×

Nastolatek zadźgał swoją macochę i dotkliwie ranił jej syna. Tej tragedii można było uniknąć, gdyby zadbano o to, by chłopakiem zajęły się odpowiednie służby.

Relacja załamanego ojca

Morderstwo miało miejsce w Chełmie w województwie lubelskim. Rodzina mieszkająca na jednym z osiedli doświadczyła prawdziwego horroru ze strony niezrównoważonego nastolatka. O szczegółach zdarzenia poinformował ojciec.

Wszystko zaczęło się w sobotę, 25 stycznia w godzinach wieczornych. To właśnie wtedy po kłótni 14-letni chłopak zamordował swoją macochę. Przy tej okazji poważnie ranił również jej syna. Zbrodni dokonał przy użyciu noża. Gdy skończył rzeź, udał się z zakrwawionym narzędziem zbrodni do miejscowego domu kultury.

Zamordował macochę i ranił jej syna

Do policji wpłynęło zgłoszenie z informacją, że w jednym z domów w Chełmie miała miejsce rodzinna awantura. Zaledwie 14-letni Łukasz W. rzucił się z nożem na swoją przybraną matkę i jej syna. Kobieta była kilka razy raniona nożem.

Pomimo podjętej reanimacji, lekarze nie zdołali ocalić jej życia. 18-letni syn zaatakowanej kobiety przeżył. Z ciężkimi obrażeniami w obrębie głowy, klatki piersiowej i rąk trafił do szpitala.

W momencie zabójstwa w domu było jeszcze dwoje dzieci w wieku 2 i 16 lat. Na szczęście w żaden sposób nie ucierpiały. Po dokonaniu makabrycznego czynu, nastolatek udał się do Chełmskiego Domu Kultury.

Atak szaleństwa

Podczas, gdy na sali odbywała się premiera sztuki, na którą przyszło około kilkuset osób, chłopak włóczył się po korytarzu.

Magda Pick, aktorka i uczestniczka sobotniego spektaklu relacjonuje sobotnie zdarzenia:

Wchodzi człowiek, który ma przy sobie nóż i młotek i nie wiadomo, co zrobi

Inny uczestnik spektaklu, pan Przemysław, widział że chłopak miał w dłoni zakrwawiony nóż:

Kręcił się jakby był w jakiejś malignie

Chwilę później nastolatek wyszedł. Szybko został zatrzymany przez policję. W momencie aresztowania był zaskakująco spokojny nie stawiał żadnego oporu. Jeden z muzyków obecnych w Chełmskim Domu Kultury powiedział:

Chłopak był spokojny. Odniosłem wrażenie, że czeka na zatrzymanie. Nie stawiał oporu, wykonywał polecenia policjantów, położył się spokojnie na ziemi.

Czy ojciec jest temu winny?

Jak się okazuje, 14-latek był w przeszłości leczony psychiatrycznie. Na chwilę obecną nie podano do wiadomości publicznej, czego dotyczyła zakończona morderstwem kłótnia. Wcześniej policja nie otrzymywała zgłoszeń o przemocy w tej rodzinie.

Łukasz W. zaatakował rodzinę, gdy jego ojca nie było w domu. Ojciec mordercy przyznaje, że nastolatek sprawiał problemy. W październiku zaszła w nim widoczna zmiana. Zaczął interesować się mordercami. Robert W. uważa, że jego syn oszalał. Sam wyrył sobie żyletką nazwisko nastolatki, która z pomocą swojego chłopaka zabiła rodziców w Rakowiskach.

W mediach społecznościowych nosił nazwę „Reb”, na cześć słynnego zabójcy z USA. Jakiś czas temu sprawą interesowała się policja, jednak chłopakowi udało się uśpić czujność funkcjonariuszy. W piątek miał napisać w Internecie:

Pora zacząć zabijać…

Ojciec powiedział, że nie uznaje już Łukasza za swoje dziecko.

Ja już nie mam syna. Mam jedynie dwuletnią córeczkę i to mnie trzyma przy życiu.

Z pewnością, policja zainteresuje się, dlaczego rodzice przez tak długi czas tolerowali niepokojące zachowania ze strony syna – nie kontynuowali leczenia psychiatrycznego i nie zgłaszali odpowiednim służbom morderczych skłonności dziecka.  To jednak nikomu już życia nie zwróci…

*Zdjęcia mają charakter poglądowy
Fotografie: Pixabay.com

Może Cię zainteresować