×

Trzy miesiące czekała na operację. Dzień przed odesłano ją z kwitkiem do domu

Miała zaplanowaną operację wycięcia guza, jednak z powodu pandemii NFZ nakazał ograniczenie zaplanowanych zabiegów. W ten sposób cudownie „ozdrowionych” mogło zostać tysiące Polaków.

Rekomendacja NFZ

Beata Jaworska z Konina od trzech miesięcy miała wyznaczony termin operacji wycięcia 5-centymetrowego guza piersi, powodującego szeregi nieprawidłowości w funkcjonowaniu organizmu. Tuż przed datą operacji dowiedziała się, że jej guz, który jeszcze kilka tygodni temu wymagał niezwłocznego usunięcia, wcale nie jest taki poważny i najlepiej się do niego po prostu przyzwyczaić.

Informacja, jaką otrzymała pacjentka, zbiegła się z w czasie z rekomendacją NFZ dotyczącą zaplanowanych zabiegów. Rekomendacja sprowadza się do tego, by… ich nie wykonywać. Jak wyjaśniono w oficjalnym komunikacie:

W związku z rozwojem epidemii, na polecenie ministra zdrowia, centrala NFZ zaleca ograniczenie do niezbędnego minimum lub czasowe zawieszenie udzielania świadczeń wykonywanych planowo.

Wprawdzie minister zdrowia zapewniał, że diagnostyka onkologiczna i operacje usuwania guzów będą odbywać się bez zmian, ale w praktyce wyszło tak sobie. Jedną z ofiar pandemicznej „reformy” padła właśnie pani Beata.

Miała zaplanowaną operację

Kobieta opisała swoją sytuację na Facebooku, ujawniając, jak się w Polsce „cudownie ozdrawia” pacjentów:

Chciałam Wam Panowie ogromnie podziękować. Dzięki Wam, odwołano planowe zabiegi/operacje i po miesiącach czekania na wyczekaną operację, która miała zmienić moje życie na ,,normalne”- wszystko odwołano i odesłano mnie do domu tak jak stałam… A zrobiono to w najprostszy sposób – zrobiono z człowieka debila… Z guza, który musi być usunięty, bo powoduje szereg nieprawidłowości w organizmie co zostało stwierdzone przez fachowych lekarzy – nagle… NIE TRZEBA GO USUWAĆ! Nic się nie dzieje! Otrzymałam do rąk kartę anestezjologiczną, wszelkie wskazówki co do pielęgnacji rany, nazajutrz miała się odbyć operacja… A tu nagle wieczorem przychodzi lekarz, twierdząc, że nic nie trzeba robić…. Akurat wtedy, kiedy narzuciliście z góry lekarzom odwołanie planowych operacji…

Co ciekawe, lekarze do tej pory nie wiedzą, czy guz, wykryty u pani Beaty, jest zmianą nowotworową. Między innymi dlatego chcieli go wyciąć i przebadać i przy każdej okazji podkreślali, jak kluczową rolę odgrywa tu czas. A nagle przestali się spieszyć.

Być może zdiagnozowanie guza ułatwiłaby tomografia komputerowa, ale jej, również z powodu pandemii, nie przeprowadzono. Jak pisze rozgoryczona pacjentka:

Gdy coś się dzieje – może z łaską ktoś przez słuchawkę wysłucha… Dodzwonić się do przychodni?! Ja osobiście, gdy dzwonię, jest to około 40-70 razy, zanim ktoś odbierze i w ogóle będzie sygnał… Jak człowiek ma się leczyć?! Gdybym była bardziej na siłach, pojechałabym do Warszawy… i napluła Wam prosto w twarz za to, co zrobiliście z moim krajem! Za to, co robicie z Polakami!”

Wpis pani Beaty udostępniono dotąd ponad 54 tys. razy.

Źródła: pikio.pl

Może Cię zainteresować

zamknij