×

Wdowa po Pawle Adamowiczu zostanie wolontariuszką WOŚP. Córki są przerażone jej decyzją

Zbliża się pierwsza rocznica śmierci prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. Pomimo upływu czasu, żona zmarłego nadal bardzo za nim tęskni. Finał WOŚP już zawsze będzie się jej kojarzył z zabójstwem męża. Mimo wszystko, Magdalena Adamowicz pragnie uczestniczyć w tegorocznej edycji akcji charytatywnej.

Wolontariat w WOŚP

Magdalena Adamowicz  jakiś czas temu wspominała o tym jak bardzo brakuje jej zmarłego w styczniu męża, Pawła Adamowicza. Kobieta nadal nie może otrząsnąć się po zabójstwie prezydenta Gdańska, a pierwsze Święta Bożego Narodzenia bez męża były przepełnione smutkiem i tęsknotą. W udzielonym mediom szczerym wywiadzie wyznała, że ma zamiar wspomóc Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Będę chodziła z puszką na WOŚP. W listopadzie po raz kolejny zarejestrowałam się jako wolontariusz. (…) Planuję być również na „Światełku do nieba”. Mam nadzieję, że nie zabraknie mi siły.

Eurodeputowana Koalicji Europejskiej zapowiedziała, że aktywnie wesprze najbliższy, 28. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dwa dni przed rocznicą śmierci męża, 12 stycznia będzie zbierać datki na gdańskich ulicach. Magdalena Adamowicz wyznała, że córki wiążą pewne obawy z jej uczestnictwem w zbiórce.

Mówią, żebym nie szła. Trochę żartujemy, że założę pod ubranie kamizelkę kuloodporną. Starsza córka nie chce w tym roku uczestniczyć w WOŚP, to dla niej bardzo trudne.

Poczucie osamotnienia

Magdalena Adamowicz wciąż powtarza jak trudno jest jej żyć bez męża. Opowiada o tym, że bardzo bała się Bożego Narodzenia i poczucia pustki spowodowanego brakiem najbliższej osoby.

Bałam się tych świąt. 23 grudnia był najsmutniejszym dniem w tym roku, oprócz śmierci Pawła. Przepłakałam cały dzień. Wydaje mi się, że nawet w dniu pogrzebu bądź wcześniej tyle nie płakałam, bo mnie trzymała adrenalina.

Kobieta przyznała, że zawsze może liczyć na wsparcie ze strony swoich dzieci, które również mierzą się z poczuciem osamotnienia spowodowanym stratą ojca.

Były przy mnie córki. Tereska zawsze mnie pociesza, (…) Antonina przytula i czasem również płacze.

Magdalena Adamowicz podkreślała w wywiadach, że jako osoba wierząca nie czuje nienawiści do sprawcy. Okazała mordercy miłosierdzie i wybaczyła okrutny czyn.

Czuję pustkę. Uważam, że to już bardzo dużo. Cieszę się, że nie mam w sobie jadu, nienawiści, że nie chcę zemsty.

Od jakiegoś czasu kobieta włączyła się w popularną akcję sprzeciwiającą się szerzeniu mowy nienawiści. Wdowa podejmuje walkę z tzw. hejtem i mową nienawiści. Kobieta jest niezadowolona z faktu, że w podczas świąt Bożego Narodzenia, niektórzy duchowni potępiali na mszach środowisko LGBT i jego działalność. Adamowicz opowiada, że nie podobają się jej wypowiedzi księży na temat społeczności homoseksualnej. Z tego powodu wdała się w energiczną wymianę zdań z jednym z kapłanów.

Nigdzie nie ma miejsca na nienawiść i hejt. Wystarczy posłuchać, co mówi papież Franciszek. Niestety, nie wszyscy hierarchowie się z nim zgadzają.

Chrześcijańskie życie

Magdalena Adamowicz niejednokrotnie podkreślała, jak ważne miejsce w jej życiu zajmuje religia katolicka. Tym samym dziwić może jej sprzeciw wobec stanowiska kościoła w sprawie osób homoseksualnych. Duchowni katoliccy często powołują się na zapisy Pisma Świętego, które jako główny filar wiary jasno sprzeciwia się związkom jednopłciowym.

Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość oraz Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli. Księga Kapłańska (18, 22 i 20, 13)

Fotografie: Twitter (miniatura wpisu), Twitter.com

Polecane

Może Cię zainteresować