Kategorie Życie

W dniu pogrzebu Angeliki egzaminator wyszedł z sądu z uśmiechem. Wykrzykiwał do dziennikarzy

Kilka dni temu pisaliśmy o wyroku, jaki grozi mężczyźnie, który egzaminował tragicznie zmarłą na przejeździe kolejowym Angelikę. Za spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym kara pozbawienia wolności może trwać od 6 miesięcy do 8 lat. Zanim wyrok zostanie ogłoszony prokuratura wnioskowała o 3-miesięczny areszt dla podejrzanego. Okazuje się, że sąd nie uznał, aby było to konieczne. Ze względu na dobro śledztwa na niejawnym posiedzeniu odrzucił wniosek. Nie podał również szczegółów rozprawy. Nie to jest jednak najbardziej szokujące…

Zeznania 62-letniego egzaminatora

Prokuratura Rejonowa w Nowym Targu postawiła egzaminatorowi zarzuty i przesłuchała go. 62-latek oczywiście nie przyznał się do winy. Według jego wyjaśnień 18-latka zignorowała krzyż świętego Andrzeja oraz znak stop i nie zatrzymała samochodu przed przejazdem. Stwierdził, że on chciał zatrzymać pojazd już po przejechaniu przez tory i oznajmić jej, że egzamin został przez nią niezdany.

Gdy znaleźli się na trasie pociągu, samochód nagle zgasł. Niestety, pomimo prób uruchamiania go, nie udało się tego dokonać. Mężczyzna dodał, że nie wysiadł z samochodu po to, aby uciec i się ratować. Miał zamiar pchnąć auto, aby się zapaliło.

Na koniec dodał, że nie próbował reanimować 18-latki, ale zrobili to za niego przypadkowi świadkowie.

Decyzja sądu

Jak już wspomnieliśmy, prokuratura wnioskowała o 3-miesięczny areszt zapobiegawczy dla 62-latka. Sąd podjął jednak zupełnie inną decyzję. Taką, która zaskoczyła wiele osób. Zastosował wobec egzaminatora poręczenie majątkowe w wysokości 10 tysięcy złotych, zakaz wykonywania zawodu w charakterze egzaminatora oraz instruktora jazdy, a także zakaz opuszczania kraju. 62-letni Edward ma także zgłaszać się na policję.

Wciąż nie wiadomo, kiedy zapadnie ostateczny wyrok w tej kontrowersyjnej sprawie. Rzecznik prasowy sądu, Bogdan Kijak w rozmowie z dziennikarzami powiedział:

Sąd uznał, że wobec pana Edwarda S. nie trzeba zastosować najcięższej kary, czyli aresztu. Dlatego też, nałożono na niego kaucję w wysokości 10 tysięcy złotych, zabroniono mu opuszczać kraj oraz prowadzić egzaminy na prawo jazdy. Mężczyzna ma też dozór policyjny, zostało mu odebrane prawo jazdy

Z uśmiechem na twarzy…

Tuż po ogłoszeniu kontrowersyjnej decyzji przez Sąd Rejonowy w Nowym Targu 62-letni Edward wyszedł z sali z uśmiechem na twarzy i uniósł swoje ręce w geście wolności. Do zgromadzonych dziennikarzy i reporterów wykrzykiwał: „No dalej, jeszcze jedno zdjęcie!”. Obok mężczyzny szła jego żona, która próbowała go uspokoić.

W dniu pogrzebu Angeliki egzaminator wyszedł z sądu z uśmiechem. Wykrzykiwał do dziennikarzy

Pogrzeb Angeliki

Tego samego dnia, w którym sąd decydował o losie egzaminatora, odobył się pogrzeb 18-letniej Angeliki. Msza pogrzebowa miała miejsce w kościele parafialnym w Chyżnem – rodzinnej miejscowości zmarłej nastolatki.

W ostatnim pożegnaniu młodej dziewczyny brała udział praktycznie cała miejscowość – przyjaciele, koledzy i bliscy tragicznie zmarłej 18-latki.

Prowadzący mszę ksiądz Andrzej Mikołajczyk wzruszającymi słowami pożegnał Angelikę. Tak rozpoczął swoje kazanie:

Śmierć dziecka jest odwróceniem naturalnego porządku świata. Żadne z rodziców nie jest na to gotowe. Wiadomość o śmierci Angeliki postawiła świat na głowie, nadal nie chcemy uwierzyć w jej odejście

Księdzu w czasie kazania kilkukrotnie załamał się głos i zdarzyło mu się ocierać łzy. Zrozpaczona mama 18-latki w czasie całej mszy nie była nawet w stanie podnieść głowy do góry.

Spoczywaj w pokoju Angeliko…