×

Rolnik Andrzej mierzy się z hejtem. Ludziom nie podoba się, że szuka dziewczyny

Gienek i Andrzej, to ojciec i syn. Obaj są rolnikami i obaj występują w programie „Rolnicy. Podlasie”, przez co stali się popularni. A sława ma swoje blaski i cienie. Okazuje się, że rolnik Andrzej mierzy się z hejtem. Chodzi głównie o pieniądze i… dziewczynę.

Rolnicy do wzięcia

Nie zostaną celebrytami, nie będą zapraszani na salony. Mają raczej niewielkie szanse na to, że ktoś będzie chciał zrobić im zdjęcia na ściance. Ale nie oznacza to, że nie mają swoich fanów. Ojciec i syn zdobyli serca widzów swoją szczerością i otwartością. Dzięki Gienkowi i Andrzejowi niewielkie Plutycze stały się popularne, odwiedza je wielu widzów programu. Dom rolników oznaczony jest nawet specjalnym banerem, by wszyscy wiedzieli, gdzie mogą spotkać bohaterów programu.

Andrzej i Gienek Onopiukowie hodują 40 sztuk bydła, 5 koni, a także kurki, kaczki, gęsi, indyki. Mają również 50 hektarów ziemi. Żyją jednak bardzo skromnie.

„Rolnicy. Podlasie” to program, który ukazuje życie ludzi dalekie od tego, jakie obserwujemy w dużych miastach. Zdecydowanie bliżej im do chłopaków do wzięcia, niż do rolników, którzy szukają żony. Ale również szukają swojego szczęścia. Tyle tylko, że nie wszystkim się to podoba.

Rolnik Andrzej mierzy się z hejtem

W 30. odcinku programu sporo się wydarzyło. W najsłynniejszym gospodarstwie w Plutyczach trwało tzw. bielenie obór. Rolnicy wykonali je po to, żeby zadbać o czystość i komfort bydła. Ale że nie samą pracą człowiek żyje, poruszono także nieśmiertelny temat miłości i pieniędzy.

Andrzej ma 38 lat, lecz do tej pory nie udało mu się z nikim związać. Rolnik wciąż szuka miłości i wsparcia w drugiej osobie.

Są na razie [krowy – przyp. red.], bo jakieś ta unia pieniądze dopłaca do tego. (…) Mleka, bo nie ma z kim doić tutaj. Żeby dziewczyna była to może i mleko by poszliby. […] Trzeba bańki, takie inne sprawy myć. Żeby te mleko. I nie w takich warunkach. W takich warunkach mleka nikt nie doi teraz

– mówił w ostatnim odcinku.

Podkreślił też, że wyprowadzka z dziewczyną do miasta byłaby dla niego trudna, ale nie niemożliwa i bierze taki wariant pod uwagę.

38-latek przyznał również, że chciałby zmodernizować gospodarstwo, ale brak mu na to pieniędzy.

Jakbym miał tych pieniędzy więcej, to jakaś obora może by powstała. Coś tam, coś tam byłoby zmienione. Podwórko nie byłoby w błocie, żeby były te pieniądze. A z tych krów jakież to pieniądze? Nie ma majątku z tego

– żalił się Andrzej.

Rolnik nie spotkał się jednak ze zrozumieniem. Jak donosi „Super Express”, w komentarzach pod jednym z artykułów zapowiadających premierowy odcinek programu wylała się fala hejtu. Poniżej kilka, które nadają się do cytowania.

Chyba nie ma takiej księżniczki co by poszła na te salony. Inni rolnicy w oborach mają czyściej, niż on w tej chałupie. Młody, zdrowy chłop, a dziaduje zamiast wziąć się do roboty. Inni rolnicy z programu świetnie dają radę, a temu wiecznie bieda.

A gdzie był jak był młodszy a teraz daremne żale

Rozumu też nie ma i z tego powodu nie płacze

Ma konie, krowy, ziemię czego biadoli

Tylko czy nieumiejętność poradzenia sobie z otaczającą rzeczywistością jest powodem do hejtu?

Fotografie: Facebook (miniatura wpisu), Facebook

Może Cię zainteresować

zamknij