in

Majątek zmarłego trafił w ręce zupełnie obcej osoby. Takie było ostatnie życzenie mężczyzny

73-letni Ronald Butcher zmarł swoim domu w Enfield w wieku 75 lat. Był do tego stopnia samotny, że jego rozkładające się ciało zostało odkryte dopiero dwa miesiące po jego śmierci. Zanim odszedł zrobił jednak coś nietypowego, a mianowicie oddał pół miliona funtów nieznanemu przez jego najbliższe otoczenie człowiekowi – tym samym nie pozostawił nic dla swojej rodziny.

Kim więc była tajemnicza osoba, której starszy mężczyzna powierzył swój majątek?

Majątek zmarłego trafił w ręce zupełnie obcej osoby. Takie było ostatnie życzenie mężczyzny
UdostępnijChampion News

Okazało się, że szczęściarzem został jedyny przyjaciel Ronalda, Daniel Sharp, który był z nim na dobre i na złe.

Majątek zmarłego trafił w ręce zupełnie obcej osoby. Takie było ostatnie życzenie mężczyzny
UdostępnijChampion News

Daniel to pracownik budowy. Ich znajomość zaczęła się w dość nietypowy sposób. Sześć lat wcześniej Sharp pomógł Ronaldowi wyczyścić rynny i odmówił przyjęcia zapłaty.

Kiedy po raz pierwszy wyczyściłem jego rynny, chciał zapłacić mi 10 albo 20 funtów. Zajęło mi to dosłownie chwilę, dlatego powiedziałem, że nie chcę za to żadnych pieniędzy. – mówi Sharp.

Miły gest zrobił duże wrażenie na Ronaldzie i tak zaczęła się ich znajomość.

Majątek zmarłego trafił w ręce zupełnie obcej osoby. Takie było ostatnie życzenie mężczyzny
UdostępnijRichard Gittins/Champion News

Nieżyjący już dzisiaj 75-latek spisał przed śmiercią testament, w którym całą swoją fortunę przekazał właśnie Danielowi. Choć rodzina podważała wiarygodność testamentu, okazało się, że Ronald był w pełni świadomym, zdrowym psychicznie mężczyzną, który wiedział czego chce. Za tym, aby pieniądze zostały przyznane Sharpowi przemawiał również fakt, że najbliższa rodzina zmarłego mężczyzny nie interesowała się jego losem, a ostatecznie przez długi czas nie wiedziała o jego śmierci.

Po długim i burzliwym procesie to pracownik budowy otrzymał majątek. Choć znajomość mężczyzn nie była niczym wielkim, prawdopodobnie oznaczała bardzo wiele dla zmarłego Ronalda. Mówi się, że nie można wybrać rodziny, ale za to można wybrać przyjaciół. Coś w tym jest…

Sharp był jednym z nielicznych mężczyzn, który interesował się losem Ronalda i poświęcał mu to, co najcenniejsze – swój czas.

Źródło: telegraph.co.uk | Fotografie: mirror.co.uk | Miniatura wpisu: mirror.co.uk