Kategorie Życie

Nauczyciel w ostrych słowach do rodziców: „Nie truj dziecku dupy o brudne gacie pod łóżkiem”

Wychowanie dziecka tak, aby wyrosło na odpowiedzialnego, kochającego, pomocnego i serdecznego człowieka to najtrudniejsze zadanie w całym naszym życiu. Stajemy na głowie, aby pokazać mu świat, dać ciepło i wskazać, którą drogą powinien kroczyć.

Ważna w rozwoju dzieci jest także szkoła i kontakt z pedagogami

O tym, jak powinni się zachowywać rodzice, napisał Krystian Ostrowski, który jest anglistą. Na swojej stronie na Facebooku podzielił się przemyśleniami na ten temat:

Jeśli jesteś rodzicem, to znaczy, że masz wspaniałe dziecko. Że masz wyjątkowe szczęście, bo nie każdy je ma. Jeśli Twoje dziecko chodzi do szkoły, to znaczy, że masz podwójne szczęście, bo nie dość, że jest w miarę zdrowe, to jeszcze chce do niej chodzić. Bo pewnego dnia możesz usłyszeć, że nie chce, i choćby skały s**ły nic nie zrobisz

Nauczyciel w ostrych słowach do rodziców: „Nie truj dziecku dupy o brudne gacie pod łóżkiem”

„Może dla Ciebie to oczywiste, że Twoje dziecko codziennie rano często niewyspane zwleka się z ciepłego łóżka i z na wpół otwartymi oczami, na wpół przytomne wlecze swój kilkunastokilogramowy plecak do tego szarego budynku, w którym zgodnie z prawem musi spędzić kilka godzin”

Czasem wartościowych, często nudnych i niczego nie wnoszących do życia.

Nie oszukujmy się, że o ósmej rano, gdy za oknem jeszcze ciemno, jak w d**ie, i nawet nauczyciel ledwo ogarnia rzeczywistość, mózg jest w stanie dobrze pracować: mądrzy naukowcy już dawno udowodnili, że nie. Na szczęście Twoje dziecko spotyka w ciągu swego życia kilku wspaniałych nauczycieli, których obchodzi coś więcej, niż realizacja podstawy programowej i zapytają czasem, co słychać.

Nie ukrywajmy jednak, że większość nie, bo nie ma nawet czasu, bo ma swoje życie, swoje rodziny, swoje problemy. Lub ma po prostu wylane. Twoje dziecko to człowiek, nie uczeń. Tak, jak Ty jesteś człowiekiem, nie pracownikiem mimo, że musisz chodzić do pracy. Też wolisz, gdy inni traktują Cię najpierw jako człowieka, który ma życie, zainteresowania, poglądy, ulubiony sport

Nauczyciel w ostrych słowach do rodziców: „Nie truj dziecku dupy o brudne gacie pod łóżkiem”

„Czy przyszło Ci do głowy, że Twoje dziecko staje się dorosłym człowiekiem, przechodzi milion zmian biologicznych i psychicznych, poznaje świat, życie i często nie wie, o co w tym wszystkim chodzi?”

Nie rozumie, dlaczego rzuciła go dziewczyna, której wczoraj powiedział, że ją kocha.

Nie rozumie, dlaczego ten chłopak, z którym była na imprezie, nie odpowiada na jej wiadomości.

Nie rozumie, dlaczego pani od matmy pieprzy ciągle o tych funkcjach podczas gdy jego ulubiony zespół wydał właśnie nową płytę.

Nie rozumie, dlaczego musi wrócić do domu po szkole o czwartej po południu i zamiast odpocząć po tych serio ciężkich godzinach, w czasie których zdążył usłyszeć, że raczej niczego w życiu nie osiągnie, bo jest leniem śmierdzącym i nic nie robi, musi zjeść obiad i zapier*zielać z pracą domową tak, aby przygotować się na kolejny cudowny dzień w szkole.

Dlaczego zamiast spotkać się z przyjaciółmi, pojeździć na rowerze czy obejrzeć serial, musi siedzieć przy biurku i fundować swojemu kręgosłupowi skoliozę czy inny szajs. A już w ogóle nie rozumie, dlaczego wróciwszy do domu: do swojej życiowej oazy, do schronienia, do miejsca pełnego miłości i ciepła, od drzwi słyszy: ‘Co było w szkole? Dostałeś jakieś oceny?’

