×

Irakijczyk zdradził, jak był traktowany przez białoruskie służby. Zmuszali go do potworności!

Irakijczyk zdradził jak był traktowany. Organizacja „Granica” w lesie zlokalizowanym na polsko-białoruskim pograniczu natknęła się na wycieńczonego mężczyznę, który nielegalnie dostał się na teren Polski. Uciekinier ujawnił, jak przebiegała jego kolaboracja z Białorusinami.

Współpracują z Białorusią

Od początku kryzysu migracyjnego na granicy polsko-białoruskiej było jasne, że winnymi zaistniałej sytuacji są zarówno łamiący prawo imigranci, jak i reżim Aleksandra Łukaszenki. Przybysze z Bliskiego oraz Dalekiego Wschodu otwarcie kolaborowali z Białorusinami. Korzystali z ich rad, zakładających atakowanie nożami polskich pograniczników oraz przyjmowali materiały takie jak gruz, kamienie czy granaty hukowe, których używali w trakcie forsowania granicy. Pomimo wyraźnej nienawiści imigrantów w stosunku do Polaków, wciąż działają organizacje stawiające sobie za cel pomoc najeźdźcom z krajów ogarniętych radykalnym islamem. Za najpopularniejszą grupę uchodzi „Granica”. Członkowie organizacji ulegają propagandowym treściom, z których wynika, że nielegalni imigranci są ofiarami zaistniałej sytuacji.

Członkowie organizacji zapewniają, że w lesie położonym nieopodal miejscowości Mielnik w województwie podlaskim znaleźli wycieńczonego Irakijczyka. W trakcie odbierania pomocy od Polaków, mężczyzna miał opowiadać o tym, jak strasznie był traktowany przez władze białoruskie. Nielegalny imigrant zapewniał, że to Białorusini zmuszali go do forsowania polskiej granicy.

Z doniesień „Faktu” wynika, że odnaleziony mężczyzna nazywa się Omeed Ahmed Kheder. Jest Kurdem z Erbilu, czyli stolicy Kurdyjskiego Okręgu Autonomicznego w Iraku. W oparciu o informacje, które podał ustalono, że z zawodu jest poetą oraz kurdyjskim aktywistą. Kheder zdecydował się na nielegalną podróż do Europy, ponieważ padł ofiarą prześladowania ze strony rządzącej w Iraku partii.

Irakijczyk zdradził jak był traktowany

Omeed Ahmed Kheder miał trafić do więzienia ze względu na głoszone przez siebie poglądy. Podróż do Mińska kosztowała go 4,5 tys. dolarów. W skład tej sumy weszła wiza oraz przelot. Mężczyzna twierdzi, że chce sforsować granicę Polski, aby później do naszego kraju ściągnąć całą swoją rodzinę. Historia Kurda pokazuje, że wbrew dotychczas dominującej narracji, wcale nie wszyscy imigranci zamierzają opuszczać Polskę, aby dostać się na Zachód Europy. Wielu z nich planuje osiąść w naszym kraju.

Kheder spędził samotnie w lesie 3 dni. Po tym czasie skontaktował się z wolontariuszami i opowiedział o swoich doświadczeniach. Twierdził, że chociaż dobrowolnie przyjechał do Europy, to jednak Białorusini zmuszali go oraz innych imigrantów do szturmowania granicy. Imigrant nie przygotował się odpowiednio do podróży i nie zabrał ze sobą ciepłej odzieży. Od aktywistów otrzymał za darmo kurtkę, w którą się przebrał. Mężczyźnie udało się raz przedrzeć przez granicę, jednak zgodnie z prawem Straż Graniczna odprowadziła go na Białoruś. Wtedy pod wpływem przymusu ze strony Białorusinów, ponownie szturmował ogrodzenie. Przybysz twierdzi, że strażnicy grozili mu pobiciem, dlatego wykonywał ich polecenia.

Fotografie: Facebook, Twitter

Może Cię zainteresować

zamknij