×

Stefan W. zaplanował zabójstwo Adamowicza! Jego znajomi z więzienia podają szczegóły

Minął rok od ataku nożownika na Pawła Adamowicza. 27-letni Stefan W. wtargnął na scenę Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i przy użyciu noża desantowego zadał prezydentowi Gdańska liczne ciosy. Pomimo starań lekarzy i przetoczenia około 20 litrów krwi, Adamowicz zmarł kolejnego dnia. Teraz na jaw wychodzą nowe fakty…

Wywiad ze współwięźniami

Gazeta Wyborcza postanowiła przeprowadził własne śledztwo dziennikarskie. Rozmawiali m.in z więźniami, którzy odbywali odsiadkę wspólnie ze Stefanem W. Uważają, że mężczyzna planował ten zamach od dawna, a także, że zamierzał wrócić do więzienia na dożywocie.

Stefan był wcześniej skazany za napady na banki. Przez dwa lata przebywał w zakładzie zamkniętym na tzw. N-ce, czyli oddziale dla najniebezpieczniejszych osadzonych.

Człowiek, który odbywał karę w tej samej celi, co Stefan W., mówił:

On tam dwa lata nie miał nic, tylko klapa, bez telewizora, cela jak toaleta.

Po odzyskaniu wolności Stefan W. kontaktował się ze znajomymi, których poznał w więzieniu. Wysyłał do nich wiadomości, w których informował o tym, co planuje. Miał pisać:

Szykuję się do wyborów. Nie spocznę dopóki te wszystkie kur… z Gdańska, SW, policja prokuratura, sądy się nie powieszą. Zrobiły ze mnie kur… więźnia politycznego, torturowali mnie, otruwali – teraz będzie rozpie….. Teraz jestem obserwowany, policja się mnie boi – kupiłem se noże – fajne taktyczne. Kiedyś byłem mistrzem wszystkiego co robiłem, a teraz już emerytura, ledwo żyję, cukrzyca – kur.. je… otruwali mnie dwa lata, 20 kilo zjechałem na wadze, wzrok straciłem, serce słabo działa. Mówię Ci dopinam jeszcze tylko kilka rzeczy tutaj do końca i wracam na dożywotkę, trzeba pojechać z kur… – walić, je.., nic się nie bać.

Podobno kupił nóż i trenował zadawanie ciosów, a dziesięć dni przed atakiem na prezydenta Gdańska, napisał do kolegi z celi:

Mówię ci, dopinam jeszcze kilka rzeczy i wracam na dożywotkę. Będzie roz***dol. Je**ć wszystkich złodziei, niech żyje Prawo i Sprawiedliwość! […] Całe życie wygrywałem, teraz też tak będzie

Gazeta Wyborcza pisze również, że według znajomego Stefana W. z więzienia, młody mężczyzna często powtarzał, że „rozjebie system” i wróci na dożywotkę.

Jechał na Platformę Obywatelską. Zanim wyszedł, zapowiedział: Jeszcze będzie o mnie głośno

Choroba psychiczna?

13 stycznia 2019 roku w trakcie wysyłania „światełka do nieba” Stefan W. wykorzystał panujące zamieszanie i podbiegł do prezydenta Gdańska. Po zadaniu ciosów nożem, podniósł w górę ręce w geście triumfu. Nadal trzymał nóż, którym dokonał zbrodni. Wyrwał mikrofon i zaczął krzyczeć do świętującego tłumu:

Nazywam się Stefan Wilmont. Siedziałem niewinny w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała. Dlatego właśnie zginął Adamowicz.

Zamachowiec nie uciekał, sprawiał wrażenie, jakby oczekiwał na aresztowanie. Szybko został obezwładniony i odstawiony do aresztu. Pomimo dowodów na to, że Stefan W. planował morderstwo, śledczy zakładali, że jest niepoczytalny.

Mordercę przetransportowano do Krakowa. Na miejscu przez kilka miesięcy zespół specjalistów obserwował jego zachowanie. Niestety, opinia okazała się niesatysfakcjonująca. Wyznaczono kolejną grupę biegłych, którzy zajmą się wystawieniem nowej opinii.

Na temat materiałów wypowiedział się brat zamordowanego prezydenta Gdańska, Piotr Adamowicz:

Nie chciałbym ujawniać materiałów ze śledztwa. Świetnie rozumiem jednak pełnomocnika Stefana W., który w mediach mówi różne rzeczy, stwarza pewien obraz. Rozumiem też matkę Stefana W. Przecież chodzi o jej syna. Jeśli chodzi o opinię, zapoznaliśmy z nią grupę psychiatrów i psychologów. Na moje pytanie, czy ci eksperci podpisaliby się pod tak sporządzoną opinią, zgodnie odpowiedzieli, że nie. Mogę zdradzić, że opinia została opracowana m. in. na podstawie testów, które nie posiadają odpowiednich certyfikatów w Polsce. Można porównać je do jazdy samochodem nie posiadającym ważnego przeglądu. Mnie ta opinia nie przekonała. Być może jest tak, że Stefan W. jest schizofrenikiem i miał całkowicie zniesioną poczytalność w momencie popełnienia zbrodni. Pytam jednak: na jakiej podstawie ktoś doszedł do takiego wniosku?

Przyszłość Stefana W.

Na chwilę obecną nie wiadomo jaki los spotka Stefana W. Śledztwo zostało przedłużone do 13 kwietnia. Do tego czasu, zostanie wydana nowa opinia dotycząca zdrowia oskarżonego.

Będą prowadzone także dalsze przesłuchiwania ponad 100 świadków. Wśród przesłuchiwanych znajdą się m.in. więźniowie, którzy poznali Stefana W. za kratkami. Jeżeli biegli stwierdzą, że Stefan W. jest niepoczytalny, trafi on na leczenie psychiatryczne. W przeciwnym wypadku stanie przed sądem.

Wówczas, grozić mu będzie nawet dożywocie. Równolegle, toczone jest inne postępowanie, w Toruniu, dotyczące reakcji funkcjonariuszy policji i służby więziennej na zgłoszenia matki Stefana W. o tym, że jej syn jest niebezpieczny. Nie przesłuchano jeszcze wszystkich świadków w tej sprawie.

Prowadzone jest również postępowanie w sprawie Dariusza S., pracownia firmy ochroniarskiej, który był odpowiedzialny na ochronę sceny Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku. Dariusz S. utrzymywał, że Stefan W. wszedł na scenę nie posiadając plakietki z napisem „media”. Okazało się, że było inaczej. Za składanie fałszywych zeznań grozi mu 8 lat więzienia.

Fotografie: facebook (miniatura wpisu), Twitter.com, Imgur.com

Polecane

Może Cię zainteresować