×

Wyszła za Araba. Gdy pojechała do jego ojczyzny, teściowa zgotowała jej piekło

Polka, która poślubiła Araba, nie spodziewała się, że kultura islamu jest aż tak barbarzyńska. Gdy przyjechała do Afryki, na własne oczy przekonała się, że muzułmański świat rządzi się zupełnie innymi prawami.  Książka pt: „Fatma. Moja arabska teściowa” Nadii Hamid jest szokująca.

Prawdziwe oblicze islamu

Pomimo faktu, że to właśnie islam jest religią odpowiadającą za największą ilość aktów terrorystycznych, w świadomości wielu Europejczyków nadal panuje przekonanie o tym, że muzułmanie to ludzie tacy, jak my. Niestety jest zupełnie inaczej, a obraz islamu jaki na przestrzeni ostatnich lat buduje Unia Europejska, ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Na własnej skórze przekonała się o tym Nadia Hamid. Kobieta wydała niedawno książkę pt: „Fatma. Moja arabska teściowa”, w której opisała jak wyglądało jej życie w muzułmańskiej rodzinie. Za jej zgodą, w sieci ukazał się dość obszerny fragment publikacji. Możemy się z niej dowiedzieć, jak autorka wspomina swoje pierwsze chwile w rodzinie męża.

Było już po zachodzie słońca w porze przed ostatnią modlitwą, kiedy kobieta przyleciała do Afryki. Pierwszą rzeczą, jaką ujrzeli wszyscy oczekujący domownicy i liczni goście, były przerażone oczy Nadii. Było to spowodowane rodzinnym rytuałem – zarżnięciem baranka pod stopami panny młodej, gdy ta pierwszy raz przekracza próg domu męża. To barbarzyństwo zaszokowało cudzoziemkę, zrobiło jej się słabo, w dodatku upał panował niemiłosierny. Był to czerwiec. Szukała wzrokiem męża, aby uzyskać wsparcie od najbliższej i jedynej tutaj jej osoby.

Daremnie. Muchtar nagle zniknął, zostawiając ją samą. Nadia mocno trzymała w objęciach swojego pięciomiesięcznego synka, który nerwowo popłakiwał. Usilnie starała się jakoś odnaleźć w tej nowej, obcej rzeczywistości. Była zmęczona i bardzo spragniona. Zgromadzony ogromny tłum ludzi, szczególnie składający się z kobiet i dzieci, jakby zupełnie nie zdawał sobie sprawy, iż kobieta właśnie przybyła z zupełnie odmiennego świata i nie potrafi się tu z nikim porozumieć. Wszyscy zaczęli zadawać jej pytania we własnym języku, oglądać kobietę, dotykać jej włosów. Nadia stała tak bezradnie, coraz bardziej załamana zaistniałą sytuacją.

Polka, która poślubiła Araba

Chwilę później, po dzikim przywitaniu przez tłum ludzi, do pomieszczenia wszedł teść Nadii. Kobieta była zaskoczona tym, że jako jedyny potraktował ją w serdeczny i miły sposób.

Nagle niespodziewanie głosy zamilkły i kobiety się rozstąpiły. Do Nadii podszedł mężczyzna w średnim wieku, ubrany w tradycyjny libijski strój. To Ahmed, jej arabski teść. Przywitał się serdecznie i kobieta odczuła szczerość w jego zachowaniu. Jako jedyny odezwał się do niej po angielsku, który Nadia rozumiała. Po chwili stanowczym głosem powiedział coś do pobliskich kobiet. Wszystkie przytaknęły na jego słowa. Polka od tych pierwszych chwil zrozumiała, że ten mężczyzna rządzi tu niepodzielnie. Mężczyzna ruchem ręki przywołał dwie kobiety. Pierwszą z nich przedstawił jako swoją pierwszą żonę. Była nią Fatma. – To matka twojego męża – powiedział łamanym angielskim. – Ona zastąpi ci tu matkę, którą zostawiłaś w Polsce.

Od początku Polka wyczuwała wyraźną niechęć ze strony matki swojego męża. Na domiar złego, bardzo doskwierał jej gorąc i fakt, że w budynku panował niski standard higieniczny.

Nadia wyciągnęła rękę w stronę Fatmy, a ta, choć podała swoją, to niepostrzeżenie spojrzała nienawistnie na młodą Polkę. Natomiast mina, jak i przywitanie drugiej żony Ahmeda było szczere i przyjazne. W końcu po paru godzinach męczącego przyjęcia siostra Muchtara, Samiha, zaprowadziła Nadię do pokoju gościnnego. Był to pokój przeznaczony dla mężczyzn, tak zwana marbuła. Znajdowało się w nim jedno niewielkie okno, szczelnie zamknięte drewnianymi okiennicami. W pomieszczeniu było bardzo gorąco i duszno, zupełnie jakby ktoś otworzył nagrzany piekarnik. Nie było tam żadnego łóżka, tylko porozkładane naokoło pokoju kolorowe materace. Żadnej pościeli, niczego do przykrycia. Nadia położyła na jednym z nich swojego synka. Dziecko odczuwało duży dyskomfort z powodu gorąca, a także braku codziennej kąpieli, po której zasypiało.

Męczące oczekiwanie

Nadia z niecierpliwością oczekiwała na swojego męża. Niestety ten nie pojawiał się.

Kobieta wytarła dziecko chusteczkami, które zostały jej jeszcze po podróży. Karim w końcu zasnął, a ona czekała, aż w końcu pojawi się jej mąż, który z pewnością o wszystko zadba. Daremnie. Muchtar nie pojawił się tej nocy wcale. W końcu także zasnęła. Rankiem, kiedy wyszła z pokoju, aby nalać wody do butelki dziecka, ujrzała kilkanaście kobiet i dzieci, które spały w ubraniach, gdzie tylko znalazły wolny kawałek podłogi. Przyjęcie trwało trzy dni. Kobieta czuła się jak w gorącej klatce, której nie było jej wolno opuścić.

