×

Nie żyje synek znanego aktora. Chłopczyk miał zaledwie 5 miesięcy

Śmierć dziecka to cierpienie, którego nikt nawet nie chce sobie wyobrażać, a co dopiero to przeżywać. Niestety są rodziny, które muszą się z nim mierzyć. Do ich grona od niedzieli zalicza się rodzina znanego amerykańskiego aktora i komika. Syn Nicka Cannona zmarł w wieku zaledwie 5 miesięcy. Cierpiał na poważną chorobę, która nie miała dla niego litości.

Syn Nicka Cannona zmarł

Nick Cannon i jego żona Alyssa Scott latem tego roku powitali na świecie swojego wyczekiwanego synka. Chłopiec urodził się zdrowy i nic nie zwiastowało tragicznych wiadomości, które lada moment doszły do szczęśliwych rodziców. Zen, okazał się cierpieć na nowotwór mózgu. Niestety, mimo starań rodziców oraz lekarzy nic nie udało się dla niego zrobić. Maluszek odszedł 5 grudnia. Miał zaledwie 5 miesięcy.

W czasie jednego z ostatnich programów na żywo aktor opowiedział o tym traumatycznym przeżyciu. Nie potrafił powstrzymać łez, mówiąc o ostatnich dniach życia swojego malutkiego synka.

Miniony weekend chcieliśmy spędzić w całkowitym spokoju. Zazwyczaj w niedzielę spotykamy się z rodziną. Teraz obudziłem się rano i chciałem udać się nad wodę (…). Objąłem mojego synka po raz ostatni.

Aktor i jego rodzina modlili się o cud

Nick wyznał, że o chorobie chłopca dowiedzieli się z żoną już w pierwszych tygodniach maluszka. Od razu rozpoczęła się dramatyczna walka o jego życie. Zen niemal natychmiast przeszedł operację usunięcia guza. Było to bardzo trudne dla rodziców. Aktor wyznał, że modlił się o to, aby stał się cud.

Ludzie mówili mi, bym modlił się o cud. Ja modliłem się o cud siły od Boga. I właśnie dlatego tu dziś jestem […] jako najsilniejszy żołnierz, by pokazać Wam, że mogę przez to przejść. To jest specjalny program, który dedykuję swojemu pięknemu synkowi.

Jak na jaw wyszło, że chłopiec jest tak ciężko chory? Pierwsze objawy były widoczne od razu, ale na początku nie wzbudzały żadnych podejrzeń. Główka chłopca miała bowiem nietypowy rozmiar. Jednak później doszły trudności z oddychaniem i kaszel. Wtedy para wybrała się do lekarza. Tam na jaw wyszła cała prawda, a ich świat częściowo się zawalił. Diagnoza była nieubłagana – Zen miał guza mózgu.

Mimo dramatycznej walki, nie udało się go ocalić. Maluszek zmarł 5 grudnia.

Źródła: www.pudelek.pl, plejada.pl
Fotografie: Instagram

Może Cię zainteresować

zamknij