×

Za zdjęcie z misiem trzeba słono zapłacić. Niektórzy „przebierańcy” to oszuści

Za zdjęcie z misiem trzeba słono zapłacić. Popularne pamiątki z przebierańcami to teraz spory wydatek. Okazuje się, że nie tylko nad Bałtykiem, ale również w górach urlop może być szalenie kosztowny. Podczas spaceru nietrudno wpaść w ręce oszustów.

Europejskie ceny

Wakacje trwają w najlepsze. Polacy korzystają z dopisującej w tym roku pogody i tłumnie odwiedzają nadmorskie oraz górskie kurorty. Okazuje się, że nie tylko nad Bałtykiem można otrzymać tzw. „paragon grozy”. Równie dramatycznie przedstawia się sytuacja w górach. Choć tutaj ceny za obiady czy gofry nie są aż tak dużym problemem, to turyści nierzadko mają do czynienia z naciągaczami. „Przebierańcy” za wykonanie zwykłego zdjęcia żądają horrendalnych kwot. Bardzo często przebrani za misie górale wykorzystują naiwność dzieci, które same lgną do nich, nie zdając sobie sprawy, że za chwilę ich rodzice nie będą mieli innego wyjścia niż zapłacenie za kilka pstryknięć aparatem.

Jedna z czytelniczek portalu eDziecko.pl żali się, że sytuacje, do których dochodzi na Krupówkach są niedopuszczalne. Kobieta jest matką 4-letniego Jasia, z którym wybrała się na wakacje do Zakopanego. Jej zdaniem ceny w miejscowych restauracjach są rozsądne, ale nie zmienia to faktu, że miejscowi wykorzystują dosłownie każdą okazję, aby zarobić. W opinii kobiety, Zakopane przeżywa istną „inwazję pluszaków”.

Za zdjęcie z misiem trzeba słono zapłacić

W przepełnionym emocjami mailu matka Jasia opowiada o tym, jak jej syna zaczepiły dwie osoby przebrane za urocze zwierzątka. Przebierańcy zabawiali 4-latka, a w tym czasie kobieta robiła kilka zdjęć telefonem komórkowym. Nie spodziewała się, że za kilka minut rozrywki będzie musiała zapłacić aż 40 zł. Kobieta była zszokowana.

Podeszli do nas znienacka. Moje dziecko było zafascynowane, ja mniej, bo po chwili wiedziałam, że mój portfel ucierpi. Jak tak można? Gdybym zorientowała się nieco wcześniej, to nie pozwoliłabym na zabawę dziecka z przebierańcami. Za 40 złotych mogę kupić dziecku porządny obiad.

Niestety na deptaku w Zakopanem aż roi się od osób, które wykorzystują zainteresowanie dzieci, aby chwilę później sięgnąć do portfela rodziców. Kobieta zauważa, że nie każdego stać na wydatek rzędy kilkudziesięciu złotych za zwykłe zdjęcie z misiem.

Ja nie krytykuję tej pracy, bo żadna praca nie hańbi, ale jestem zdziwiona, że podchodzą znienacka i robią interesy w taki sposób. Wiadomo, że jeśli dziecko jest otwarte i energiczne to zacznie się bawić z pluszakami. Nie każdy rodzic chce zapłacić za taką usługę prawie 50 złotych! Oczywiście oni nie chcą się targować. Sytuacja jest naprawdę niezręczna. Wiadomo, mają swoich zwolenników i przeciwników, ale jedno jest pewnie – działają nielegalnie.

Jedynym sposobem na uniknięcie płacenia jest zwrócenie uwagi „pluszakom”, że to rodzic, a nie dziecko podejmuje decyzję o transakcji. Jeśli nie chcemy wykonywać zdjęć, to najlepiej jak najszybciej oddalić się od przebierańców i nie nawiązywać jakichkolwiek rozmów.

Fotografie: Facebook

Może Cię zainteresować

zamknij