×

Iza nie może odejść od męża. Nie może go znieść. „Mieszkam z mężem, którego się brzydzę”

Kolejny dzień, kolejna przesłana do nas od Was historia. Zdarza się, choć nie często, że jesteście bardzo szczerzy i potrzebujecie tego, aby komuś się wygadać. Iza też czuła taką potrzebę, dlatego napisała do nas.

„Bardzo chciałabym się podzielić z wami tym, z czym muszą mierzyć się na co dzień. Mieszkam z człowiekiem, który nie jest dla mnie nawet kolegą…”

Kompletnie nic nas już nie łączy, poza kredytem, który wzięliśmy na budowę domu i licznymi nieruchomościami. Tylko związku z tym, że mamy dzieci, nie chciałabym pozostawiać go z problemem i nie chciałabym, aby on mnie z nim zostawił, dlatego mieszkam z Robertem z poczucia obowiązku

„Absolutnie wszystko mnie w nim denerwuje i nie wiem, jak ten człowiek mógł mi się kiedykolwiek podobać. Zaczynając od tego, że nie zmienia regularnie bielizny i zęby myje raz dziennie”

A gdy zje coś tłustego, nie wytrze rąk i dotyka wszystkiego, co znajduje się dookoła niego. Śmieje się tak głośno, jakby nigdy w życiu tego nie robi. Potrafi także bekać i pierdzieć przy gościach. Czuję się zażenowana, a gdy muszę gdzieś wyjść z nim w miejsce publiczne, to wiem, że skończy się to na poczuciu wstydu. Bardzo bym chciała się od niego uwolnić, ale nie wybaczę sobie, że mogłabym teraz mieć romans, ponieważ nie jest to zgodne z moją religią. Cierpię, ale jestem lojalna i to jest najgorsze.

Sama siebie pytam, czy nie widziałam wcześniej tego, co dziś mi tak bardzo przeszkadza, ale nie jestem w stanie odnaleźć odpowiedzi na to pytanie. Wydaje mi się po prostu, że mając 18 lat, gdy poznałam Roberta, to było za mało, aby decydować się na ślub.

Do tego tak bardzo chciałam uciec z domu, że on wydał mi się jedyną możliwą przepustką do lepszego świata. Nie kochałam go od razu, nie wiem czy w ogóle go kochałam, ale bardzo starałam się po prostu być z nim szczęśliwa i żyć w zgodzie. Może ta radość trwała rok po urodzeniu naszej córki, a potem wszystko zaczęło mi w nim przeszkadzać. Jest mi z tym bardzo źle i obarczam się poczuciem winy, ponieważ wiem, że może Robert mógłby kogoś spotkać i dać komuś szczęście, ale nie wiem też, jak rozwiązać sytuację z kredytem i co zrobić abyśmy oboje nie cierpieli…

Najsmutniejsze jest to, że takich wiadomości jest więcej…

_________________________
*Zdjęcia mają charakter poglądowy

Napisz do nas, jeśli spotkała Cię historia, którą chcesz się podzielić: redakcja@popularne.pl

Polecane

Może Cię zainteresować