×

Marek Migalski skrytykował Kamila Stocha za to, że płakał. „To mazgajstwo”

Były europoseł Marek Migalski skrytykował Kamila Stocha za… łzy, które skoczek uronił, gdy znalazł się tuż za podium. „Dlaczego on po nieudanej pracy płacze” – dopytuje Migalski we wpisie, który zamieścił na Twitterze.

Faceci też płaczą

Przygotowują się do startu przez lata, a na wykazanie się często mają zaledwie kilka minut, a nawet sekund. Każdy dzień ich życia jest pełen wyrzeczeń i wytężonej pracy. Sportowiec nie może sobie odpuścić, bo brak dyscypliny szybko obróci się przeciwko niemu.

Dla wielu sportowców wyjazd na igrzyska olimpijskie, które odbywają się raz na cztery lata, to jedyna szansa na to, by osiągnąć sukces lub przypieczętować dotychczasowe osiągnięcia. Dlatego start w igrzyskach wiąże się z ogromnym napięciem, szczególnie teraz, gdy sportowcy startują w wyjątkowo niesprzyjających, pandemicznych warunkach. Chyba wszyscy rozumieją, ile znaczy dla nich każdy zdobyty medal, a ile kosztuje każda porażka.

Gdy Kamil Stoch podczas konkursu olimpijskiego na dużej skoczni zajął czwarte miejsce, a do upragnionego podium zabrakło mu zaledwie 4,1 punktu, w jego oczach pojawiły się łzy. Z jednej strony zajął wysoką lokatę, z drugiej – znalazł się tuż za podium, na miejscu, które wielu sportowców uważa za najbardziej pechowe. Kilka punktów dzieliło naszego skoczka od zdobycia olimpijskiego medalu.

Wiem, że to jest super miejsce i wielu zawodników chciałoby być na moim miejscu, ale ja poświęciłem naprawdę wiele ostatnio. (…) Widocznie nie zasłużyłem na ten medal. To nie jest ani mój sezon, ani mój czas. Trudno mi się z tym pogodzić. (…)

– mówił Kamil Stoch ze łzami w oczach, stojąc przed kamerami Eurosportu.

Z kolei w rozmowie z TVP Sport, po konkursie na dużej skoczni, skoczek przyznał:

To, co się dziś wydarzyło, nie przysłoni mi miłości do skakania, ale serce krwawi. Rywalizacja jest rywalizacją. Emocje, emocjami. Inaczej przeżywać tego nie umiem.

Marek Migalski skrytykował Kamila Stocha

Łzy Kamila Stocha nie wzruszyły byłego europosła Marka Migalskiego. Polityk zamieścił na Twitterze wpis, w którym zachowanie Stocha określił jako „mazgajstwo”.

Dorośli ludzie i beczą, bo im się coś nie udało. Wyobraźcie sobie polityka, który przegrał wybory i ryczy przed kamerami. Albo biznesmena łkającego, bo mu interes nie wyszedł. Skąd to przyzwolenie na mazgajstwo?

– napisał Migalski.

Cóż, dla Marka Migalskiego porażka polityka oznacza przegrane wybory. A gdyby tak każde nieprzyzwoite zachowanie, każde przepchnięcie szkodliwej ustawy uznać za porażkę? Może i niektórym politykom przydałoby się trochę więcej empatii i nikt nie miałby im za złe, gdyby uronili łzę.

Wpis Marka Migalskiego wywołał spore poruszenie w sieci. Internauci nie przebierali w słowach. W komentarzach czytamy:

Napisał pan to z czystego cynizmu, żeby wzbudzić kontrowersje i szum

Uuuuuuu, grubo p. Marku! Nie sądziłem, że z pana taki polityczny husarz!
A sportowców wykonujących publicznie znak krzyża, to wysłać od razu do Gułagu, czy jeszcze trochę poczekać?

Pana wpis jest tak durny a porównanie emocji sportowca podczas współzawodnictwa z biznesmenem prowadzącym biznes tak głupie, że natychmiast powinny zostać zabrane literki sprzed Pana nazwiska bo chyba tytuł doktora to Pan znalazł w czipsach

Janusz Piechociński broni skoczka

Głos zabrał również były szef PSL Janusz Piechociński, który zaproponował Markowi Migalskiemu skok z Wielkiej Krokwi. Jak dodał, „sam poczeka na Migalskiego pod skocznią i wyjaśni, dlaczego sportowcy po porażce płaczą”.

Panie Marku proponuje jechać do Zakopca, wejść z nartami na Wielką Krokiew i skoczyć, BEDĘ CZEKAŁ NA DOLE I WYJASNIĘ

– ironizował Piechociński.

Ale były europoseł nadal idzie w zaparte i nie rozumie, skąd wzięło się oburzenie jego słowami.

Tak, jak ja nie skoczę z Wielkiej Krokwi, tak Stoch nie wygłosi wykładu na uniwersytecie o wpływie neuronauk na zachowania polityczne. Zupełnie chyba Pan nie zrozumiał mojego wpisu. Dlaczego on po nieudanej pracy płacze, a ja czy Pan nie. Skąd to przyzwolenie dla sportowców?

– odpowiedział Migalski.

Politycy tradycyjnie wykorzystali okazję do wzajemnych złośliwości. Marek Migalski do końca obstawał przy swoim i stwierdził, że to inni nie zrozumieli przekazu…

Fotografie: Twitter (miniatura wpisu), Twitter

Może Cię zainteresować