Szczegóły dotyczące śmierci Luke’a Perry’ego są wstrząsające. Podjęto wyniszczającą decyzję

Luke Perry dostał udaru mózgu i zapadł w śpiączkę. Niestety aktor już się nie obudził. Jego rodzina musiała podjąć trudną decyzję.

Nie można go było uratować

Gwiazda serialu „Beverly Hills 90210” trafiła do szpitala w Kalifornii 27 lutego. Perry doznał bowiem udaru mózgu, a po kilku dniach zapadł w śpiączkę. Już więcej się nie obudził. Aktor odszedł z tego świata 4 marca 2019 roku. Miał 52 lata.

Internauci odnaleźli zdjęcie młodego Tadeusza Rydzyka. Są i szokujące fakty z jego przeszłości

Byli z nim najbliżsi

Do samego końca czuwała przy nim narzeczona – Wendy Madison Bauer. Szpitalnego łóżka nie odstępowały też dzieci Perry’ego – syn Jack (21 l.) i córką Sophie (18 l.). Bardzo liczyli na to, że ich ojciec w końcu się obudzi.

Trudna decyzja

Niestety, gdy doszło do śmierci mózgowej aktora, jego rodzina musiała podjąć trudną decyzję o odłączeniu go od aparatury…

Jak podaje magazyn „Us Weelky”:

Zdjęcie Roksany Węgiel z Izraela wywołało skandal. "Pół dupci ci widać"

Rodzina Luke’a Perry’ego miała nadzieję, że po 48 godzinach będą mogli go odłączyć. On jednak się nie obudził. To była wyniszczająca decyzja

Wpis na Instagramie

Syn Perry’ego jest wrestlerem. Jednak po śmierci aktora, odwołał swoje najbliższe walki, a na profilu instagramowym umieścił wzruszający wpis:

Tak wiele się od ciebie nauczyłem, a moje serce jest złamane, gdy myślę o wszystkim, czego już nie zobaczysz…
Będę za tobą tęsknił każdego dnia, gdy będę chodzić po tej ziemi. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby kontynuować twoje dziedzictwo i sprawić, że będziesz dumny.

Kocham Cię tato

Fani aktora są wstrząśnięci jego śmiercią

Zobacz także:

Źródło: kozaczek.pl | Fotografie: Instagram.com