×

Robią zbiórkę na becikowe dziecka. Ludziom się to nie spodobało: „Sępy i lenie”

Martyna i Ryszard zbierali na becikowe, przygotowując się na narodziny pierwszego dziecka. Cel? Założyli, że uda im się zebrać 10 tys. złotych. Niestety stało się inaczej. Teraz para musi się zmagać z ogromną niechęcią ludzi.

Zbierali na becikowe

Martyna i Ryszard starają się żyć inaczej, niż większość ludzi. Mieszkają w małym domu na kółkach, skromnie, w zgodzie z naturą. Ma to swoje mocne i słabe strony…

Para spodziewa się narodzin córeczki, która otrzyma oryginalne imię Rodana. Dziecko pojawi się na świecie już wkrótce, dlatego para postanowiła zebrać środki, potrzebne dla maleństwa oraz na opłacenie porodowej asystentki,  rekonstrukcję mobilnego domku, w którym mieszka rodzina i starego samochodu, który od miesiąca czeka na naprawę silnika.

Para założyła, że zbierze 10 tys. złotych. Zapowiedziała także, że odwdzięczy się wszystkim ludziom dobrego serca, którzy wpłacą środki na zrzutkę.

Ostatnie miesiące spędziliśmy na przygotowaniach do naturalnego porodu, żyjąc na Słowacji, w małej społeczności-Lovinka. Każda przekazana w naszym kierunku finansowa energia w pełni raduje nasze serca, a w ramach wdzięczności chętnie podzielimy się tym co tworzymy – pocztówki z reprodukcjami oryginalnych obrazów Kiełki, biżuterie tworzone z nasion i darów Ziemi, świece naturalne, obrazy lub indywidualna sesja tradycyjnego tatuażu od Kiełki i/lub Rysia.

– czytamy na stronie zbiórki.

Wkrótce o zbiórce zrobiło się głośno w mediach społecznościowych. A to za sprawą strony Cebula ze Zrzutka.pl, która nagłośniła zrzutkę.

„Sępy i lenie”

Rozgłos jest raczej dobry, gdy zbiera się pieniądze. Ale w przypadku Martyny i Ryśka nie przełożył się na zasobność portfela. Zamiast tego para musi się zmagać z hejtem. Ludziom nie spodobał się cel zbiórki i to, że para zdecydowała się na dziecko, nie potrafiąc mu zabezpieczyć bytu. Martyna i Ryszard tłumaczyli się tym, że ze względu na pandemię, ciążę kobiety i zepsute auto, nie mogli podjąć pracy.

Na Facebooku pojawiło się mnóstwo niepochlebnych (delikatnie mówiąc) komentarzy.

Mimo że był covid i mniej pracy to jakoś mój chłop pracował, ja urodziłam w tym czasie w podłym wałbrzyskim szpitalu gdzie „asystentka”-czytaj położna na NFZ darła na mnie japę. A było to wszystko rzucić w cholerę, założyć zbiórkę i rodzić w domu w asyście opłaconej Pani i bezrobotnego narzeczonego 

Nie ufam ludziom z dredami

Ale zaraz, Matka Natura dała życie, Matka Natura pomoże wychować, zrzutki niepotrzebne!

Sępy i lenie. Zamiast pracować na swoje potrzeby wolą pewnie biegać po lesie i zbierać zioła. Wstyd.

Już, zaraz przelewam swoją pensję dwójce bezrobotnych hipisów

Ludzkie robactwo

Co ci ludzie mają w głowach? Że uda im się dziecko wykarmić marchewką i sokiem z brzozy dziko rosnącej?

Jak mnie wkurzaja te wszystkie eko- przyjazne dzieci kwiatow, ktore zyja z energii drzew i darow ziemi. A co do czego przyjdzie… zebraja pozniej o kase.

– piszą internauci. A to i tak tylko te bardziej „kulturalne” komentarze, które nadają się do cytowania.

Na razie Martyna i Ryszard zebrali niespełna 1000 złotych. Pieniądze dotychczas wpłaciło 17 osób.

Fotografie: Zrzutka.pl (miniatura wpisu),

Może Cię zainteresować

zamknij