Nauczycielka dała „klapsa” uczennicom. Jedna z mam nie widzi problemu, druga jest oburzona

Na co może pozwolić sobie nauczyciel w przypadku karania uczniów, a kiedy już przekracza granice? Ostatnio w jednej ze szkół podstawowych w naszym kraju miało miejsce wydarzenie, które wywołało dyskusje na ten temat i duże kontrowersje.

Dwa stanowiska

Sytuacja miała miejsce w Szkole Podstawowej nr 2 w Łapach. Wszystko zaczęło się od kłótni dwóch uczennic pierwszej klasy. Nauczycielka najpierw próbowała pogodzić dziewczynki, następnie na zakończenie sporu dała im przysłowiowego klapsa. Jedna z mam nie widzi żadnego problemu, a druga jest oburzona tym faktem.

Zuzia powiedziała mi, że rano została zaczepiona przez koleżankę. Ta uderzyła ją piórnikiem, a córka jej oddała. Po południu mama tamtej dziewczynki przyszła po nią do szkoły. Kiedy dowiedziała się, co zaszło, chciała to wyjaśnić z wychowawczynią. Mnie w tym czasie nie było w szkole.

Zrzut z ekranu za: tvn24.pl/Mama Zuzi
UdostępnijZrzut z ekranu za: tvn24.pl/Mama Zuzi

Lewandowska przez przypadek ujawniła na zdjęciu swój tatuaż. Posypały się komentarze

Nieudana próba pogodzenia

Maria K., wychowawczyni dziewczynek, nie czekała jednak na mamę Zuzanny. Postanowiła zawołać obie dziewczynki, które czekały na odebranie przez rodziców w świetlicy, gdy pojawiła się pierwsza z mam i rozwiązać konflikt. Pierwszoklasistki nie miały zamiaru się pogodzić. Właśnie z tego powodu nauczycielka dała im po klapsie. Okazuje się, że dla małej Zuzi było to naprawdę trudne przeżycie.

Zuzia bardzo przeżyła tę historię i nie chce chodzić na lekcje. Codziennie prosi mnie, aby zostać w domu. Boi się, że znów spotka ją coś okropnego

Zrzut z ekranu za: tvn24.pl/Zuzia
UdostępnijZrzut z ekranu za: tvn24.pl/Zuzia

Odmienne wersje wydarzeń

Dziewczynka nieco inaczej przedstawia sytuację niż mama drugiej siedmiolatki i nauczycielka, które twierdzą, że nie było to uderzenie, a po prostu zwykłe dotknięcie. „Klepnęła mnie mocno w nogę” – mówi Zuzia. Jej wychowawczyni z kolei w taki sposób widziała to samo zdarzenie:

Pochyliłam się i w żartach dotknęłam ręką obu dziewczynek w okolicy uda i powiedziałam, że to na zakończenie konfliktu. Żadna z dziewczynek nie odniosła najmniejszych obrażeń. To był lekki, symboliczny klaps, a nie żadne uderzenie

Zrzut z ekranu za: tvn24.pl/Mama drugiej dziewczynki
UdostępnijZrzut z ekranu za: tvn24.pl/Mama drugiej dziewczynki

Okrzyknięto ją najbrzydszą kobietą świata. Była przedmiotem kpin całego społeczeństwa

Negatywne skutki

Zdaniem Aleksandry Piotrowskiej, znanego psychologa dziecięcego, takie zachowanie jest niedopuszczalne. Według niej nawet symboliczny klaps, dany zwłaszcza w obecności rówieśników, może mieć naprawdę przykre skutki dla dziecka:

Jest duże prawdopodobieństwo, że to wydarzenie dzieci będą przypominać tej dziewczynce miesiącami, wyśmiewając ją, a więc dziewczynka została poważnie skrzywdzona

Zrzut z ekranu za: tvn24.pl/Szkoła
UdostępnijZrzut z ekranu za: tvn24.pl/Szkoła

Dyrektor broni

Dyrektor szkoły, w której doszło do incydentu, mówi, że nauczycielka cieszy się dobrą opinią i ma wieloletni staż pracy. Jednak mimo takiego zdania na jej temat, zgłosił sprawę do rzecznika dyscyplinarnego dla nauczycieli. To, co zaszło, bada również prokuratura. Do czasu wyjaśnienia sprawy nauczycielka będzie pracować w szkole. Wychowawczyni dziewczynek grozi kara od nagany do wydalenia z zawodu.

Co myślicie na temat postępowania i tłumaczeń nauczycielki?

Zobacz także:

Źródło: fakt.pl, tvn24.pl | Fotografie: pixabay.com, tvn24.pl, pixabay.com