikipedia.org

Może Cię zainteresować

zamknij