×

Modlitwa odmieni Daniela Martyniuka? Ksiądz nie wytrzymał i zaapelował do Zenka

Syn Zenka Martyniuka znów popadł w tarapaty. Awanturował się w sklepie, próbując kupić kokainę. Groził ekspedientce śmiercią. Ksiądz, który zna rodzinę Martyniuków, wierzy, że modlitwa odmieni Daniela Martyniuka. „Trzeba zacząć od modlitwy, a potem może jakaś terapia” – przekonuje.

Terroryzował ekspedientkę

Nagłówki o rozrabiającym Danielu Martyniuku to właściwie norma. Syn króla disco polo rzadko pojawia się w mediach w innym kontekście. A kiedy wydaje się, że coś już zrozumiał i stara się zmienić swoje życie na lepsze, wtedy Daniel Martyniuk znów powraca w starym stylu.

Ostatnio, jak donosi Pudelek, syn Zenka Martyniuka miał wszcząć awanturę w jednym ze sklepów na warszawskiej Pradze Północ. 32-latek wtargnął do sklepu i – jak relacjonują świadkowie – zażądał narkotyków od pracującej w nim ekspedientki. Martyniuk prawdopodobnie był pod wpływem środków psychoaktywnych. Chciał kupić kokainę, a kiedy ekspedientka odmówiła, zaczął się odgrażać. Krzyczał, że poderżnie jej gardło.

I will fucking kill you

– mieli usłyszeć świadkowie.

Daniel był ze swoją dziewczyną Faustyną, która próbowała go uspokajać. 32-latka ze sklepu wyprowadzili ochroniarze. Roztrzęsiona ekspedientka ponoć nie zawiadomiła policji, gdyż boi się zemsty młodego Martyniuka. Obawy wydają się być uzasadnione, ponieważ Martyniuk ma na koncie m.in. znieważenie sędzi, groźby wobec policjantów (gdy zatrzymali go pijanego, groził im śmiercią, a policjantce odgrażał się, że ją zgwałci).

Martyniuk ma za sobą również wiele ekscesów związanych z narkotykami i „doświadczenie” w awanturach – w przeszłości wyrzucono go już m.in. ze sklepu odzieżowego oraz baru, w którym rzucał w barmana monetami i zataczał się na gości.

Modlitwa odmieni Martyniuka?

Daniela Martyniuk naprzemiennie kaja się i obiecuje poprawę, a potem znów popada w tarapaty. Od lat ma poczucie bezkarności. W dużej mierze dzięki rodzicom, którzy go bardzo wspierają i wierzą, że w końcu wyjdzie na prostą. Dlatego zawsze podają mu pomocną dłoń, ale 32-latek skrzętnie to wykorzystuje.

Zenek i Danusia bardzo go kochają i wierzą, że Daniel wyjdzie na prostą. Teraz mogą czuć zawód, po tym jak naubliżał sędzi. Z naszych informacji wynika, że pani Danuta niezwykle emocjonalnie podchodzi do wybryków swego jedynaka. Przeżywa je. Zasmucony postawą syna jest także Zenek. Jeszcze niedawno chwalił go w wywiadach, ciesząc się, że Daniel wychodzi na prostą, a tu znowu taki cios

– opowiadał „Super Expressowi” przyjaciel rodziny.

Sytuację rodzinną Martyniuków doskonale zna ksiądz Janusz Koplewski, który uważa, że nie wszystko stracone. Z okazji zbliżających się świąt zaleca rodzinie modlitwę, która pomoże odmienić Daniela.

Nie będziemy go sądzić, bo od tego nie jesteśmy. Można mu pomóc. Trzeba zacząć od modlitwy, a potem może jakaś terapia, która pomoże wyjść z trudnej sytuacji, są specjaliści

– mówi duchowny, cytowany przez „Super Express”.

Dodaje też, że z okazji nadchodzących świąt Bożego Narodzenia rodzina Martyniuków powinna znaleźć miejsce dla Daniela przy wigilijnym stole. Ale tylko wtedy, gdy sam będzie tego chciał.

Musi sobie uświadomić pewne rzeczy, jest dorosłym człowiekiem, ma dziecko. W święta rodzina powinna spotkać się przy stole wigilijnym, gdzie i dla niego powinno znaleźć się miejsce, ale jeśli on sam nie będzie chciał, to nikt mu nie pomoże. Każdy ma rozum, wolną wolę… Rodzice mogą dopomóc, ale to musi być jego decyzja. Sądzenie nic nie daje, wszyscy jesteśmy jednakowi.

Ksiądz zachęca też młodego Martyniuka do szczerej spowiedzi i postanowienia poprawy. Podkreśla jednak, że Daniel sam musiałby się na to zdecydować.

Z przymusu to jest nieważne. Lepiej w ogóle tego nie robić…

– zaznacza.

W przypadku Daniela nie pomogły ani prośby, ani groźby. Rezultatów nie przyniosły też prace społeczne. Tutaj faktycznie może się przydać świąteczny cud.

Fotografie: Facebook

Może Cię zainteresować

zamknij