in

Prowadzone jest śledztwo w sprawie Magdaleny Adamowicz. Chodzi o zatajenie dochodów

Majątek rodziny prezydenta Gdańska już od lat był pod lupą prokuratury. Teraz okazuje się, że po śmierci Pawła Adamowicza nic się nie zmieniło – prokuratura wciąż przygląda się finansom jego żony. Ciąży bowiem na niej zarzut przedstawienia nieprawidłowej kwoty w zeznaniach podatkowych za 2011 i 2012 rok. Jeśli zostanie on potwierdzony, wdowę po prezydencie mogą czekać bardzo niemiłe konsekwencje.

Zatajenie informacji o dochodach

Śledztwo w sprawie zatajenia informacji o dochodach i zysków z wynajmu mieszkań prowadzi Dolnośląski Wydział Zamiejscowy ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji we Wrocławiu.

Z ustaleń śledztwa wynika, że zataili informacje na temat wysokości swoich dochodów i zysków z wynajmu mieszkań. W ten sposób uszczuplili należny Skarbowi Państwa podatek o ponad 131 tysięcy złotych – mówi Ewa Bialik, rzecznik Prokuratury Krajowej

Zarzuty zostały postawione już w 2016 roku

Przestępstwo polegało na ukryciu środków pieniężnych, poprzez zatajenie ich na rachunków bankowych w kwocie około 6 000 zł w 2011 r i 124.000 zł w 2012 r. oraz zatajenia informacji o dochodach uzyskiwanych z wynajmu mieszkań w kwocie 25 000 zł w 2011 r. i w kwocie 20 000 zł w 2012 r., przez co uszczuplił podatek na rzecz Skarbu Państwa w kwocie 130 000 zł” – informowała w ubiegłym roku prokuratura

Jak odnosił się do postawionych zarzutów tragicznie zmarły prezydent Gdańska?

Paweł Adamowicz nie zgadzał się ze stawianymi zarzutami, które dotyczyły także również jego teściowej – miała być ona odpowiedzialna za składanie fałszywych zeznań. Prezydent Gdańska podkreślał, że „dobrej zmianie zależy na mnożeniu wątków”, dlatego padł jej ofiarą.

Wydaje się, że w obecnej sytuacji politycznej decydentom tzw. dobrej zmiany zależy na mnożeniu wątków i przeciąganiu całej sprawy. Mówiąc językiem potocznym – na ‚grillowaniu mnie’ – stwierdził wówczas w oświadczeniu

Błąd, do którego przyznał się niegdyś prezydent

Przypomnijmy, że kilka lat temu Paweł Adamowicz zaprzeczał, by były podstawy do kwestionowania jego oświadczenia. Niedługo potem przyznał się jednak do winy stwierdzając, że podczas wypełniania popełnił błąd – nie wpisał jednego z mieszkań i zauważył przychód z wynajmu.

Jak zakończy się ta sprawa? Czas pokaże…

Źródło: wiadomosci.gazeta.pl, fakt.pl | Fotografie: instagram.com