×

Sekrety branży pogrzebowej. Zakłady sprzedają ubrania po nieboszczykach!

Sekrety branży pogrzebowej sprawiają, że włos na głowie się jeży. Mało kto wie, co dokładnie dzieje się z ciałem po śmierci. Małgorzata Węglarz napisała książkę, w której przedstawiła prawdziwą twarz domów pogrzebowych. Bez ogródek opisała, co dzieje się za plecami żałobników.

To dotyczy każdego

Nieuchronność śmierci dotyczy każdego człowieka, dlatego warto wiedzieć, co stanie się z nami, gdy opuścimy ten świat. Wspaniałym źródłem informacji na temat działalności branży pogrzebowej jest książka pochodzącej z Kędzierzyna-Koźla, Małgorzaty Węglarz. Na kartkach „Wszystko, co powinieneś wiedzieć zanim umrzesz” pisarka przybliża czytelnikom największe tajemnice branży pogrzebowej. Jej publikacja ma ogromne znaczenie dla propagowania prawidłowego sposobu pojmowania śmierci i zjawisk jej towarzyszących. Dzięki tej książce ludzie mogą lepiej przygotować się do tego, co czeka ich po odejściu najbliższych. Małgorzata Węglarz udzieliła wywiadu serwisowi kk24, w którym opowiedziała o tym, co możemy znaleźć w książce.

Autorka przyznała, że od zawsze fascynował ją temat śmierci. Chciała poznać specyfikę pracy zakładów pogrzebowych, ale niestety tego typu dane nigdzie nie były dostępne. Postanowiła to zmienić.

Zaczęłam się interesować śmiercią, gdy dotarło do mnie, że przecież wszyscy umrzemy, umrę ja i moi bliscy. Byłam dość oryginalną nastolatką, lubiąca gotycką muzykę i często chodziłam na cmentarz, tylko dlatego, że było tam po prostu cicho. Wzruszały mnie nagrobki dzieci, maleńkie groby z tylko jedną datą, dawało mi to wiele do myślenia. Byłam ciekawa, co dzieje się z ciałem po śmierci, na ten temat jest naprawdę wiele informacji, więc bez problemu wszystko znalazłam. Zaczęłam się zastanawiać, co dzieje się za drzwiami zakładu pogrzebowego i okazało się, że takich informacji nigdzie nie ma. To był rok 2007, wtedy internet nie funkcjonował jeszcze tak, jak obecnie.

Sekrety branży pogrzebowej

W trakcie zbierania informacji do książki, Małgorzata Węglarz natknęła się na zaskakujące fakty. Okazuje się, że założenie własnego zakładu pogrzebowego jest dziecinnie proste.

Tak, Krzysztof Wolicki jako pierwszy mówił mi o przestarzałych przepisach z 1959 roku, o tym jak to wszystko działa i o tym jak prosto i szybko założyć zakład pogrzebowy. Łatwiej to zrobić niż założyć budkę z zapiekankami. Jedyne, co potrzeba, to profil zaufany i dowód osobisty. Przyznam szczerze, to mnie przeraziło.

W efekcie dochodzi do sytuacji, w których zwłokami zajmują się osoby, które nie mają na ten temat wiedzy. Co gorsza, obowiązujące prawo działa na niekorzyść rodzin zmarłych.

Nie muszą mieć chłodni, wyszkolonego personelu, mogą się podpiąć pod inny zakład dysponujący tym wszystkim, płacić im za trzymanie zwłok w chłodni, kupią od nich trumnę, nałożą swoją marżę i w taki sposób organizują pogrzeb. Problem polega na tym, że z chwilą śmierci tracimy jakąkolwiek ochronę prawną. Owszem, bezczeszczenie zwłok jest karalne, ale na przykład kradzież ciała już nie.

Możemy stracić najbliższych na zawsze

To szokujące, że zgodnie z polskim prawem, zakład pogrzebowy lub inne instytucje mogą odmówić wydania ciała rodzinie. Obecnie Polskie Stowarzyszenie Pogrzebowe prowadzi działania zmierzające do zmiany przepisów, które nierzadko wyrządzają rodzinom wielką szkodę. Małgorzata Węglarz tłumaczy:

Z chwilą śmierci tracimy prawa. Dochodzi do nadużyć, można ciało przetrzymać i nie wydać, bo nie ma żadnych regulacji. Pan Krzysztof Wolicki razem ze stowarzyszeniem od lat próbują to zmienić, aby były takie przepisy, które chronią nas i naszych zmarłych. Póki co nie ma woli rządzących na zmianę tych rzeczy. Jeśli coś nie jest uregulowane prawnie, to tworzą się szare strefy.

Autorka ostrzega, że ze względu na polską mentalność, nastawioną na jak najwyższe zarobki, nadal zdarzają się przypadki zamiany ciał. Węglarz zachęca, aby zawsze przed pogrzebem poprosić o otwarcie trumny w celu sprawdzenia, czy w środku na pewno znajduje się odpowiednie ciało.

Po za tym może dochodzić do takich sytuacji, że pochowamy nieswojego zmarłego. Dlatego warto, aby najsilniejsza osoba w rodzinie zajrzała do trumny przed samym pogrzebem lub kremacją. Zdarzały się sytuacje, że dosłownie 5 minut przed pogrzebem syn zajrzał do trumny i zauważył, że nie jego mama w niej leżała. Aż trudno sobie wyobrazić, że możemy chować nie tego bliskiego.

Notorycznym problemem jest także niespełnianie życzeń rodziny zmarłego. To nie do wiary, że ludzie pracujący w zakładach pogrzebowych nie mają wstydu, aby sprzedawać ubrania nieboszczyka!

Jeśli rodzina nie życzy sobie widzenia, to słyszałam, że takiego zmarłego w ogóle się nie przygotowuje, nie myje się mu włosów, nie myje się jego ciała i nie ubiera, bo i tak nikt nie otworzy trumny. Słyszałam nawet o sytuacjach, że przyniesione przez rodzinę ubrania są sprzedawane. Do takich patologicznych sytuacji jednak dochodzi. Rozmawiałam z balsamistami, tanatokosmetologami i oni mówili, że nie jest to jakaś nie wiadomo jak droga usługa, tylko mentalność Polaków jest taka, że grunt, aby było tanio.

Fotografie: Facebook, www.youtube.com

Może Cię zainteresować

zamknij