Do sieci trafiło zdjęcie mordercy Adamowicza. Wyraz jego twarzy i postawa przeraża

Kilka godzin po tym, jak Stefan W. dźgnął nożem prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, media obiegły zdjęcia wysportowanego, rosłego mężczyzny. W sieci mogliśmy z kolei przeczytać, że napastnik interesował się sztukami walki, co współgrałoby z jego sylwetką. Teraz media obiegła fotografia, która została zrobiona zabójcy na kilka godzin po jego zatrzymaniu. Aż ciężko uwierzyć, że to ten sam człowiek!

Zbrodniarz mocno ucierpiał w skutek zatrzymania

Zdjęcie, które zostało zrobione mordercy, wskazuje na to, że musiał kilkukrotnie bardzo nieszczęśliwe upaść na twarz. Stało się to najprawdopodobniej podczas zatrzymania i próby uwolnienia się z rąk ochroniarzy. W związku z odniesionymi obrażeniami i atakiem drgawkowym, Stefan W. spędził pierwszą noc na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Gdańsku.

Do sieci trafiło zdjęcie mordercy Adamowicza. Wyraz jego twarzy i postawa przeraża
UdostępnijFacebook

Chudy, przygarbiony i mocno poobijany

Na szczególną uwagę zasługuje w tym przypadku sylwetka mężczyzny, która nijak ma się do zdjęć, jakie widzieliśmy w sieci. Po rosłym zbrodniarzu został chudy i przygarbiony mężczyzna z nieobliczalnym spojrzeniem. Zbrodniarz zmienił się do tego stopnia, że można by było pomylić go z osobą, którą każdego dnia można zastać pod budką z piwem. Fotografia, na której widzimy mordercę, została zrobiona prawdopodobnie tuż po opuszczeniu przez niego szpitala. Źródła donoszą, że Stefan miał dużego pecha, podczas gdy odprowadzano go do samochodu.

Wiem, że kilka razy przewrócił się na schodach. Niechcący – mówi źródło Onetu


Nieoficjalnie mówi się, że Stefan W. ma nie tylko złamany nos, ale także podbite oko, siniaka w okolicach skroni i obrażenia prawej dłoni.

Tak Stefan W. wyglądał chwile po bezwzględnym ataku na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza

Do sieci trafiło zdjęcie mordercy Adamowicza. Wyraz jego twarzy i postawa przeraża
UdostępnijMateriały prasowe

Kara dla mordercy

Za zabójstwo Pawła Adamowicza Stefanowi W. grozi dożywocie. Na chwilę obecną nie wiadomo jeszcze, czy w momencie popełnienia morderstwa, 27-latek był poczytalny. Jeśli przeprowadzone dochodzenie wykaże, że nie, zabójca trafi w pierwszej kolejności do szpitala psychiatrycznego, gdzie zostanie poddany specjalnej terapii.

Wciąż pojawiają się pytania, czy tego zamachu można było uniknąć?

Okazuje się, że w czasie ponad pięcioletniej odsiadki za napady na gdańskie banki, morderca prezydenta był aż 20 razy badany przez psychiatrów! O tym, że jest niebezpieczny wiedziała policja i była poinformowana Służba Więzienna. Jednak w grudniu wyszedł na wolność, a niedługo potem dokonał okrutnej zbrodni. Wciąż jednak nie przyznał się do winy.

Źródło: wiadomosci.onet.pl, se.pl | Fotografie: Materiały prasowe