×

Himalaiści przechodzili obok namiotu Mackiewicza na Nanga Parbat. „Tam był właśnie Tomek”

Czescy himalaiści są przekonani, że w czasie swojej wyprawy widzieli namiot, który należał do Tomasza Mackiewicza. Mieli dostrzec go dwukrotnie – za pierwszym razem, zdobywając Nanga Parbat i za drugim, schodząc z góry. Nie mają jednak na to żadnych dowodów – zdjęć nie wykonali. Nie zdołali także zajrzeć do środka, ponieważ był on oddalony 15 metrów od trasy ich przejścia.

Widzieli, ale nie zrobili zdjęć

Himalaiści, którzy zdobyli ostatnio Nanga Parbat drogą Kinshofera, dostrzegli namiot, rozbity niedaleko szczytu. Wszyscy podejrzewają, że mógł on należeć do Tomasza Mackiewicza. Pavel Burda, czeski himalaista, w programie Alarm w TVP 1 powiedział:

Kiedy wchodziliśmy pod górę, było ciemno, więc nikt nie myślał o wypatrywaniu jego namiotu. Minęliśmy go jednak w drodze na szczyt i z powrotem. Najprawdopodobniej wystawała z wielkiej góry lodu niewielka część jego namiotu. Może 20 albo 30 centymetrów. Nie robiliśmy zdjęć, nie robiliśmy nic

„Myślałem o tym, co wtedy musiało się wydarzyć”

Ostatecznie odrobinę bliżej namiotu zdecydował się podjeść tylko jeden z uczestników wyprawy. Nie zdołał jednak zajrzeć do środka.

Stałem tam około minutę, może dwie i myślałem o tym, co wtedy musiało się wydarzyć

Bali się…

Czescy himalaiści są niemal pewni, że w środku znajdowało się ciało Polaka i przede wszystkim właśnie dlatego nie odważyli się zajrzeć i sprawdzić. Po prostu bali się odkrycia szczątków Tomka.

To, że faktycznie mógł to być namiot Mackiewicza, potwierdza również jego lokalizacja. Był usytuowany blisko głazów i osłonięty przed schodzącymi lawinami.

Jestem w stanie sobie wyobrazić, że właśnie tam zbudowałbym sobie namiot. Najprawdopodobniej tam był właśnie Tomek

Przypomnijmy

Tomasz Mackiewicz zaginął pod Nanga Parbat w Himalajach w piątek 26 stycznia podczas wyprawy z Elisabeth Revol. Polski himalaista w czasie zejścia zaczął mieć poważne problemy zdrowotne. Dokuczały mu ślepota śnieżna oraz choroba wysokościowa. Jego partnerka zdołała sprowadzić go na wysokość 7250 metrów. Upewniła się, że nie może mu już pomóc i zaczęła schodzić w dół sama. Niestety, przez panujące wówczas ekstremalnie trudne warunki pogodowe, udało się ocalić tylko Revol.

Zasnął na zawsze w miejscu, które kochał

Może Cię zainteresować

zamknij