×

Krzysztof Krawczyk junior otrzymał spadek? Zadbała o to matka tuż przed śmiercią

Krzysztof Krawczyk junior otrzymał spadek? Okazuje się, że jego śp. matka zadbała o to, aby miał z czego żyć. Mimo to 47-letni syn zmarłego niedawno Krzysztofa Krawczyka znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Jego ojciec sporządził bowiem dwa różne testamenty!

Niepełnosprawność to wina ojca

Krzysztof Igor Krawczyk jest jedynym dzieckiem Krzysztofa Krawczyka i owocem małżeństwa z Haliną Żytkowiak. Dopiero po śmierci piosenkarza wszyscy dowiedzieli się o tym, że mężczyzna żyje w skandalicznych warunkach. Dzięki reportażowi „Uwagi TVN”, który powstał jeszcze na długo przed odejściem Krzysztofa Krawczyka, ludzie mieli okazję przekonać się, jak wygląda codzienność 47-latka.

Wyszło także na jaw, że Ewa Krawczyk utrudniała kontakty pomiędzy Krzysztofem Krawczykiem i jego synem. Gdy mężczyzna dzwonił, aby porozmawiać z ojcem, jego żona twierdziła, że jest zajęty lub go nie ma.

Dzięki wyemitowanemu w dwóch częściach materiałowi, 12 i 13 maja widzowie dowiedzieli się, że Krzysztof Krawczyk junior zmaga się niepełnosprawnością, która jest skutkiem wypadku, który jego ojciec spowodował w 1988 roku. Od tego momentu Krzysztof Igor Krawczyk zmaga się z nieuleczalną padaczką pourazową, która uniemożliwia mu podjęcie pracy. Jego jedynym źródłem utrzymania jest renta w wysokości 1 000 złotych. Krzysztof Krawczyk nigdy nie został pociągnięty do odpowiedzialności za spowodowanie wypadku, a dziś, jak ustalili dziennikarze, akta sprawy już nie istnieją. Pomimo tego, że syn starał się utrzymywać z ojcem bliską relację, ten zapisał cały swój majątek żonie, Ewie Krawczyk.

Gdy 19 maja w Zgierzu odbyło się posiedzenie sądu w sprawie testamentu po zmarłym Krzysztofie Krawczyku, okazało się, że istnieją dwa, różne testamenty autorstwa Krzysztofa Krawczyka. W drugim z dokumentów piosenkarz miał zapisać część majątku synowi, Krzysztofowi Igorowi oraz bratu, Andrzejowi. Ta wiadomość rzuca nowe światło na sprawę, tym bardziej, że dotychczas wdowa twierdziła, że zgodnie z każdym z testamentów to ona dziedziczy wszystko.

Krzysztof Krawczyk junior otrzymał spadek?

Matka Krzysztofa Krawczyka juniora, Halina Żytkowiak zmarła w 2011 roku w Los Angeles. W wieku 63 lat przegrała walkę z nowotworem płuc. Jakiś czas przed śmiercią przyleciała na krótko do Polski, aby zadbać o finanse swojego jedynego dziecka.

Jak zdradziła w wywiadzie z Pomponikiem, przyjaciółka Haliny Żytkowiak, Ewa Kulikowska niedługo przed śmiercią matka Krzysztofa Igora poprosiła Krzysztofa Krawczyka, aby zrzekł się dziedziczenia tantiem w ZAiKS na rzecz jej syna. Ryszard Poznakowski z Trubadurów pomógł jej w dopełnieniu wszelkich formalności. Dzięki temu Krzysztof junior po odejściu matki otrzymał kilka tysięcy złotych. Pozostałą część pieniędzy Ewa Kulikowska rozdzieliła na miesięczne wpłaty wynoszące 500 zł.

Po śmierci Halinki zaprosiłam Krzysia do swojego domu, przekazałam mu walizkę pamiątek po mamie, którą przysłano mi z USA, poprosiłam o numer konta i powiedziałam mu, że zawsze może na mnie liczyć. Miałam też rozmowę z jego ojcem. Był bardzo poruszony, dziękował za opiekę nad synem i nawet pytał, czy junior może zamieszkać u mnie. On jednak chciał być w Łodzi, blisko taty. Bardzo go kochał i wierzył, że kiedyś będą razem mieszkać.

Krzysztof Igor junior do dziś może liczyć na pomoc ze strony swojej matki chrzestnej. W wakacje odbierze pozostałą resztę pieniędzy po swojej mamie.

Zabrakło pożegnania

Ewa Kulikowska wyznała, że jej przyjaciółka nie zdołała pożegnać się z synem przed śmiercią. Sądziła, że przy okazji jubileuszowego koncertu Trubadurów w Łodzi zdoła spotkać się z Krzysztofem Igorem. Specjalnie w tym celu przyleciała z USA.

Zatrzymała się w moim domu w Poznaniu i codziennie dzwoniła do Krzysia, ale ten nie odbierał połączeń. Zaniepokojona tym, że może ma atak padaczki lub leży w szpitalu, postanowiła skontaktować się byłym mężem.

Krzysztof Krawczyk podczas rozmowy telefonicznej obiecał, że pomoże Halinie skontaktować się z synem. Niestety później kontakt z nim się urwał.

Dla Haliny było to bardzo trudne, codziennie widziała mojego syna Huberta, który wtedy zajmował się muzyką i tęskniła za swoim. Jej syn miał urodziny, zamówiła tort i czekała na sygnał. Płakała. Bała się nieproszona wtargnąć w życie tego chłopca i strasznie cierpiała. Już wtedy była bardzo chora, bolało ją całe ciało i przeczuwała, że rak kości zabierze ją z tego świata.

Halina Żytkowiak z powrotem poleciała do USA. Zaledwie trzy miesiące później zmarła. Nie spotkała już więcej swojego syna.

Syn Krawczyka śpiewa na ulicy „Parostatek”

Fotografie: Facebook

Może Cię zainteresować

zamknij