×

Wyłudziła 400 tysięcy na rzekome leczenie? Sprawą zajmie się prokuratura

W połowie minionego roku polską opinią publiczną wstrząsnęła tragiczna historia 40-letniej Agaty K., matki dwóch synów, która zbierała pieniądze na leczenie nowotworu. Udało jej się pozyskać w ten sposób 400 tysięcy złotych. Niestety, powstały podejrzenia, że kobieta okłamała darczyńców.

Dramatyczna opowieść chorej kobiety

Agata K. zbierała pieniądze za pośrednictwem serwisu Pomagam.pl. Zamieszczała na You Tube poruszające filmiki, w których wyjaśniała swoją trudną sytuację. Ujawniła, że ma dwóch synów, którzy wkrótce mogą zostać sierotami, ponieważ wykryto u niej złośliwego raka pochwy z przerzutami.

Tłumaczyła, że nie ma wystarczająco dużo pieniędzy, by opłacić kosztowną terapię, wlewy i nierefundowane leki. Te argumenty okazały się w zupełności wystarczające dla wszystkich, którzy kiedykolwiek mieli kontakt z polską służbą zdrowia. Konto na Pomagam.pl zaczęło zapełniać się pieniędzmi.

Diabeł tkwi w szczegółach

Pechowo dla Agaty K. internauci zorientowali się, że jej opowieść zawiera wiele nieścisłości. Wątpliwości wzbudziło między innymi to, że Agata K. w odróżnieniu od innych osób, zbierających pieniądze na leczenie, nie przedstawiła żadnej dokumentacji medycznej. Darczyńcy doczekali się od niej tylko jednej faktury za lek, która zresztą wyglądała podejrzanie, jakby została naprędce stworzona w programie do edycji tekstu.

Wrażeniami na ten temat podzielili się na serwisie Wykop. pl. Sprawą zainteresowała się dziennikarka „Tygodnika Siedleckiego”, Justyna Janusz. Gromadzony przez kilka miesięcy materiał uznała ona za całkowicie wystarczający, by złożyć zawiadomienie do prokuratury. Już to zresztą zrobiła, co potwierdza w rozmowie z WP Finanse:

We wtorek rano (4.02.2020) złożyłam w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez tę panią.

Dementi Agaty K.

Agata K. po rozmowie z Justyną Janusz, zorientowała się, że stała się obiektem dziennikarskiego śledztwa. Postanowiła podjąć działania wyprzedzające i na swoim Facebooku zamieściła stanowcze i pełne rozżalenia dementi:

Jestem przedstawiona jako osoba mówiąca nieprawdę. W tym momencie mój stan psychiczny nie pozwala mi na racjonalne myślenie i działanie. Działanie pod wpływem emocji doprowadziło mnie do kilku błędów, których żałuję. Dlatego postanowiłam, że w momencie otrzymania wezwania, będę wyjaśniać wszystko. Nie zamierzałam nikogo nigdy oszukać ani urazić. Proszę, poczekajcie na moje wyjaśnienia w prokuraturze, a potem wydawajcie osąd. Jeśli kogoś uraziłam, to przepraszam, nie było to zamierzone.

Następnie, nie wiadomo, z jakich przyczyn, skasowała post, a także zamknęła konto na Pomagam.pl

Ciąg dalszy nastąpi?

W obronie Agaty K. wystąpił jej ojciec, który jednak nie przedstawił żadnych dowodów na to, że córka jest rzeczywiście chora, ograniczając się do nazwania wszystkich wątpiących niegodziwcami.

Wody w usta nabrali za to przedstawiciele serwisu Pomagam.pl, którzy zignorowali prośby dziennikarzy o komentarz. Jednak, kiedy się dobrze wczytać w regulamin serwisu, wynika z niego, że zbiórkę pieniędzy może zainicjować każdy, na dowolny cel. Serwis w żaden sposób nie weryfikuje wiarygodności osób zbierających pieniądze. Sprawa zapewne będzie miała ciąg dalszy, skoro już otarła się o prokuraturę.

Myślicie, że Agata K. rzeczywiście udawała, że ma raka?

Wyłudziła 400 tysięcy

fot. Pomagam.pl

Źródła: finanse.wp.pl, innpoland.pl, www.wykop.pl

Może Cię zainteresować

zamknij