×

Rodzice przestali żebrać o oceny? Mają już dość czerwonych pasków!

Zakończenie roku szkolnego zbliża się wielkimi krokami, ale w tym roku będzie ono wyjątkowe, ponieważ będzie zwieńczeniem wielu miesięcy nauki zdalnej. Okazuje się, że nowa forma nauczania zmieniła podejście niektórych do ocen. Rodzice nie chcą czerwonych pasków na świadectwach swoich dzieci?

Rodzice nie chcą czerwonych pasków?

Ten rok szkolny był pod wieloma względami wyjątkowy. Pandemia koronawirusa wymusiła nową formę nauczania, a dzieci większość czasu spędziły nie w ławach szkolnych, ale zamknięte w swoich domach z komputerem. Zdalne nauczanie wywołało spore emocje i okazało się ogromnym wyzwaniem nie tylko dla dzieci, ale i rodziców.

Niektórzy nauczyciele skarżą się, że rodzice tak bardzo starali się pomóc swoim dzieciom w nauce, że odrabiali za nich prace domowe i pisali sprawdziany. W efekcie na koniec roku szkolnego dziecku trzeba wystawić bardzo wysoką ocenę, chociaż niekoniecznie jest ona adekwatna do poziomu wiedzy i umiejętności.

Ale pandemia sprawiła też, że coraz więcej rodziców nabiera dystansu do ocen swoich dzieci. Okazuje się, że rodzicom nie zależy już tak bardzo na „czerwonym pasku” na świadectwie. Opinie niektórych mam przytoczył portal kobieta.wp.pl.

Nigdy nie miałam parcia, żeby moje dzieciaki trzymały bardzo wysoką średnią. Syn za rok zdaje maturę, jest w klasie o biologiczno-chemicznym profilu. Z wiodących przedmiotów ma dobre oceny. Przykłada się także do polskiego i matematyki, żeby po prostu zdać maturę. Do reszty nie przywiązuje wagi

– twierdzi pani Marta.

Córka kończy czwartą klasę, na razie ma najwyższą średnią, ale to kwestia charakteru. Niestety miałam do czynienia z rodzicami, którzy od pierwszej klasy robili wszystko, by ich dziecko było orłem, wytwarzali niesamowitą presję. Pytam „po co?” – jeżeli dziecko samo ma takie ambicje i nie odbija się to na jego samopoczuciu oraz relacjach z rówieśnikami, nie widzę problemu. Ale wyścig szczurów? Przesada

– dodaje.

Niektóre mamy uważają, że zdalne nauczanie, a raczej nagły powrót do szkoły z końcem roku, obniżył końcową ocenę dziecka przynajmniej o jeden stopień.

„Powiedziałam mu, że to tylko świadectwo”

Zdaniem części rodziców, problem stanowi podejście nauczycieli, którzy „na dzień dobry” kazali dzieciom pisać testy, sprawdzające ich wiedzę nawet z całego roku.

Nauczyciele mojego syna przeprowadzili testy z całorocznego materiału, a ocena z nich miała kluczowe znaczenie. Tym sposobem niemal wszystkie dzieci otrzymały noty końcowe niższe o jeden stopień. Tyczy się to także oceny z zachowania, ponieważ wróciły do szkoły rozdarte, z jednej strony stęsknione za rówieśnikami, z drugiej oduczone zabawy w większej grupie

– mówi pani Maria, mama czwartoklasisty.

Jednocześnie kobieta podkreśla, że jest dumna z syna, który pisał sprawdziany na podstawie swojej wiedzy, a nie na podstawie tego, co udało mu się wyszukać w Google.

Powiedziałam mu, że to tylko świadectwo. To, co zostało w głowie, zaowocuje w piątej klasie, a inni, którzy pisali sprawdziany z pomocą Google, będą się martwić

– podsumowuje.

Emerytowana nauczycielka radzi

Pani Anna jest mamą, ale też emerytowaną nauczycielką. Z jej perspektywy staranie się o dobre oceny na świadectwie w wielu przypadkach zwyczajnie mija się z celem, a upragniony „pasek” wcale nie jest odzwierciedleniem wiedzy ucznia.

Jestem belfrem i wiem, jaką drogą osiągano wiele z pasków: żebranie o ocenę, wrzaski mam, presja wywierana na nauczycielu, a na koniec błaganie o litość „Bo muszę iść na studia, proszę pani”

– wspomina kobieta. Podkreśla też, że ona dała swojej córce dużo swobody. I to samo radzi innym rodzicom.

Wrzućcie na luz

– mówi pani Anna. Wtórują jej inni, którzy doskonale pamiętają, jak szkodliwa może być nadmierna presja ze strony rodzica. Sami nie chcą powtarzać takich samych błędów wobec swoich dzieci.

Źródła: kobieta.wp.pl
Fotografie: Facebook (miniatura wpisu), Twitter, Pixabay, Imgur

Może Cię zainteresować

zamknij