×

Przez okno auta wstrzykuje podjeżdżającym klientom botoks. Jest masa chętnych

Specjalista medycyny estetycznej i osobowość telewizyjna, „Doktor Miami” zapoczątkował modę na wstrzykiwanie botoksu bez wysiadania z samochodu. Lekarz dostarcza klientowi botoks tak samo jak McDonald’s jedzenie – metodą drive-thru. Za jedyne 600 dolarów.

Medycyna estetyczna w czasach pandemii

Od 4 maja władze stanu Floryda sukcesywnie podejmują decyzje o znoszeniu lub łagodzeniu obostrzeń wymuszonych pandemią koronawirusa. Między innymi wznowiono niektóre zabiegi kosmetyczne i z zakresu medycyny estetycznej. Jednak nawet na Florydzie, stanie ogarniętym obsesją wyglądu niemal w takim stopniu jak Kalifornia, ostrożność wygrywa z pragnieniem piękna.

Wbrew oczekiwaniom lekarzy, gabinety medycyny estetycznej nie przeżyły żadnego oblężenia w pierwszym dniu wznowienia działalności, ani później. Obawa przed zarażeniem się koronawirusem jest jednak zbyt silna.

Specjaliści, żeby nie stracić dochodów, muszą się wykazać pomysłowością.

„Wstrzyknij i jedź”

Jako pierwszy szlaki przetarł chirurg plastyczny i osobowość telewizyjna Michael Salzhauer, znany jako „Doktor Miami”. Uznał, że nic nie stoi na przeszkodzie, by serwować botoks tak jak McDonald’s jedzenie, czyli w opcji drive-thru.

Usługi „wstrzyknij i jedź” Salzhauer świadczy na parkingu podziemnym swojej kliniki w dzielnicy Bal Harbour w Miami. Jak wytłumaczył w rozmowie z New York Times, nie ma w tym nic niebezpiecznego, bo zabiegi odbywają się z zachowaniem nowego reżimu sanitarnego:

To naprawdę idealne rozwiązanie. Botoks wstrzykujemy w górną część twarzy, czyli obszary, które nie są zakryte maską.

Zabieg trwa kilka minut i kosztuje „jedyne” 600 dolarów, czyli około 2.300 złotych. Żeby uniknąć kolejek, chętni umawiają się przez internet na konkretną godzinę.

Źródła: tvn24.pl, www.youtube.com

Polecane

Może Cię zainteresować