Nauczyciel w ostrych słowach do rodziców: „Nie truj dziecku dupy o brudne gacie pod łóżkiem”

„Gdy jedyną rzeczą, o której wtedy marzy, jest o tej cholernej szkole choć na chwilę zapomnieć. Jeśli ma szczęście zjeść obiad z rodzicami, usłyszy za chwilę, że niczego nie osiągnie, bo jest śmierdzącym leniem i że Ty w jego wieku byłeś inny”

Hej, czy to nie właśnie to usłyszał jakiś czas temu w szkole? I w domu to samo? Serio? Nawet tu nie może odpocząć czy znaleźć odrobiny zrozumienia czy wsparcia? Czy po to stałeś się rodzicem, urodziłeś tego człowieka lub brałeś udział w tym cudzie życia, by teraz odgrywać rolę policjanta, wroga, detektywa? Czy po to umierałeś z radości, gdy Twoje dziecko stawiało pierwsze kroki, uczyło się pierwszych słów?

Czy po to wzruszyłeś się, gdy po raz pierwszy powiedziało do Ciebie: ‘Mamo’, ‘Tato’? Gdy powiedziało Ci, że Cię kocha i rysowało obrazki w przedszkolu? Walnij się w łeb i zastanów przez chwilę, po co jesteś rodzicem i czy jeszcze nim jesteś? Przynoszenie grubego hajsu do domu i zapewnianiu mu dachu nad głową nie czyni jeszcze z Ciebie dobrego rodzica. Czy Ty jeszcze w ogóle ze swoim dzieckiem rozmawiasz?

Nauczyciel w ostrych słowach do rodziców: „Nie truj dziecku dupy o brudne gacie pod łóżkiem”

„Zabierasz go czasem do kina czy na pizzę? Ale nie tak, że nawet wtedy napier*zielasz mu o ocenach, o szkole, o tym, że jego przyszłość zależy od jego nauki, tylko tak po ludzku, jak człowiek?”

Czy widzisz w swoim dziecku człowieka, czy tylko ucznia? Kogo bardziej? A może pomyśl czasem, że Twój syn, Twoja córka, bardzo Cię kocha.

Mimo wszystko, bo rodziców się nie wybiera. Może by tak swoje dziecko trochę wesprzeć w tym trudnym okresie, jakim jest dojrzewanie, stawanie się dorosłym? Może by tak nie truć du*y o te gacie pod łóżkiem, gdy on zadaje sobie pytania: kim jestem? Może nie obniżać jego samooceny gdy ona już i tak jest za**biście niska i czasem niewiele brakuje do myśli samobójczych, bo kumple się z niego śmieją?

Bo wredne koleżanki wciąż jej dokuczają i już od dawna sobie z tym nie radzi. Może nie pracuj tyle skoro masz już komfortowy dom ze sprzątaczką, ogród z ślicznie przystrzyżoną trawą i wypasioną brykę, i pobądź trochę w domu. Może nie wyjeżdżaj co weekend albo chociaż co któryś zabierz ze sobą swoje dziecko. Powiesz, że jest Ci trudno, bo musisz ciężko pracować, by ten g*wniarz miał wszystko, czego potrzeba.

Pamiętaj, że to Ty prawdopodobnie chciałeś być jego rodzicem i Ty prawdopodobnie chciałeś przekazać mu życie. To Ty jesteś starszy i mądrzejszy (to pierwsze na pewno). Może wszystkim, czego on potrzebuje jest twoja miłość i to, byś go czasem przytulił i powiedział, że go kochasz? Pamiętaj, masz wspaniałe dziecko lub raczej masz wyjątkowe szczęście, że jesteś jego rodzicem. Ty, nie kto inny. Wielu chciałoby być na Twoim miejscu. Twoje dziecko jest cudowne, niezwykłe i wyjątkowe. Nie ma takiego drugiego na całym świecie. Nawet jeśli ma średnią 2,0. Nawet jeśli ma ciągle brudne gacie pod łóżkiem.

Nawet jeśli nie jest takie, jakie Ty chciałbyś, by było i może nigdy nie będzie. Nawet jeśli przeklina. Nawet, jeśli jara szlugi. Nawet, jeśli nie spełnia Twoich oczekiwań. Doceniaj zamiast oceniać. Wspieraj, motywuj, pomagaj. A przede wszystkim kochaj. Dzisiaj. Jutro może już być za późno

Co myślicie o tej wypowiedzi?