×

„Lagun” sterroryzował krakowskie osiedle. Mieszkańcy bali się wyjść z domu

„Lagun” sterroryzował krakowskie osiedle. Trudny do zidentyfikowania stwór przez dwa dni nie chciał opuścić drzewa przy jednym z bloków. Mieszkająca w okolicy kobieta była tak przerażona, że postanowiła wezwać inspektorów Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. O sprawie usłyszał cały świat.

„Lagun” czy croissant?

W ostatnich latach kilkakrotnie media obiegały informacje o dzikich zwierzętach, które uciekły z ZOO lub od prywatnych właścicieli. Węże, krokodyle czy tropikalne ptaki niestety często padają ofiarami przemytników, którzy później sprzedają je nielegalnie na czarnym rynku. Zwierzęta siłą wyrwane ze swojego naturalnego środowiska nie potrafią odnaleźć się w innym klimacie i bardzo się męczą.

Przed rokiem cała Polska żyła kontrowersyjną sprawą pumy Nubii, która została odebrana właścicielowi. Wiele przypadków spektakularnych ucieczek dzikich zwierząt przyzwyczaiło ludzi do tego tematu i sprawiło, że zaczęli być bardziej czujni.

Prawdopodobnie nauczona na przykładzie dawnych doniesień o ucieczkach dzikich zwierząt, mieszkanka krakowskiego osiedla uznała, że w razie podejrzeń, nie należy zwlekać. Gdy tylko zauważyła, że na pobliskim drzewie siedzi tajemniczy stwór, od razu wybrała numer Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami (KTOZ). Inspektorzy, którzy odebrali jej telefon, dowiedzieli się, że zwierzę znajdujące się od dwóch dni na drzewie to „lagun”. Kobieta twierdziła, że stwór sieje postrach wśród mieszkańców.

Inspektor Adam szczegółowo opisał całe zdarzenie w mediach społecznościowych. Mężczyzna od początku nie do końca wierzył w słowa rozmówczyni. Przejęta kobieta mówiła:

Jest brązowe, siedzi na drzewie i to jest ten lagun!

„Lagun” sterroryzował krakowskie osiedle

Jak się później okazało przez słowo „lagun”, kobieta miała na myśli „legwana”, czyli nadrzewną jaszczurkę występującą w rejonie Ameryki Środkowej i Południowej. Gdy inspektorzy dotarli na miejsce, okazało się, że „lagun” to nic innego jak zawieszony na gałęzi bzu… francuski rogal. Był to pokaźnych rozmiarów croissant, którego ktoś najprawdopodobniej wyrzucił przez okno na zewnątrz.

Sprawa „laguna” tak rozśmieszyła ludzi na całym świecie, że artykuły na ten temat napisały największe czasopisma. Wzmianka na ten temat znalazła się w materiałach francuskiej agencji prasowej AFP czy brytyjskiego portalu BBC. Zdarzenie znalazło się także w gazecie Le Parisien.

Mieszkańcy Krakowa przez dwa dni żyli w strachu przed otwarciem okien z powodu obecności na drzewie rogalika, który wzięli za przerażające stworzenie.

Z kolei austriacki Der Standard naśmiewał się z wyobraźni kobiety, która w kształcie croissanta dopatrzyła się „laguna”.

Gotowy do ataku drapieżnik okazał się rogalikiem.

Krakowski lagun

W mediach społecznościowych ruszyła karuzela udostępniania zdjęć rogali. Jedna z gazet napisała pod fotografią smakowitych croissantów:

Nie bój się, to zdjęcie nie jest hordą dzikich zwierząt.

Portal India Today napisał:

Kobieta znajduje na gałęzi drzewa tajemnicze bezgłowe zwierzę.

Temat stał się na tyle chwytliwy, że pojawił się nawet pomysł, aby wykorzystać zamieszanie do udzielenia wsparcia finansowego, Krakowskiemu Towarzystwu Opieki nad Zwierzętami. Część kwoty ze sprzedaży krakowskich „lagunów”, czyli croissantów zostanie przekazana na rzecz KTOZ.

*Zdjęcia mają charakter poglądowy
Fotografie: Facebook (miniatura wpisu), Facebook, Pixabay

Może Cię zainteresować

zamknij