×

Chowają się, gdy ksiądz przychodzi do domu z kolędą. Ich pomysłowość nie zna granic

Dopiero co minęły święta, a już rozpoczął się okres przyjmowania księdza po kolędzie. Najgorliwsi chrześcijanie z wyprzedzeniem przygotowują się na przyjęcie duchownego. Są jednak też tacy, którzy wolą udawać, że nie ma ich w domu.

Najbardziej pomysłowe metody

Sposobów na uniknięcie goszczenia księdza jest wiele. W Internecie od lat krążą poradniki z pomysłowymi metodami wziętymi z życia. Warto poznać najbardziej interesujące historie związane z przyjmowaniem w domu kolędy.

W czołówce najczęściej wykorzystywanych metod od lat utrzymuje się „gaszenie światła i udawanie, że nikogo nie ma”. Są również tacy, którzy wykazują się znacznie większa pomysłowością.

Zdradziecki kaszel

Kapłani nieraz przytaczają zaskakujące historie, z którymi zetknęli się w czasie odwiedzania domów swoich parafian. Do jednej z nich należy opowieść o ukrytych domownikach.

Starsza pani przyjęła księdza sama, tłumacząc że jej mąż jest w tym czasie w pracy i nie był w stanie zdążyć na kolędę. Niespodziewanie z pokoju obok dobiegł dziwny dźwięk. Po chwili okazało się, że było to nic innego, jak chrapanie jej męża, który położył się i… usnął.

Podobne wpadki zdarzają się „chorującym” wiernym, których zza ściany zdradza trudny do powstrzymania kaszel w trakcie wizyty księdza.

Duchowni bez problemu są w stanie domyślić się, że w domu znajduje się ktoś jeszcze. Wystarczy spojrzeć na ilość klapek w korytarzu. Przykładowo, w rodzinie czteroosobowej, z której na kolędzie obecne są tylko dwie osoby, dwie pary klapek powinny znajdować się przy wejściu. Jeżeli ich tam nie ma, istnieje prawdopodobieństwo, że domownicy ukryli się w innym pomieszczeniu.

Również zwierzęta mogą wyjawić obecność innych osób. Jeśli właściciel czworonoga zamknie się w pomieszczeniu, a pies skacze usiłując dostać się do pokoju, można przypuszczać, że ktoś jest w środku.

Filmowe inspiracje

Niektórzy wierni zdają się czerpać inspirację z produkcji filmowych. Jako miejsce kryjówki wybierają szafę, stół kuchenny przykryty obrusem, piwnicę, łazienkę lub poddasze. Jeden z duchownych opowiada o sytuacji, w której kobieta otworzyła mu drzwi, udając że jest jedyną obecną w domu osobą. Niestety, głośne brzdęknięcie prysznicowej słuchawki zdradziło obecność innego domownika.

Młodsze pokolenie stawia na spektakularne ucieczki. Nastolatkowie wybierają siedzenie na schodach w wieżowcu, aby uniknąć spotkania z księdzem i ministrantami. Zwykle księża zaczynają od mieszkań położonych na parterze, zdarzają się jednak odstępstwa od normy. Tak było w przypadku księdza, który zdecydował rozpocząć odwiedziny wiernych od najwyższego piętra.

Jego zaskoczenie nie miało granic, gdy zobaczył siedzących na śpiworach nastolatków, którzy zamierzali „przeczekać” kolędę. Zawstydzona młodzież od razu rozeszła się do domów. Gdy jakiś czas później ksiądz zapukał do ich drzwi, sami otwierali.

Ucieczka przez balkon

Zimowa aura i towarzyszące jej niskie temperatury nie odstraszyły innego mężczyzny od ukrywania się na balkonie. Było to jednak bardzo ryzykowne przedsięwzięcie, ponieważ mieszkanie rodziny było kawalerką. „Uciekinier” nie zaopatrzył się jednak w kurtkę, a wizyta duszpasterska przedłużała się. Mimo to, dotrwał do końca. Niedługo później jako pokutę otrzymał… ciężkie przeziębienie.

Przygotowanie do kolędy

Innym przewinieniem jest brak przygotowania do kolędy. Kapłani zawsze zapowiadając wizyty duszpasterskie przypominają w czasie mszy o tym, co powinno znajdować się w domu. Nie pamiętała o tym mieszkająca ze starszą babcią, rodzina.

Zawczasu domownicy ustalili, że babcia poda się za gosposię i powie, że w domu nie ma właścicieli. Niestety, szwankująca pamięć sprawiła, że babcia zapomniała o umowie. Zaprosiła kolędujących do mieszkania, a wtedy okazało się, że pozostali oglądają telewizję.

Na talerzyku przed wizytą musi być przygotowana woda święcona, ale w pośpiechu Pani domu nalała kranówki. Na pytanie księdza, czy to woda święcona, powiedziała, że tak. Jednak kilkuletni syn ją wydał, mówiąc:

Święcona, prosto z kranu

Podczas kolędy na ścianie powinien wisieć święty obrazek lub krzyż. Rodzina nie miała nic poza krzyżem, który gospodarz dostał „jako nagrodę za zasługi”.

Zmiany w społeczeństwie

Dawniej, osoba która nie przyjęła kolędy mogła liczyć się z lokalnym napiętnowaniem. Dzisiaj, nieprzyjmowanie kolędy stało się normą.

Tylko 65% Polaków zaprasza księdza do swojego domu. W większości są to osoby z mniejszych miejscowości czy wsi. Wynika to z tego, że w mniejszych społecznościach osobisty kontakt z księdzem jest czymś naturalnym.

Spadkowi przyjmujących kolędę towarzyszy wzrost świadomości tych, którzy nadal praktykują zwyczaj. Obecnie księży witają ci, którzy naprawdę odczuwają potrzebę szczerej rozmowy z kapłanem.

*Zdjęcia mają charakter poglądowy
Źródła: nowiny24.pl
Fotografie: Facebook (miniatura wpisu), Freepik.com, Twitter.com, YouTube.com

Polecane

Może Cię zainteresować