×

W warszawskim szpitalu przy ulicy Banacha zamknięto izbę przyjęć. Jak nieoficjalnie wiadomo, u żony jednego z pracowników wykryto koronawirusa. Sztab kryzysowy podejmie decyzję, co dalej.

Koronawirus w szpitalu na Banacha

Chociaż warszawiacy okazali się bardzo zdyscyplinowani i przez minione dni większość nie opuszczała domów bez wyraźnej konieczności, koronawirus nadal rozprzestrzenia się w stolicy. Jego obecność wykryto u żony jednego z pracowników izby przyjęć szpitala przy ulicy Banacha.

Prawdopodobnie zaraziła się we Włoszech, dokąd pojechała z mężem. W związku z tym u niego także istnieje ryzyko zakażenia. Z obawy o zdrowie pacjentów, władze szpitala podjęły decyzję o zamknięciu izby przyjęć. Informację ujawnił reporter RMF FM na Twitterze:

Zamknięta izba przyjęć w szpitalu na Banacha. Nieoficjalnie, po tym jak u żony jednego z pracowników wykryto koronawirusa (wrócili kilkanaście dni temu z Włoch)

Nie można wejść ani wyjść

Jak ujawnili Rezydenci Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, powołano sztab kryzysowy, który radzi nad tym, czy szpital powinien przestać przyjmować pacjentów. Na razie izba przyjęć pozostaje zamknięta. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie wojewoda.

Dzisiaj przed godziną 13.00 Rezydenci OZZL poinformowali, jak wygląda sytuacja w szpitalu:

Nie można go opuścić i do niego wejść. Wieści z linii frontu walki z koronawirusem w Polsce.

 

Dosłownie przed chwilą  Wojewoda Mazowiecki w porozumieniu z Mazowieckim Państwowym Wojewódzkim Inspektorem Sanitarnym podjął decyzję, że szpital na Banacha pozostanie dostępny dla pacjentów:

Informujemy, że nie ma decyzji o zamknięciu szpitala przez Wojewodę Mazowieckiego ani przez Państwowego Inspektora Sanitarnego w m.st. Warszawie, pod którego nadzorem znajduje się Centralny Szpital Kliniczny.

Źródła: twitter.com, zdrowie.wprost.pl

Może Cię zainteresować