×

Pogrzeb Krzysztofa Skiby bez księdza. To życzenie wokalisty zespołu Big Cyc

Pogrzeb Krzysztofa Skiby odbyłby się bez udziału księdza. Przynajmniej takie jest życzenie artysty. Refleksja naszła go po ostatnim pożegnaniu przyjaciela, który został pochowany bez kościelnego obrządku. Jak to tłumaczy wokalista zespołu Big Cyc?

Wokalista Big Cyc o wierze, życiu i śmierci

Krzysztof Skiba jest swego rodzaju ikoną. Chyba nikt nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Artysta gości już na polskiej scenie muzycznej od wielu lat. Nie da się jednak nie zauważyć, że w ostatnim czasie Skiba zdecydowanie chętniej angażuje się w dyskusje światopoglądowe i politykę niż w projekty muzyczne. A szkoda.

Bardzo dużo miejsca w swoich wypowiedziach poświęca religii. Jeszcze kiedyś krytykował gwiazdy i nie tylko, które nie chcą np. chrzcić dzieci. Jednak teraz, jakby nieco zmienił podejście. Pod koniec stycznia br. był na pogrzebie swojego przyjaciela. Uroczystość ta odbyła się bez udziału księdza. Gwiazdor podkreślił, że czuł się nieco dziwnie i że wszystko wyglądało zupełnie inaczej niż w czasie tradycyjnego ostatniego pożegnania.

Byłem na pogrzebie kolegi. Pogrzeby to miejsca, gdzie ostatnio coraz częściej się spotykamy. Pogrzeb był bez księdza. I jakoś tak był po ludzku wzruszający. Czytano na nim mądre myśli zmarłego, wiersze poetów, których lubił. Puszczano muzykę, którą kochał. Obok urny stało zdjęcie kolegi i poczułem, że jestem w tym krótkim momencie bliżej zmarłego kumpla niż byłem z nim za życia

– napisał na Instagramie Skiba.

Pogrzeb Krzysztofa Skiby. Jak będzie wygladał?

Wokalista zespołu Big Cyc był jednak pozytywnie zaskoczony. Co więcej, mocno skrytykował katolickie pogrzeby:

I nagle odkryłem, skąd jest to dziwne uczucie smutku, lekkości i małej nuty radosnej. To brak księdza. Brak tych strasznych pieśni żałobnych „Dobry Jezu a nasz panie, daj mu wieczne spoczywanie”. Brak tego kościelnego jęczenia i rytualnych, fałszywych gestów składających się na katolicki pogrzeb, a nie mających nic wspólnego z osobą, która zmarła.

Nie jestem ateistą. Jestem z tych mocno wątpiących, ale na pogrzebie nie chcę żadnego księdza (chyba, że wpadnie znajomy ksiądz jako prywatna osoba)

Pogrzeb, w którym uczestniczył w ostatnim czasie, zdecydowanie utwierdził go w przekonaniu, że na jego własnym księdza również nie będzie.

Ja też tak chcę, pomyślałem. (…) Chcę pogrzebu, na którym polecą piosenki rockowe (właśnie układam listę) i ktoś powie dobry dowcip, zanim wpakują mnie do ziemi. Pogrzeb nie musi być męką dla bliskich. Dobrze, gdy choć przez krótką chwilę wspominamy tego, który już nie bawi się z nami w życie. Odkryłem, że wszystkie te kościelne cyrki nie są mi do pożegnania potrzebne.

Źródła: www.pudelek.pl
Fotografie: Instagram (miniatura wpisu), Instagram

Może Cię zainteresować

zamknij