×

Relacjonują odsiadkę w social mediach. „Kiedyś grypsowali, teraz wrzucają posty”

Relacjonują odsiadkę w social mediach, a dni do wyjścia odliczają… hasztagami. W ciągu kilku miesięcy swojej działalności, zebrali kilka tysięcy obserwujących, którzy chcą zobaczyć, jak wygląda codzienność pod celą. Kim są więzienni „influencerzy”?

Relacjonują odsiadkę w social mediach

Trafili za kratki z różnych powodów. Ale nie mówią o nich na Instagramie. Mówią za to o tym, co jedzą, kim jest ich kolega z pryczy obok, co robią na co dzień, spędzając w czterech ścianach kolejne tygodnie, miesiące i lata. Czasem skarżą się, bo nie mają dostępu do telewizora, a innym razem pokazują swoje wypracowane mięśnie. Sztangi robią samodzielnie. Z butelek wody albo kija od mopa. Z tego, co akurat mają pod ręką i mogą wykorzystać.

Portal Interia dotarł do kilku użytkowników, których można nazwać „więziennymi influencerami”. To 24-letni Damian, w sieci znany jako Cela306_gym_fit i jego starszy o 6 lat kolega-imiennik, który działa w mediach społecznościowych jako Skazany_za_marzenia.

Oba profile mają status prywatny, ale ich założyciele chętnie wpuszczają obserwujących do swojego świata. Wśród obserwujących nie brakuje kobiet, które są pod dużym wrażeniem więźniów. W myśl zasady, że „łobuz kocha najbardziej”, w komentarzach sypią komplementami i próbują zwrócić na siebie uwagę osadzonych. Co ciekawe, niektóre kobiety zwracają się do 24-latka z prośbą, by ustalił im… plan treningowy.

Osadzeni teoretycznie nie mogą korzystać z telefonów komórkowych. Ale w praktyce, jak widać, zdobycie telefonu z dostępem do Internetu nie jest niemożliwe.

Telefonów szukają u nas cały czas, znajdują często. Ale to nie problem, bo równie często wpadają na ZK nowe. Znajdą jeden to można załatwić nowy. Nie jest łatwo, ale zawsze znajdzie się jakaś droga na załatwienie rzeczy niedozwolonych. Tylko jak się można domyślić, nie są to tanie sprawy

– mówi jeden z osadzonych.

Kara za posiadanie telefonu zazwyczaj jest śmiesznie niska. W najgorszym wypadku można trafić do celi izolacyjnej na 2 tygodni. Co ciekawe, strażnicy w czasie swojej służby komórek mieć nie mogą.

„Było nam nudno”

24-latek za kratkami spędził już kilka lat życia. Za miesiąc opuści więzienne mury po ponad 3,5-letniej odsiadce. Dostał wyrok za handel narkotykami. Przez rok Damian zabijał nudę, aktywnie działając w sieci. Dziś jest z tego bardzo dumny.

Skąd pomysł? Chyba wziął się z tego, że było nam nudno. Jak się siedzi i nie ma co do roboty to wpada się na różne pomysły. Pomyślałem, że ludzi to zainteresuje, bo nie widziałem jeszcze takiego profilu

– wyjaśnia Damian w rozmowie z Interią.

Wydaje mi się, że jesteśmy pozytywnie odbierani. Z tego co ludzie piszą, życzą nam szybkiego powrotu na wolność. Ale znajdzie się też ten 1 proc., który życzy nam źle. Niektórzy nie mogą zrozumieć tego, że „tacy jak my” mają dostęp do Internetu. Piszą, że co to za kara dla nas i tak po prostu nie powinno być. Ich zdaniem najlepiej powinniśmy siedzieć 24/7 zamknięci bez niczego

– dodaje z żalem.

30-letni Damian swój pierwszy post wrzucił w sierpniu 2020 roku. Odsiaduje wyrok za kradzieże samochodów. Twierdzi jednak, że pobyt w więzieniu dał mu do myślenia.

Nigdy w życiu nie miałem Instagrama, nigdy w życiu nie trenowałem. Tu zacząłem regularnie ćwiczyć, uczyć się niemieckiego, budować wszystko od nowa. Chce dzielić się z innymi tym, jak wygląda tu życie i jak ten czas odsiadki można spożytkować

– opowiada 30-latek.

Co na to strażnicy więzienni?

Z działalności więźniów w social mediach nie są zadowoleni więzienni strażnicy. Funkcjonariusze, poproszeni przez Interię o komentarz, mówią wprost: „Świat oszalał”.

Jak na to patrzę to własnym oczom nie wierzę. Patocelebryctwo więzienne wyniesione na najwyższy poziom. No gwiazdy. Więzienne gwiazdy dumne ze swojej odsiadki. Jak widać „fame” ponad wszystko

– komentuje jeden ze strażników.

To się w głowie nie mieści. Niedługo zaczną na naszych oczach nagrywać tik toki. Świat oszalał

– dodaje drugi.

Andrzej Kołodziejski, przewodniczący Krajowej Sekcji Służby Więziennej NSZZ Solidarność podkreśla, że działalność więziennych influencerów jest policzkiem wymierzonym w strażników.

Nie ma słów, by ocenić to zjawisko. Jakiekolwiek utrwalanie obrazu czy dźwięku w celi jest niedopuszczalne.

– mówi.

W podobnym tonie wypowiada się autor fanpage’a „Służba Więzienna Okiem Klawisza”.

Trudno określić jak ci osadzeni weszli w posiadanie telefonów z dostępem do Internetu, ale to niewątpliwie cios celnie wymierzony.

– uważa.

Kołodziejski zwraca też uwagę na inny ważny aspekt. Uważa, że to, co robią więźniowie, jest społecznie niebezpieczne. Dlaczego?

Bo jaki to może mieć wpływ na młodych ludzi, którzy oglądają takie zdjęcia i myślą sobie: „O, ale w tym więzieniu to fajnie jest. Ćwiczą sobie, zdjęcia robią, no wcale tam tak źle nie mają”. A więzienie, wbrew temu co oni przedstawiają, to nie jest sanatorium w Ciechocinku

– mówi.

Osadzeni zamierzają kontynuować swoją działalność w mediach społecznościowych po wyjściu na wolność. Myślą tylko o zmianie kontentu.

Fotografie:

Może Cię zainteresować

zamknij