×

Trzymała w ramionach synka, który umarł 12 godzin później. To 4 dziecko, które pochowała

Strata upragnionego dziecka to dramat, z którym trudno się pogodzić. Ciężko sobie więc wyobrazić, jak wiele cierpienia doświadczyła 35-letnia Kerry.

Kerry całe życie marzyła o byciu mamą. Zamiast tego, większość czasu spędziła na opłakiwaniu i żalu

Kobieta pochowała trójkę dzieci. Musiała także pogodzić się z szesnastoma poronieniami. Teraz, po raz kolejny musi pożegnać się z upragnionym maleństwem, które zmarło zaraz po porodzie.

Lekarze nie potrafią pomóc kobiecie. Twierdzą, że jest zupełnie zdrowa i po prostu „ma pecha”

Pomimo 22 prób, z których każda zakończyła się śmiercią dziecka, Kerry nie ma zamiaru się poddawać. Mówi, że musi odnaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego straciła wszystkie pociechy.

”Trzymając w ramionach pierwsze dziecko na 12 godzin przed śmiercią, miałam nadzieję, że w końcu spełniło się moje nieosiągalne marzenie” – mówi zrozpaczona kobieta

Kiedy Kerry straciła pierwsze dziecko, lekarze w końcu odkryli co może być przyczyną wszystkich poronień

Pomimo wcześniejszych zapewnień o doskonałym stanie zdrowia, okazało się, że kobieta ma raka szyjki macicy. Natychmiast podjęto terapię, konwencjonalne leczenie nie przynosiło jednak żadnych skutków.

Usunięto część szyjki macicy, ale i tym razem lekarze zapewniali, że nie będzie to przeszkodą

Wyleczenie raka miało pomóc Kerry w urodzeniu dziecka. Rzeczywistość była jednak bezlitosna i każda próba kończyła się poronieniem.

Terapia hormonalna wyglądała obiecująco, jednak przedwcześnie urodzony chłopiec zmarł zaraz po porodzie

Po kilku oddechach Kerry straciła swojego synka, Lucasa. Pogrzeb trzeciego dziecka kompletnie załamał 35-latkę. Psychicznych ran nie dało się już wyleczyć. Wtedy kobieta także straciła męża, dom, pracę, całe dotychczasowe życie.

Mimo czwartego pogrzebu, Kerry wciąż ma nadzieję, że jej marzenie o dziecku w końcu się spełni

Polecane

Może Cię zainteresować