×

Wróciła z córką do mieszkania. Widok, który zastała w środku, zmroziło jej krew w żyłach

Środa, 20 września 2017 roku godzina 17:00. Ewa – samotna matka wraz z córką wraca z pracy do domu. Zmęczona, próbuje otworzyć drzwi mieszkania.

Przekręca klucz w drzwiach ale zamek zacina się. Zdenerwowana, myśląc, że będzie musiała wezwać ślusarza, wyciąga klucz. Na podłogę klatki schodowej z drzwi wypada pół zamka.

Instynktownie odsuwa dziecko za siebie i naciska klamkę.

Mieszkanie jest otwarte. Po wejściu do środka od razu orientuje się, co się stało. Ktoś włamał się do jej mieszkania. W każdym pomieszczeniu zastała otwarte szafki i porozrzucane na podłodze rzeczy. Szkatułki i pudełka, w których trzymała swoją biżuterię leżały puste na ziemi.

gorzow.tvp

Ogarnęło ją przerażenie i natychmiast zadzwoniła na Policję.

Dyspozytor pod numerem 112 przyjął zgłoszenie. Została poproszona, aby niczego nie ruszać. Interwencja przyjechała w niecałe 10 minut i potwierdzono włamanie. Kiedy przyjechali technicy policyjni, rozpoczęły się oględziny mieszkania.

Oszołomiona strachem i sytuacją kobieta nie zauważyła, że trwało to cztery godziny. Przez ten czas przytulała i uspokajała zdenerwowaną córkę.

Gdy dziecko usnęło, policjanci przeprowadzili z kobietą rozmowę. Dopytywali się, czy często drzwi do klatki schodowej są otwarte i czy sąsiedzi z chęcią otwierają je „ulotkarzom”. Po spisaniu strat i podpisaniu protokołu, zostawili do siebie namiary, zapewniając, że na pewno będą się z nią jeszcze kontaktować.

Włamywacz doskonale wiedział, w jakich godzinach nie ma kobiety w domu, więc prawdopodobnie była obserwowana już od jakiegoś czasu.

Są niewielkie szanse na odzyskanie skradzionych rzeczy a tym bardziej na znalezienie włamywacza.

Co można zrobić, aby w przyszłości zapobiec takiej sytuacji?

Nie otwierać domofonu nieznajomym. Jeśli dzwoni listonosz lub osoby roznoszące ulotki, zawsze można wyjść na klatkę schodową i posłuchać, czy słychać trzaskanie skrzynek pocztowych. Sąsiadów znamy, więc można zwracać uwagę na osoby, których nie spotykamy na co dzień. Przyglądając się takiej osobie, można ją spłoszyć.

To złodziej pilnuje nas, a nie my złodzieja.

[caption id="attachment_234810" align="alignnone" width="662"] pexels

Jest jednak coś z czym Ewa będzie się przez jakiś czas borykać. Straciła zaufanie do ludzi. Strach o bezpieczeństwo swoje i dziecka spędza jej sen z powiek.

Polecane

Może Cię zainteresować