Kategorie Życie

18-latka nie mogła się pogodzić ze śmiercią swojego psa. Wytatuowała się jego prochami

Więź między człowiekiem a psem potrafi być bardzo silna. W szczególności, gdy zwierzak towarzyszy nam od maleńkości i staje się naszym najlepszym przyjacielem. Tak też stało się w przypadku 18-letniej Bethany Cruickshank i jej psa rasy husky, wabiącego się Mika. Po śmierci psa, nastoletnia właścicielka postanowiła uczcić jego pamięć w dość nietypowy sposób.

Mika była z rodziną Cruickshank od 2009 r. Postanowili adoptować ją ze schroniska. Opiekunowie ostrzegali ich, że psiak jest nieufny, bo wcześniejszy właściciel bił go i maltretował. To jednak nie zniechęciło ich przed adopcją. Mika, bo tak nazwali swojego nowego zwierzaka, pojechała razem z nimi do domu.

18-latka nie mogła się pogodzić ze śmiercią swojego psa. Wytatuowała się jego prochami

Przyjaciele na zawsze

Od tamtej pory suczka stała się najlepszym przyjacielem Bethany, 8-letniej ówcześnie dziewczynki. Chociaż jak wspomina Bethany – początki nie były łatwe. By pies jej zaufał musiała się bardzo napracować. Jednak, gdy Mika wreszcie się do niej przekonała była najlepszym psem pod słońcem.

Smutne pożegnanie

Mika była z nimi przez prawie dekadę. Przyszedł jednak moment pożegnania. Pies w wieku 11 lat zmarł ze starości w czerwcu, tego roku. Rodzina postanowiła, że zwierzak zostanie skremowany. Mika zostawiła po sobie ogromną pustkę i ból. Dla Bethany oczywistym było, by uczcić ją w wyjątkowy sposób. Początkowo chciała umieścić jej prochy w biżuterii. Okazało się jednak, że wykonanie tego typu błyskotek kosztuje bardzo wiele. Dziewczyna zrezygnowała z tego pomysłu.

18-latka nie mogła się pogodzić ze śmiercią swojego psa. Wytatuowała się jego prochami

Nietypowy decyzja

Przez przypadek natrafiła w sieci na tatuaże znane w branży jako „tatuaże pamiątkowe”. To bardzo unikalny rodzaj tatuaży, które uzyskuje się przez zmieszanie niewielkiej ilości popiołów (tudzież prochów) z regularnym tuszem używanym do tatuowania. Nastolatka postanowiła, że właśnie tak chce uczcić pamięć o zwierzaku. Do tuszu dodano prochy jej zmarłego przyjaciela. Jako wzór swojego pierwszego tatuażu wybrała psią łapkę.

Nierozerwalna więź

Bethany uważa, że dzięki wykonaniu tatuażu z prochów swojego psa, będą mogli być na zawsze razem:

– Gdy Mika żyła, była ze mną cały czas i chciałam, żeby po jej śmierci było tak samo. Teraz będzie ze mną do końca życia – zaznacza dziewczyna i dodaje – Byłam niesamowicie smutna po jej śmierci. Wiedziałam, że chcę zrobić coś specjalnego, aby uczcić jej życie.

Nastolatka uważa także, że ten sposób wyrażania miłości do psa jest bardziej sugestywny niż zwykłe trzymanie prochów.

– Zrobienie tatuażu ma dla mnie o wiele większe znaczenie niż trzymanie popiołu w urnie na kominku – stwierdza 18-latka

18-latka nie mogła się pogodzić ze śmiercią swojego psa. Wytatuowała się jego prochami

Fala hejtu

Dodanie prochów psa do tuszu nie wszystkim przypadł do gustu. Niektórzy uważają to za okropny i bardzo niesmaczny pomysł. Inni z kolei zauważają, że jej zachowanie jest bardzo nieodpowiedzialne – przecież prochy psa w tatuażu mogą bardzo zaszkodzić jej zdrowiu!

– Były pewne negatywne reakcje ze strony społeczności internetowej. Niektórzy ludzie byli nieuprzejmi i mówili, że mój tatuaż jest obrzydliwy i niemoralny. Z kolei inni wytykali mi, że to niehigieniczne i niebezpieczne. Za każdym razem powtarzałam, że popiół został doszczętnie wypalony z zarazków – podsumowuje Bethany

Rodzina ją wspiera

Zgoła zupełnie inne reakcje mieli członkowie rodziny nastolatki. Był szok, ale było także wsparcie.

– Moja rodzina i przyjaciele byli trochę zszokowani, ale wszyscy poparli ten pomysł. Teraz niektórzy z moich znajomych powiedzieli, że po śmierci swoich zwierzaków też zrobią sobie pamiątkowe tatuaże.

Dziewczyna zrozumienie znalazła także na grupach, które zrzeszają miłośników psów. To właśnie tam ludzie gratulowali jej pomysłu oraz wyrażali swój zachwyt. Nastolatka jednak podchodzi do sprawy z dystansem.

– Koniec końców to moja sprawa. To moje ciało i mój wybór