×

Wpadka Kotońskich z „Gogglebox”. Wysłaliby na Eurowizję Wodeckiego i Krawczyka!

Wpadka Kotońskich z „Gogglebox”. To żart, niewiedza, a może skrajna ignorancja? Para uważa, że na konkursie Eurowizji Polskę powinni reprezentować… zmarli artyści.

Wpadka Kotońskich z „Gogglebox”

Dzięki programowi „Gogglebox. Przed telewizorem” Agnieszka Kotońska i jej mąż stali się rozpoznawalni. Nie oznacza to jednak, że zyskali grono fanów. Widzowie programu bardzo często krytykują Kotońskich za to, co mówią. W komentarzach po każdym odcinku pojawiają się głosy, by Kotońscy więcej nie pojawiali się w programie. Ale sensem „Gogglebox” jest właśnie to, by ci, którzy zasiadają na kanapie, reprezentowali przekrój całego społeczeństwa. Dzięki temu program dla jednych jest rozrywką, a dla innych stanowi socjologiczną ciekawostkę. Bo choć wszyscy w telewizji oglądają to samo, mogą to odbierać w skrajnie różny sposób.

Nie da się ukryć, że małżeństwo Kotońskich nie reprezentuje w programie typu widza-intelektualisty. Agnieszka Kotońska i jej mąż słyną z kontrowersyjnych i niezbyt błyskotliwych wypowiedzi. Ale przy tym widać, że świetnie się uzupełniają i chociaż są małżeństwem z długim stażem, nadal są w sobie zakochani.

Ostatnio o parze zrobiło się głośno po odcinku, w którym uczestnicy „Gogglebox” oglądali m.in. drugi półfinał konkursu Eurowizji.

Wodecki i Krawczyk na Eurowizję?

Agnieszka i Artur Kotońscy zauważyli, tak jak wielu innych widzów, że naszemu reprezentantowi, Rafałowi Brzozowskiemu w konkursie Eurowizji nie poszło najlepiej. Ale nie to wywołało takie emocje wśród widzów. Sęk w tym, że Kotońscy postanowili podzielić się swoimi refleksjami na temat tego, kto powinien nas reprezentować w konkursie.

Niewiele myśląc, stwierdzili, że nasz kraj powinien reprezentować Krzysztof Krawczyk, lub ewentualnie… Zbigniew Wodecki.

My to jesteśmy takim zacofanym krajem ogólnie. Jak nie puścimy Edyty Górniak to Brzozowskiego. No takie rozbicie jest. Mało tu mamy artystów? Krawczyka mogli dać, jakby zaśpiewał „Kawiarenki”…

– powiedziała Kotońska, myląc się przy okazji, co do repertuaru legendarnego wokalisty.

Z „pomocą” przyszedł mąż Kotońskiej, który sprostował:

Przecież Krawczyk już nie żyje.

Po czym dolał oliwy do ognia, dodając:

Ale Wodecki…

Czy to naprawdę możliwe, żeby Kotońscy nie słyszeli o śmierci Zbigniewa Wodeckiego i Krzysztofa Krawczyka? I nie wiedzieli, że w bogatym repertuarze Krawczyka z pewnością nie znalazły się „Kawiarenki”?

W sieci zawrzało, a komentujący nie zostawili na Kotońskich suchej nitki. W komentarzach można przeczytać:

Będę czekał na nowy sezon… Myślę, że w tym czasie Kotońscy w końcu poczytają parę książek.

Po wczorajszym odcinku zaczęłam się zastanawiać czy oni aby przypadkiem specjalnie z siebie debili nie robią dla sławy, bo te teksty o Wodeckim i Krawczyku przecież już aż się wydają niemożliwe

Też wczoraj nad tym załamałem ręce. To był odcinek z samymi ich wpadkami intelektualnymi.

Krawczyk, Wodecki…. A niby siedzą i tv ciągle oglądają…

Warto dodać, że to kilka bardziej cenzuralnych przykładów. Pozostałych cytować nie będziemy.

Odcinek, który wzbudził takie emocje, był ostatnim odcinkiem 14. sezonu. Program powróci na antenę jesienią.

Fotografie: TTV (miniatura wpisu), Twitter, Instagram

Może Cię zainteresować

zamknij