×

Z jaskini uratowano już sześciu chłopców. Wciąż trwa walka o życie reszty drużyny

Historia chłopców ze szkółki piłkarskiej w wieku od 11 do 16 lat i ich 25-letniego trenera, którzy weszli do jaskini Tham Luang 23 czerwca obiegła cały świat. Grupa zwiedzających została odcięta od świata przez ulewne deszcze, które zalały wyjście, a tym samym uniemożliwiły całej drużynie drogę powrotną. Na szczęście ratownikom udało się odnaleźć grupę po ponad tygodniu poszukiwań w ekstremalnie ciężkich warunkach, które uniemożliwiły natychmiastową ewakuację młodych zawodników i ich trenera. Więcej informacji na ten temat można znaleźć tutaj. Teraz już wiadomo, że akcja ratunkowa może potrwać nawet 4 dni. 

Wstępne plany na uratowanie drużyny i śmierć jednego z ratowników

Początkowo pomoc ekipy ratowniczej ograniczała się jedynie do dostarczania chłopcom i trenerowi tlenu i pożywienia ze względu na panujące w jaskini warunki. Natychmiastowa ewakuacja drużyny mogłaby być dla niej śmiertelnie niebezpieczna, czego dowodem jest śmierć jednego z ratowników, który zginął podczas przeprowadzania akcji.

AFP

Z pomocą miały przyjść tutaj zaoferowane przez Niemcy specjalistyczne pompy mogące wypompować z jaskini 78 tysięcy litrów wody. Urządzenia mogłyby pracować przez kilka dni bez przerwy. Na rozmowach z rządem się jednak skończyło. Ratownicy doskonale wiedzieli, że nie mają czasu do stracenia, dlatego w między czasie już rozpoczęli akcję ratunkową.

Są już pierwsi uratowani

Chłopcy i trener żyją, jednak wciąż zdecydowana większość z nich nie ujrzała światła dziennego. Nieoficjalnie wiadomo, ze pierwszy z 12 młodych zawodników bezpiecznie opuścił jaskinię dzisiaj o godzinie 13:01. O godzinie 13:52 uratowanych było już dwóch chłopców, którzy niemal natychmiast zostali przetransportowani do szpitala. Na chwilę obecną jest już 6 uratowanych. Dla każdego z nich przygotowana jest osobna karetka pogotowia. Wciąż nie wiadomo jednak, jakich metod użyli ratownicy, aby pomóc wydostać się chłopcu na wolność. Wiadomo jednak, że akcja ratowania dwóch młodych piłkarzy zajęła 9 godzin. Niemniej jednak najważniejsze, że wszystko dobrze się dla niego skończyło. A co z resztą?

ROYAL THAI NAVY / Reuters

Ratownicy chcą zaryzykować. Nad Tajlandię nadciągają śmiercionośne monsuny

Powodem przyśpieszenia akcji ratunkowej są nadciągające nad Tajlandię śmiercionośne monsuny, które mogłyby znacznie utrudnić przeprowadzenie całej operacji w późniejszym czasie. Silnym wiatrom, które w okresie od lipca do października są na tym terenie całkowicie normalne, mają towarzyszyć obfite opady deszczu, dlatego nie ma co liczyć na obniżenie się poziomu wody w jaskini. I choć akcja wydaje się być niebezpieczna, ponieważ chłopcy nie potrafią jeszcze nurkować, ratownicy są gotowi zaryzykować już teraz, ponieważ czas będzie grał na ich niekorzyść. Twierdzą, że 13-osobowa drużyna jest już gotowa na opuszczenie jaskini. Tak przynajmniej twierdzi szef akcji ratowniczej i zarazem gubernator prowincji, Narongsak Osottanakorn. Oto co powiedział:

Cała trzynastoosobowa grupa jest już więcej niż gotowa do opuszczenia jaskini. To jest szczyt naszej gotowości

AFP

Nie pozostaje nam w tym momencie nic innego, jak trzymać kciuki za pomyślne przeprowadzenie całej akcji. Głęboko wierzymy, że wszystko dobrze się skończy, a cała drużyna już wkrótce znów pojawi się na boisku.

facebook.com

Może Cię zainteresować

zamknij