×

Kolejne firmy buntują się. Powstała mapa lokali, które działają pomimo obostrzeń

Kolejne firmy się buntują. Przedsiębiorcy nie zamierzają czekać z założonymi rękami na swój upadek. W internecie rusza akcja #otwieraMY. Powstała specjalna mapa, na której można sprawdzić, które lokale wznawiają swoją działalność.

Walka o byt

Sytuacja polskich firm z powodu nałożonych przez rząd obostrzeń jest tak dramatyczna, że nadszedł moment, w którym przedsiębiorcy muszą wziąć sprawy w swoje ręce. Ludzie nie mają już nic do stracenia, dlatego podejmują decyzję o wznowieniu działalności, niezależnie od ustanowionych obostrzeń. Wciąż przybywa przedsiębiorców przekonanych o tym, że restrykcje wcale nie wynikają z troski o zdrowie obywateli, lecz dążą do całkowitej likwidacji sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Ruch góralskie veto uświadamia właścicieli firm, że wkrótce ich biznesy mogą zostać przejęte przez wielkie korporacje. Widząc, że zagrożenie staje się coraz bardziej realne, kolejni przedsiębiorcy wracają do pracy.

Powołując się na wyroki sądów, które stwierdziły, że ustanowiony rozporządzeniem zakaz działalności gospodarczej stoi w sprzeczności z konstytucją, „wychodzą z podziemia”. W sieci powstała nawet specjalna „interaktywna mapa wolnego biznesu”. W wykazie już teraz znajduje się kilkadziesiąt lokali z różnych regionów Polski. Na mapie można znaleźć m.in. restauracje, kluby, siłownie i kawiarnie.

Kolejne firmy się buntują

Spora część przedsiębiorców zapowiedziała już, że niezależnie od postanowień rządu, w poniedziałek 18 stycznia wznowi działalność. Przypomnijmy, że pierwotnie kwarantanna narodowa miała trwać do końca ferii. Tymczasem, już teraz wiadomo, że lockdown zostanie przedłużony co najmniej do końca stycznia. Właściciele firm nie zamierzają przyglądać się temu, jak ich biznesy są niszczone. Prowadzący restaurację Q&Q Legionowo napisał na Facebooku, że jego lokal musi wrócić do pracy. Zaznaczył, że ponosi odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale też za swoich pracowników.

Dłużej czekać nie będziemy. Rozmawiałem dzisiaj z właścicielami wielu restauracji w Legionowie, każdy z nas ma dosyć, każdy ma rodziny i każdy ma prawo do pracy. Mamy pracowników, za których jesteśmy odpowiedzialni. Otwieramy się w poniedziałek.

Właściciel zachęca wszystkich, aby odwiedzali jego lokal. Jest to jedyny sposób na wydostanie się z kryzysu.

Mamy wsparcie prezydenta Legionowa Romana Smogorzewskiego. Zapraszamy wszystkich do restauracji nie tylko naszych, ale wszystkich w tym mieście. Wspieramy się nawzajem. Bez Was nie damy rady. A służby, które do nas przyjadą prosimy o bycie ludźmi.

Góralskie veto

Swój sprzeciw wobec restrykcji wyrazili także górale. Sebastian Pitoń z Kościeliska, inicjator akcji „Góralskie Veto” uważa, że należy działać, ponieważ niedługo może być już na to za późno.

Jest to ostatni moment, żebyśmy mogli tej polityce rządu, która nas po prostu wykończy, powiedzieć „veto”.

Restrykcje okazały się dotkliwe nawet dla najbardziej renomowanych restauracji, posiadających wieloletnią tradycję. Na stronie „Gospody pod Modrym Fartuchem” możemy przeczytać, że istniejący od 1498 roku lokal nie poradził sobie w covidowej rzeczywistości.

W związku z obecnie panującą sytuacją (bałaganem, jaki serwuje nam Pan Morawiecki i „spółka” nie możemy prowadzić normalnie restauracji, a nie ma ku temu jakichkolwiek podstaw prawnych) i tym, że TARCZE są dziurawe i w większości nas pomijają, postanawiamy zamknąć restaurację od wtorku 12 stycznia. Sytuacja nas zmęczyła i wypłukała z oszczędności.

Fotografie: Twitter, Imgur

Polecane

Może Cię zainteresować