×

Wszyscy taksówkarze są zdegustowani tym, co robi ich „kolega po fachu”. Ale on uratował już 500 osób!

Nie wszędzie na świecie ludzie mają szczęście spotkać na swojej drodze Vijaya Thakura z Indii. Mężczyzna jeździ taksówkami za darmo i pomaga ludziom w nagłych przypadkach. Nie wyobraża sobie, że mógłby żyć inaczej i o swoim wyborze życiowym opowiada na stronie „Humans of Bombay”.

Gdy moja żona pewnej nocy poroniła i chcieliśmy szybko dostać się do szpitala, graniczyło to z cudem. Strasznie sfrustrowała mnie sytuacja, w której nie zatrzymała się ani jedna taksówka. Właśnie w tamtym momencie postanowiłem rzucić moją pracę jako inżynier w Larsen i Toubro (bardzo duża indyjska firma budowlana) i zacząć pracę jako taksówkarz. Chciałem wozić za darmo każdego, kto potrzebuje dojechać do szpitala.

Zarabiam 10.000 rupii (około 130 euro) miesięcznie z normalnych pasażerów. Ale moim celem jest pomóc tym, którzy potrzebują mnie o każdej porze dnia. Kto korzysta z mojej taksówki, dostaje specjalną kartę, z której może skorzystać w nagłym przypadku – nawet o trzeciej nad ranem możesz zadzwonić, a ja odwiozę Cię do szpitala.

taksowkarz z wyboru i pasji (1)

Incydent, który utwierdził mnie w przekonaniu, że robię coś dobrego, wydarzył się kilka miesięcy temu. Jechałem taksówką około 2 nad ranem i zobaczyłem na poboczu dwóch mężczyzn, którzy rozpaczliwie machają do aut i chcą zatrzymać taksówkę. Oczywiście, widząc to, podjechałem do nich i wtedy zobaczyłem z nimi kobietę, której ciało było spalone w 70%. Wielu taksówkarzy przede mną nie chciało jej zabrać i to sprawiło, że umocniłem się w moim wyborze drogi życiowej i zawodowej. Dałem jej koc, aby mogła się okryć i jak szaleniec jechałem do szpitala. Następnego dnia odwiedziłem ją w szpitalu, aby upewnić się, że przeżyła. Od tej pory jesteśmy przyjaciółmi.

W życiu nie tylko chodzi o to, aby zarabiać pieniądze, ale żeby mieć radość i czuć spełnienie z tego, co się robi. W mojej poprzedniej pracy zarabiałem 65.000 rupii (około 840 €), ale nigdy nie byłem szczęśliwszy niż dzisiaj.

Mam 74 lata, mówię w 11 językach, mam zdolne i mądre dzieci, ale naprawdę sensem mojego życia jest także to, że pomogłem ludziom i ponad 500 razy zawiozłem kogoś bezinteresownie do szpitala. Dlatego nawet jeśli ktoś nazywa mnie taksówkarzem, przyjmuję to z godnością i jestem z siebie dumny.

taksowkarz z wyboru i pasji (2)

Może Cię zainteresować