×

Matka, 10-latka katowanego przez ojczyma, publicznie się tłumaczy!

10-latek był maltretowany przez ojczyma przez długie miesiące. W pewnym momencie chłopiec zdecydował, że nie może dłużej godzić się na takie traktowanie. Kacper wybrał się na komisariat ubrany w domowe klapki i podartą piżamę. Opowiedział policjantom o tym, co dzieje się w jego rodzinie.

Jego zeznania złamały funkcjonariuszom serca

Kilkanaście dni temu zaledwie 10-letni Kacper postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i zgłosić policji, że jest ofiarą przemocy domowej. Chłopiec wykorzystał chwilową nieobecność swoich rodziców w domu. Około 9:00 zjawił się na komisariacie w Luboniu. Kom. Dariusz Majewski, komendant komisariatu w Luboniu, który widział to zdarzenie, opowiadał o szczegółach w rozmowie z reporterami TVN.

Stał przed budynkiem i zaglądał do środka. Jego zachowanie sugerowało, że chce wejść, natomiast coś go powstrzymuje.

Dziecko przyszło na miejsce w domowym ubraniu. Prawdopodobnie nie chciało tracić czasu na przebieranie, w obawie, że rodzice mogliby wrócić przed czasem.

Chłopiec był w podartej piżamie, narzuconej kurtce i klapkach ogrodowych, a było dość zimno. Przyszło dziecko i mówi, że jest bite i uciekło z domu.

Kacper przeszedł w tym stroju około kilometr. Przed opuszczeniem domu, zostawił w pokoju przejmujący, pożegnalny list. Jego treść zdradziła mediom matka poszkodowanego dziecka.

Chłopiec zostawił brutalnie szczery list do swojej matki

10-latek przed ucieczką napisał list do matki. Opisał w nim swój ból i żal wobec rodziny, która go krzywdziła. Jedno zdanie w liście jest wstrząsające…

Na kartce napisał: „Uciekam z domu. Mamo, żałuję, że mnie urodziłaś, żałuję, że z wami jestem. Do widzenia”. Syn znalazł w sobie odwagę, której ja nie miałam przez lata. Odwagę, żeby wstać i wyjść.

10-latek był maltretowany przez ojczyma

Okoliczni mieszkańcy doskonale wiedzieli, co dzieje się w patologicznej rodzinie, ale mimo to nie reagowali. Jak opowiada jeden z sąsiadów, Kacper mieszkał pod jednym dachem z matką, ojczymem oraz 4-letnim bratem.

Jego żona nieraz miała podbite oczy. Słychać było różne odgłosy z mieszkania, szczególnie latem, jak były otwarte okna. Płacz dzieci, wyzwiska dzieci. Słuchać było krzyki i płacz. Przyjeżdżała policja.

Inna mieszkanka twierdzi, że w domu bardzo często miały miejsce interwencje policji, jednak nikt nie zainteresował się losem dręczonego chłopca.

Bywało, że policja przyjeżdżała dwa, trzy razy w tygodniu. W tym dziecku coś musiało pęknąć. Jego psychika nie wytrzymała.

Kom. Majewski pokrótce przytoczył kary, które wobec 10-latka stosował partner matki.

Zacznijmy od tej, która prawdopodobnie spowodowała, że Kacper się u nas pojawił. Dzień wcześniej musiał spać na podłodze, bez przykrycia, poduszki. Ale Kacper w nocy sięgnął po poduszkę i ojczym wszedł do pokoju, zauważył go z poduszką i obudził kopniakiem.

Policjant w trakcie wywiadu nie mógł opanować emocji. Wspomniał z żalem w oczach, że chłopiec pokazywał im, pokryte siniakami ręce i nogi.

Matka Kacpra próbuje się wybielić?

Gdy sprawa poszkodowanego 10-latka stała się głośna, również jego matka postanowiła odnieść się do szokujących wydarzeń. Z udzielonego przez nią w „Uwadze” wywiadu można wywnioskować, że kobieta stara się wyrzec odpowiedzialności za to, co spotkało jej dziecko. Matka Kacpra utrzymuje, że sama jest ofiarą przemocy domowej i nie miała dość odwagi, aby zareagować.

On był karany poprzez podnoszenie za uszy, stanie z wyciągniętymi rękami. Zdarzało się, że miał stać przez całą noc. Do tego bicie paskiem i łapanie za szyję. Wszystko odbywało się u syna w pokoju, nie mogłam wtedy tam wchodzić. […] Słyszałam to, jak wchodziłam – reagowałam. Stawałam w obronie syna, też dostawałam. Były siniaki, rozcięta głowa. U mnie rozcięty był łuk brwiowy, warga.

Pomimo zapewnień o tym, że los syna, nie był kobiecie obojętny, za swoją bierną postawę matka Kacpra może stanąć przed sądem. Dziecko było karane niemal za wszystko. Ojczym celowo doszukiwał się oznak nieposłuszeństwa, aby móc wyładować swoje emocje.

Za złe zachowanie, czyli za przynoszenie uwag ze szkoły. Za to, że nie potrafił się w spokoju i ciszy zająć młodszym bratem. Zabawa miała polegać wyłącznie na ciszy. Zawsze jak się to odbywało, to brałam młodszego syna, żeby nie słyszał, bo starszy strasznie płakał. Wiedział, że starszemu bratu dzieje się krzywda. Był też świadkiem tego, że mąż mnie bił. Krzyczałam, płakałam. Obydwoje byli tego świadkami. Wystarczyło, że mąż tylko na nich spojrzał i bez słowa się rozchodzili.

Prosi o wybaczenie

Matka wyznała, że jest dumna z postawy Kacpra, ponieważ sama nigdy nie miała dość odwagi, aby przeciwstawić się mężowi.

Nie mam za złe synowi tego, co zrobił. Jestem dumna. Przykre jest tylko to, że ja nie miałam odwagi, żeby zrobić to wcześniej.

Kobieta chciałaby, aby pewnego dnia Kacper wybaczył jej, że nie potrafiła uchronić go przed przemocą.

Jestem dumna z tego, co zrobił. Okazał się w tym wszystkim najbardziej dorosły i najbardziej mądry. Strasznie mi brakuje chłopaków. Przepraszam.

Fotografie: Facebook, Pixabay

Może Cię zainteresować

zamknij