×

Jerzy Janeczek nie żyje. Tym razem aktor nie zdołał już wymknąć się śmierci

Jerzy Janeczek nie żyje. 77-letni aktor zmarł na skutek ukąszenia przez pszczołę, na której jad był uczulony. Medycy usiłowali ratować życie mężczyzny, ale nawet podanie specjalistycznego leku okazało się w tym przypadku niewystarczające.

Legenda polskiego filmu

Śmierć lubianego przez wszystkich Polaków aktora to ogromna strata dla krajowej kinematografii. Jerzy Janeczek, który zasłynął za sprawą roli Witii w komedii „Sami swoi”, na zawsze pozostanie w pamięci widzów. O jego odejściu jako pierwszy poinformował Związek Artystów Scen Polskich na oficjalnym profilu na Facebooku.

Początkowo nie było wiadomo, z jakiego powodu mężczyzna zmarł. Jak ustalił „Super Express”, 77-letni aktor został ukąszony przez pszczołę. Mężczyzna był uczulony na jad owada, co doprowadziło do wystąpienia silnej reakcji alergicznej. Pomimo tego, że Jerzy Janeczek miał przy sobie odpowiedni lek, to i tak nie udało się zapobiec śmierci. Anonimowy informator gazety opowiedział o szczegółach zdarzenia.

Jerzy był uczulony na jad pszczół. Już dwa razy trafił do szpitala po ukąszeniu. Tym razem stanął na pszczole, a ta go ukąsiła w stopę. Próbował się ratować. Miał przy sobie adrenalinę, którą sobie natychmiast podał.

Żona aktora, wiedząc że Jerzy Janeczek jest uczulony, od razu zadzwoniła na pogotowie. Ratownicy stwierdzili po przyjeździe na miejsce, że sytuacja jest opanowana i pacjentowi nie zagraża niebezpieczeństwo. Mylili się. Niedługo po ich odjeździe stan zdrowia aktora uległ wyraźnemu pogorszeniu.

Jerzy Janeczek nie żyje

Jakiś czas po odjeździe kartki, żona aktora po raz kolejny zatelefonowała na numer 112. Tym razem na pomoc było już za późno. Jerzy Janeczek zmarł w szpitalu. Czas pokaże czy mogło dojść do błędu medycznego oraz czy wobec ratowników zostaną wyciągnięte konsekwencje.

Przed laty w rozmowie z dziennikarzami „Super Expressu” Jerzy Janeczek mówił, że wiele razy znajdywał się już na granicy życia i śmierci. Za każdym razem jednak jakaś siła utrzymywała go na tym świecie.

Trzy razy się topiłem. Raz zasnąłem na trampolinie i ktoś zepchnął mnie do wody. Byłem w takim szoku, że gdyby mnie ktoś nie wyciągnął, pewnie bym umarł. Dwa razy topiłem się w przeręblu. Pobliska mleczarnia wycinała z jeziora lód i wywoziła do chłodni. I ja musiałem zajrzeć do dziury. Oczywiście w nią wpadłem. Ktoś przywiózł mnie saniami do domu, byłem sztywny jak nieboszczyk. Pamiętam, że ojciec polewał mnie zimną wodą, nacierał.

Tym razem aktor nie miał już tyle szczęścia. Przed laty inna, polska aktorka Ewa Sałacka również zmarła na skutek użądlenia przez pszczołę. Z kolei rok temu rój os zabił 5-letnie dziecko.

Fotografie: Facebook

Może Cię zainteresować

zamknij