×

Dagmara Kaźmierska wyszła za mąż za mordercę! Ślub odbył się w więzieniu

„Królowa życia” zdobyła się na poruszające wyznanie. Dagmara Kaźmierska wyszła za mąż za mordercę, o czym napisała w autobiograficznej książce. Ślub odbył się za więziennymi kratami. „Chciałam być z Pawłem i nic poza tym nie było dla mnie ważne” – wspomina Kaźmierska.

Historia jak z filmu

O Dagmarze Kaźmierskiej można powiedzieć dużo, ale z pewnością nie to, że jest nijaka. Tę „królową życia” albo się kocha albo nienawidzi. Mimo kryminalnej przeszłości Kaźmierska zaskarbiła sobie sympatię tysięcy widzów. Nie przeszkadza im ani to, że była w więzieniu, ani to, z jakiego powodu trafiła za kratki.

Celebrytka została skazana prawomocnym wyrokiem za działanie w zorganizowanej grupie przestępczej, stręczycielstwo, sutenerstwo i zmuszanie młodych kobiet do prostytucji. Kobieta była właścicielką agencji towarzyskiej Heidi w miejscowości Szalejów. Dziewczyny, które sądziły, że będą pracować jako barmanki, zmuszała do prostytucji i sprzedawała za kilka tysięcy euro.

Jak się okazało, Kaźmierska miała także słabość do mężczyzn, zamieszanych w ciemne interesy. W autobiografii, wydanej przez celebrytkę nie brakuje szokujących wyznań. Kaźmierska opowiedziała m.in. o swojej miłości do Pawła Kaźmierskiego – ojca Conana. Poznała go jako 19-letnia dziewczyna.

Wiedziałam, kto to jest. Każdy znał Kaźmierskiego. Był u nas królem, ale do rządzenia rękę miał ciężką. Wszyscy się go bali

– przyznała w książce „Prawdziwa historia Królowej Życia”.

Chociaż rodzinie nie podobało się to, że Dagmara zadaje się z takim mężczyzną, dziewczyna postawiła na swoim.

Chciałam być z Pawłem i nic poza tym nie było dla mnie ważne. Nawet to, że moja rodzina nie bardzo go akceptowała. Ani mama, ani babcia nie chciały pogodzić się z faktem, że zamierzam zostać panią Kaźmierską

– wspomina.

Dagmara Kaźmierska wyszła za mąż za mordercę

Dagmara dopięła swego, chociaż po drodze pojawiła się jeszcze jedna „przeszkoda”. Wybranek kobiety zamordował człowieka.

W Kłodzku, przed klubem, w Wielką Sobotę doszło do strzelaniny. Zginął gangster, Dariusz L. „Szpila”. Strzelił Paweł

– napisała celebrytka w autobiograficznej książce.

Potem Kaźmierski ukrywał się w USA. Gdy wrócił, policja już na niego czekała.

Przyjechali kawalkadą. Mnóstwo wozów, karetka, policjanci z tarczami, z długą bronią. (…) Kaźmierski, kiedy zobaczył, co się dzieje, stanął w oknie i podniósł ręce do góry. „Nie strzelajcie! Tu jest dziecko!”, krzyknął. Nie strzelili. Weszli na górę, skuli Pawła i wyprowadzili przed dom

– relacjonuje Kaźmierska, której słowa cytuje „Super Express”.

Zanim weszli, oddałam Conana osobie, która była z nami w domu. Poleciłam tej osobie, żeby zamknęła się z Conanem w drugim pokoju, ale on i tak od razu zaczął przeraźliwie płakać. Darł się cały czas: „Mama, mama!”. „Tam jest dziecko, nie wchodźcie”, powiedziałam, gdy policjanci stanęli w progu. Ale nie umiałam zachować spokoju jak mój mąż. Z żalu, niemocy, wściekłości, smutku, że go złapali, że tyle czasu się ukrywaliśmy i teraz wszystko trafia szlag, zaczęłam wrzeszczeć. Bluzgałam, krzyczałam, więc rzucili mnie na ziemię, skuli ręce z tyłu. Szarpałam się, sukienka bez ramiączek zsunęłam mi się z piersi, jakiś policjant próbował mi ją poprawić, żebym nie leżała tak półnaga.

Mimo tego, co zaszło, Dagmara postanowiła wyjść za mąż za Pawła Kaźmierskiego. Para pobrała się w więzieniu. Był to początek końca…

Więzienie zniszczyło nasz związek. Kilka lat później ja też poszłam za kraty, a kiedy wyszliśmy oboje, niemal jednocześnie, z naszego związku wiele nie zostało. W końcu pokłóciliśmy się o głupotę, o której dziś nawet nie chcę pamiętać, i rozstaliśmy się na dobre

– opisuje w swojej autobiografii Dagmara Kaźmierska.

Chyba nie ma wyznania, które byłoby w stanie sprawić, że fani Kaźmierskiej się od niej odwrócą. Dla niektórych to właśnie ta rozbrajająca szczerość jest powodem, by lubić „królową życia”.

Fotografie: Instagram

Może Cię zainteresować

zamknij