Dopiero teraz do Polki dotarło, że znalazła się w świecie, w którym europejskie wartości nie obowiązują. Na jaw wyszła prawdziwa twarz jej męża.

Jej ukochany mąż, gdy tylko na krótko się pojawił, narzucił jej swoje prawa, żądając podporządkowania się tutejszym przykazaniom. Mało obchodził go lęk i bezradność żony. Nadia bardzo szybko ujrzała jego drugie oblicze. Zrozpaczona zrozumiała, że arabskie obyczaje wzięły górę nad niedawną, wielką miłością. Nie uszło to uwagi Fatmy, która poczuła swoistą satysfakcję.

To kwestia czasu – pomyślała. Ta zuchwała cudzoziemka nie da sobie rady z muzułmańskim życiem w naszej kulturze. Wierzyła w to bardzo głęboko, znając dobrze wybuchowy charakter swojego syna, jego ujawniające się okrucieństwo, gdy tylko ktoś mu się sprzeciwił lub wzbudzał niezadowolenie. To małżeństwo nie ma najmniejszych szans – była tego zupełnie pewna.

Jedyna pomocna dłoń

Siostra Muchtara była jedyną osobą, która potraktowała Nadię ze współczuciem. Kobieta widziała, że Polsce jest źle i starała się jej pomóc.

Jedyną osobą, która okazała Nadii zrozumienie, była siostra Muchtara – Samiha. Było jej po prostu żal Polki. Nie raz jej brat potraktował ją bardzo brutalnie, więc wiedziała, że Nadia nie będzie miała z nim łatwego życia. Samiha pomagała kobiecie, zorganizowała miskę z wodą, aby móc umyć synka, przynosiła posiłki, a przede wszystkim okazała jej zrozumienie i serce w tych szczególnych, pierwszych dniach pobytu w jej kraju. Kobiety porozumiewały się po angielsku.

Samiha wypytywała Nadię o rodzinę i kraj, z którego pochodzi, a ona chętnie opowiadała, choć serce miała ściśnięte z rozpaczy. To był bardzo ciężki okres dla Polki. Było libijskie lato, a więc warunki były trudne. Częsty brak wody do mycia był problemem, ale najgorszy był brak własnego miejsca.

Ze względu na kontrowersyjne zwyczaje, Nadia nie mogła swobodnie wychodzić z domu. Przez cały czas siedziała w budynku pod baczną obserwacją bliskich męża.

Nadia przez większość czasu przebywała z liczną rodziną męża, bez możliwości porozumiewania się swobodnie z kimkolwiek. Bez możliwości wyjścia samej z domu, chociażby z dzieckiem na mały spacer. Nic nie zapowiadało, aby ta trudna sytuacja miała ulec zmianie.

Konflikt z teściową

Z dnia na dzień między Nadią, a matką jej męża narastał konflikt. Kobieta narzekała na Polkę i twierdziła, że ta szydzi z jej rodziny.

Muchtar nie miał własnego mieszkania. Teściowa także nie ułatwiała Nadii życia. Przy każdej okazji buntowała swojego syna przeciwko niej. Nieustannie się skarżyła.

– Drogi synu, przykro mi to mówić, ale twoja żona szydzi sobie z nas! – Po czym tak sądzisz, matko? – To widać. Wyśmiewa nasze obyczaje. Brzydzi się jeść z nami posiłku ze wspólnej miski! To brak szacunku z jej strony! – O, to niedobrze! – oburzył się Muchtar. Fatma mówiła dalej: – Nie pomaga! Zajmuje się tylko swoim synem! Ileż można niańczyć dziecko, które ma już pół roku?! Ona powinna uczyć się naszych zwyczajów! Zgodzisz się ze mną, mój synu? – Tak, matko, zgadzam się z tobą i popieram cię!

– Więc proszę cię, wpłyń na nią! Porozmawiaj z nią! Inni nie mają przecież takich problemów! Synu, ona w ogóle nie poważa twojej matki! Czym ja sobie na to zasłużyłam?! Na takie traktowanie przez własną synową, którą traktuję jak córkę… – powiedziała, lamentując ze łzami w oczach. – Uspokój się, mamo! To się zmieni, dobrze, że mi o tym powiedziałaś… Nie pomogła jedna rozmowa z żoną. Nie dała też żadnych rezultatów druga i trzecia.

To nie mogło się udać

Z czasem Nadia zorientowała się, że życie w islamskiej rodzinie rządzi się swoimi prawami i ona nie jest w stanie wpasować się do takiej rzeczywistości. Pomimo jej starań, różnice kulturowe były nie do pogodzenia.

Wszystkie były bardzo głośne i brutalne. Na nic były także starania Nadii, aby zbliżyć się do rodziny, zadowolić teściową.

Wszystko to z góry skazane było na klęskę, bo to przecież był od samego początku jedyny cel Fatmy: zakłócić spokój, zniszczyć tę obcą, niepasującą tu cudzoziemkę. Odebrać przychylność jej męża, nie zwracając przy tym zupełnie uwagi, że jest on jedyną jej bliską osobą w tej obcej rzeczywistości. Wierzyła, że tylko w ten sposób odzyska syna oraz możliwość pokierowania jego życiem, a przy okazji też swoim, aby było takim, o jakim zawsze marzyła.

*Zdjęcia mają charakter poglądowy
Fotografie: Pixabay (miniatura wpisu), Pixabay

Polecane

Może Cię zainteresować