×

Migranci wracają do Iraku. „Przeżyjesz albo zginiesz – to twój problem”

Po kilku tygodniach pobytu na Białorusi migranci wracają do Iraku – tamtejsze władze organizują loty z Mińska. Po powrocie do ojczystego kraju Irakijczycy relacjonują to, co przeszli na granicy polsko-białoruskiej. Z tych relacji wyłania się przerażający, pełen cierpienia obraz.

Migranci wracają do Iraku

Kryzys migracyjny na granicy trwa. Ciężko dokładnie oszacować, ilu migrantów znajduje się na terenach przygranicznych, ale służby mówią o kilku tysiącach. Wśród migrantów liczną grupę stanowią Irakijczycy, którzy przez ostatnie tygodnie przebywali na granicy Polski z Białorusią i Litwy z Białorusią, próbując przedostać się na terytorium Unii Europejskiej.

Wczoraj 431 Irakijczyków wróciło do ojczystego kraju. Tamtejsze władze przysłały na Białoruś specjalny samolot linii Iraqi Airways. Najpierw wylądował on na lotnisku w stolicy irackiego Kurdystanu – Irbilu, a później w Bagdadzie.

Po dotarciu do ojczystego kraju, Irakijczycy wciąż mieli na sobie zimowe kurtki i plecaki, które zabrali ze sobą w podróż do Europy. Niektórzy wydali oszczędności życia w nadziei, że ta podróż otworzy im drzwi do lepszego świata…

„Dużo cierpienia”

Gdy migranci opuścili samolot w Irbilu i Bagdadzie, zaczęli opowiadać mediom o tym, co przeżyli w ostatnich tygodniach. Ich opowieści są porażające. W rozmowie z Reutersem Irakijczycy mówią o niezwykle trudnych warunkach życia, przemocy i cierpieniu, jakiego świadczyli.

Spędziłem dziesięć dni w lesie. Zanim zachorowałem, bardzo ciężko, moje ciało było wycieńczone. Jedni odpychali nas [od granicy – red.], drudzy kazali nam iść, przerzucali nas na Litwę. Byłem zupełnie sam, więc wróciłem

– mówi 23-letni Irakijczyk Majid Hassan, który wrócił do Bagdadu.

Inny z mężczyzn, 32-letni Arsed Mehdi, swoją podróż podsumowuje w dwóch wymownych słowach: „dużo cierpienia”. Mężczyzna spędził w lesie trzy dni.

Białoruska armia mówi ci, że zabiorą cię do Polski, ale zamiast tego zabierają cię na Litwę. Zabierają twoją kartę SIM, zostawiają cię w lesie i każą iść. Przeżyjesz albo zginiesz – to twój problem. Zabrali naszą wodę i porzucili nas w lesie.

Migranci opowiadają o tym, ile pieniędzy stracili, żeby dostać się na Białoruś.

Wydałem ponad 4 tysiące dolarów, aby przybyć na Białoruś. Sytuacja tam była bardzo trudna, musieliśmy jeść trawę i liście drzew, było zimno

– mówi jeden z mężczyzn w rozmowie z AFP. Irakijczyk wyjaśnił również, że „przemytnicy zmuszają migrantów do przekraczania granicy, domagają się zapłaty od 6000 do 7000 dolarów”.

Mimo to w niektórych wypowiedziach powtarza się jeden wątek – migranci twierdzą, że sytuacja na granicy była trudna, ale w Iraku jest jeszcze trudniejsza. Dlatego – zamiast cieszyć się z powrotu do domu – niektórzy już obmyślają, jak znowu wyjechać. W ich rodzinnych miejscowościach brakuje elektryczności i opieki medycznej.

Jeśli sytuacja nie poprawi się w Iraku, znów wyjadę. Nie ma innego wyboru

– wyznaje jeden z mężczyzn.

Ale o wyjazd nie będzie łatwo. Według TVN24, kolejne państwa oraz linie lotnicze ograniczają loty turystyczne na Białoruś dla obywateli Iraku, Syrii oraz innych państw Bliskiego Wschodu. Wczoraj poinformowano, że białoruskie linie Belavia wstrzymają pozwolenia na loty obywatelom Afganistanu, Iraku, Libanu, Libii, Syrii i Jemenu do Mińska z lotniska w uzbeckim Taszkiencie.

Dzisiaj kolejny samolot ma zabrać grupę migrantów z Iraku do ojczystego kraju.

Fotografie: Twitter (miniatura wpisu),

Może Cię zainteresować

zamknij